Polsko-ormiańskie starcia: Trzy dwumecze, trzy razy Erywań

Polsko-ormiańskie starcia: Trzy dwumecze, trzy razy Erywań

fot.:

Rywalizacja Śląska z Araratem będzie czwartym w historii spotkaniem Polaków i Ormian w kwalifikacjach europejskich pucharów. Dotychczasowe doświadczenia przekonują, że ostrożność przyda się szczególnie na wyjeździe, choć tym razem mecz po raz pierwszy nie odbędzie się w stolicy Armenii.



 

Piłkarski los polskie i ormiańskie zespoły po raz pierwszy skojarzył w sezonie 1995/1996, gdy w tym samym czasie Zagłębie Lubin rywalizowało z Szirakiem Giumri w kwalifikacjach Pucharu UEFA, a GKS Katowice mierzył się właśnie z Araratem Erywań w walce o fazę grupową Pucharu Zdobywców Pucharów. Obaj przedstawiciele najwyższej klasy rozgrywkowej w naszym kraju pierwsze spotkania rozgrywali przed własną publicznością, jednak wynik zgadzał się tylko przy Bukowej. Trzeci zespół poprzedniego sezonu I ligi ograł Ormian 2:0 po golach Arkadiusza Bilskiego i Bartosza Karwana ratując tym samym nadwątloną przez potknięcie Miedziowych reputację polskiego futbolu. Zagłębie swój mecz z Szirakiem rozgrywało dwa dni wcześniej, a na stadionie w Lubinie padł zaledwie bezbramkowy remis.

Odmienne nastroje

Rewanżowe spotkania w Armenii rozgrywano dopiero po dwutygodniowej przerwie, a co ciekawe zarówno lubinianie, jak i GKS Katowice wybrali się do Erywania. Ararat występował na własnym stadionie, a Szirak musiał skorzystać z jego gościny, bo jego arena nie spełniała wymogów niezbędnych w europejskich pucharach. Nastroje naszych zespołów po rewanżach rozegranych w ostatnich dniach sierpnia 1995 roku były zgoła odmienne niż po pierwszych spotkaniach w Polsce. Zagłębie nie dało sobie zrobić krzywdy i wygrało 1:0 dzięki bramce byłego zawodnika Śląska Stefana Machaja, zaś Katowice po porażce 0:2 okazały się słabsze również w konkursie rzutów karnych i musiały przełknąć bardzo gorzką europejską pigułkę. Do kolejnego polsko-ormiańskiego starcia na arenie międzynarodowej doszło ponad dwadzieścia lat później.

Musonda zaszkodził Lechowi

W sezonie 2018/2019 rywalem Lecha Poznań w 1. rundzie kwalifikacji Ligi Europy był Gandzasar Kapan. Pierwszy mecz na stadionie ówczesnej trzeciej drużyny ekstraklasy przebiegł praktycznie bez historii, a gospodarze po kwadransie prowadzili już różnicą dwóch bramek. Dwukrotnie na listę strzelców wpisał się Christian Gytkjaer (jeden gol z rzutu karnego) i jak się okazało więcej goli tego wieczora już nie było. Gandzasar w rewanżu zaskoczył jednak Lecha. Gospodarze na stadionie w Erywaniu prowadzili od 50. minuty po golu… obecnego zawodnika Śląska Lubambo Musondy, a nieco ponad kwadrans później podwyższył Gegham Harutjunjan i w stolicy Armenii zaczęło pachnieć dogrywką. Kolejorz ostatecznie urwał się ze stryczka dzięki trafieniu Łukasza Trałki w czwartej minucie doliczonego czasu gry, jego kłopoty to jednak jeszcze jedna przestroga dla zespołu Jacka Magiery przed zbliżającym się starciem na wschodzie Europy.

Pierwszy mecz 2. rundy kwalifikacji Ligi Konferencji Europy Ararat Erywań - Śląsk Wrocław rozpocznie się w czwartek o godzinie 15:00 czasu polskiego na stadionie w Giumri.

POLSKO-ORMIAŃSKIE DWUMECZE W EUROPEJSKICH PUCHARACH:

Zagłębie Lubin - Szirak Giumri 0:0 u siebie i 1:0 na wyjeździe (sezon 1995/1996, kwalifikacje Pucharu UEFA)

GKS Katowice - Ararat Erywań 2:0 u siebie i 0:2 po dog., k.: 4:5 na wyjeździe (sezon 1995/1996, kwalifikacje Pucharu Zdobywców Pucharów)

Lech Poznań - Gandzasar Kapan 2:0 u siebie i 1:2 na wyjeździe (sezon 2018/2019, kwalifikacje Ligi Europy)

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.