Pomeczowa analiza

Dwa tygodnie temu w tekście pod tytułem: „Śląsk wiosną na piątkę” pisałem, że nie można zarzucić podopiecznym trenera Jana Żurka słabego startu w rundzie wiosennej, bo biorąc pod uwagę jedynie rundę rewanżową, Śląsk znalazłby się na 5. pozycji w tabeli! Od tego czasu wrocławianie rozegrali trzy spotkania (z Lechią, Podbeskiedziem oraz Górnikiem) i patrząc na tabelę drugiej ligi sytuacja nie wydaje się być już tak „różowa”. Po zaskarżeniu przez ministra Lipca uchwały PZPN-u mówiącej o przesunięciu na ostatnie miejsca w tabeli drużyn zamieszanych w korupcję, pozycja WKS-u nie daje wielu powodów do optymizmu.


 

Wrocławianie przed środowym meczem z Polonią Warszawa mają tylko 4 punkty przewagi nad strefą barażową, a czekają ich mecze z dobrze spisującymi się wiosną graczami ze Stolicy, a także Odrą Opole i Zagłębiem Sosnowiec które zajmują 2. i 3. miejsce w tabeli wiosny. Wyjazd do Gliwic także nie zapowiada się łatwo, bowiem zespół Piasta jak na razie w tym roku nie przegrał na własnym terenie. Trzeba także pamiętać, że Podbeskidzie i Stal, które są za WKS-em w tabeli otrzymają 3 punkty walkowerem za mecz z Zawiszą S.A. Miejmy nadzieję, że wrocławianie nadal będą dobrze spisywać się na stadionie przy ul. Oporowskiej, na którym zmierzą się jeszcze z walczącymi o awans Jagiellonią i Polonią Bytom, a także z KSZO. W tym nasza nadzieja.



Czy trener Jan Żurek zdoła odpowiednio poprowadzić drużynę w decydujących meczach sezonu? Dlaczego zespół, który efektownie pokonał Podbeskidzie, w następnym meczu zagrał bardzo słabo w ofensywie? Czy ustawienie Pawła Kaczorowskiego w pomocy to dobre posunięcie? Czy nie lepszym kandydatem na tę pozycję był grający za jego plecami Vladimir Cap, który zaliczył dwie asysty w meczy z Podbeskidziem i stwarzał duże zagrożenie pod bramką rywala? Wystawienie w tym pojedynku Pawła Woźniaka i Fernando Moralesa wyglądało na szczyt desperacji szkoleniowca. Wystarczy przyjrzeć się grze tych zawodników w czwartoligowych rezerwach, by zdać sobie sprawę, że obaj grają bardzo słabo. Ale szkoleniowiec raczej na mecze Śląska II nie zagląda. Czemu mecz na ławce rezerwowych rozpoczął Tomasz Szewczuk, który po wejściu w drugiej połowie wypracował sobie stuprocentową sytuację bramkową, a po chwili wywalczył rzut karny? Dlaczego po jednym słabym występie do rezerw przesunięty został Krzysztof Wołczek, a po samowoli Benjamina Imeha, który odebrał piłkę Szewczukowi i choć nie był wyznaczony do strzelania „jedenastki” wziął na siebie odpowiedzialność i zawiódł, nie spotyka go kara? Dlaczego trener Żurek twierdzi, że nie ma napastników, a przed rundą wiosenną odesłał do Szczecina Marka Kowala, który gra teraz w barwach Pogoni w ekstraklasie?



Tego typu pytania można mnożyć. Oby odpowiedzią na większość z nich było wyciągniecie przez trenera konstruktywnych wniosków, które zostaną poparte dobrą gra drużyny w najbliższych spotkaniach ligowych. Skończyła się seria meczów Śląska bez straconej bramki, oby wkrótce przerwana została passa meczów bez zwycięstwa na wyjeździe, a nadal trwała seria bez porażki na Oporowskiej.

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.