Pomeczowa rozmowa z M. Wielgusem

Nie obawiał się Pan, że po meczu z Włókniarzem, kiedy miał Pan kilka bardzo dobrych sytuacji, a piłka jednak nie wpadała do siatki, będzie jakaś blokada psychiczna?

: Nie obawiałem się tego. W meczu z Włókniarzem zagrałem poniżej możliwości i poniżej oczekiwań. Teraz chciałem się zrehabilitować. I w jakimś stopniu to się udało. Ale zdaję sobie sprawę, że nie było idealnie i mogło być jeszcze lepiej.


 

To chyba skromność. Bramka i dwie asysty - czego chcieć więcej?

- Zgadza się. Z jednej strony mogę być zadowolony, ale było kilka niepotrzebnych zagrań i niedokładności. Mogło być lepiej i będę się starał, aby było. Nigdy nie jest tak, aby nie mogło być lepiej. Trzeba się rozwijać. Ale oczywiście jestem zadowolony z gola i z asyst.


Po pierwszej bramce wykonaliście kołyskę. Dla kogo?

- To było dla Krzyśka Szewczyka, któremu urodziła się córka, a który sam ze względu na kontuzję nie mógł zagrać. Już przed meczem umówiliśmy się w szatni, że kiedy strzelimy gola, to podbiegniemy do trybuny, gdzie siedzi Krzysiek, i na jego cześć zrobimy słynną kołyskę. I tak się stało.


Chrobry Was rozczarował. Nawet po stracie goli nadal się bronił.

- Zdecydowanie tak. Myśleliśmy, że jak strzelimy gola, to spróbują zaatakować. Wtedy my mielibyśmy więcej miejsca do ataku. A tu nic. Strzeliliśmy drugiego, trzeciego, a oni nadal się bronili. Próbowali kontratakować i nawet strzelili gola, ale przede wszystkim myśleli o obronie. Liczyliśmy, że zagrają odważniej.


Dwa mecze i dwie wygrane, ale prawdziwy test czeka Was chyba dopiero za tydzień w Radzionkowie z Ruchem?

- To będzie dla nas bardzo ważny mecz. Nie wiemy, czego się spodziewać, jak będzie z sędziowaniem. Dlatego musimy zaatakować od pierwszych minut i szybko strzelić gola. Jeżeli to nam się uda, to powinno być dobrze. Na pewno jedziemy tam po trzy punkty.

źródło: gazeta.pl

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.