Pomeczowe wypowiedzi

Prezentujemy poniżej wypowiedzi Przemysława Kaźmierczaka, Piotra Ćwielonga, Mariana Kelemena, Jarosława Fojuta, Tomasza Lisowskiego oraz Pavola Stano po meczu Śląska Wrocław z Koroną Kielce.


 

Przemysław Kaźmierczak: Korona strzeliła dziś po prostu jedną bramkę więcej. Co można powiedzieć... Mecz na remis, ale na pewno nie zagraliśmy tak dobrze, jak w ostatnich spotkaniach. Musimy więcej pracować nad rozgrywaniem piłki, bo mieliśmy dziś z tym problem na naszym boisku. Mimo że nie zawsze wszystko nam wychodzi, powinniśmy jednak wykorzystywać sytuacje, które mamy – wtedy na pewno mecz inaczej się układa. Staramy się robić swoje i nie bierzemy za bardzo do siebie tego, że mamy świetną passę i spokojnie podchodzimy do meczów. Nie stwarzamy sobie dodatkowej presji. Każdy stara się robić to, co wcześniej, ale w ostatnich dwóch meczach nie wszystko nam się udawało. Teraz musimy odpocząć i przygotować się na mecz z Wisłą Kraków.

Piotr Ćwielong: Przegraliśmy mecz. Zakończyliśmy passę pompowaną przez dziennikarzy. Trudno, w czwartek gramy kolejne spotkanie. Po pierwszej połowie nie zapowiadało się, że przegramy ten mecz, bo nie graliśmy źle. W głupi sposób straciliśmy bramkę i nie potrafiliśmy sami jej zdobyć.

Jak ocenisz swoją postawę przy straconej bramce?
Marian Kelemen: Jestem tylko człowiekiem. Złapałem piłkę i zderzyłem się z Jeffem (Fojutem – dop. Red), to był mój błąd. To wszystko, co mogę powiedzieć. Nie ma co komentować.

Czy Korona była od was dziś lepsza?

Nie wiem. My też mieliśmy ze dwie okazje, chociaż nie było ich dziś za wiele. W pierwszej połowie ani my, ani oni nie stwarzaliśmy sytuacji. Mecz był nieco nudny. Bardzo ważny był mój błąd, który zadecydował o wyniku.

Zwycięstwo dawało Wam awans na 3. miejsce. Czuliście przez to presję?
Nie. Zakończyła się ta dobra seria. Każda seria musi się kiedyś skończyć. Nasza zakończyła się dzisiaj.

Przed Wami spotkania z zespołami z górnej półki. Będzie Wam łatwiej niż z rywalami takimi jak Korona czy Widzew?
Każdy mecz jest bardzo trudny i zawsze trzeba się skoncentrować na następnym rywalu. Mecz z Koroną już się zakończył i musimy się dobrze przygotować na mecz z Wisłą.

Jesteś zawiedziony porażką na własnym boisku?
Jarosław Fojut: Oczywiście, każda porażka boli. Troszeczkę przeszkadza nam w ostatnich meczach stan naszej murawy, mam nadzieję, że to się zmieni w kolejnym spotkaniu. Szkoda, że przegraliśmy, każda seria się kiedyś kończy, nasza dobiegła dzisiaj końca, Korony też.

Oba zespoły przespały pierwszą połowę, a druga tym razem nie zakończyła się happy endem dla Śląska.
No tak, wcześniej udawało się nam przechylić szalę zwycięstwa na naszą korzyść, dzisiaj Piotrek Celeban miał bardzo dobrą okazję. Po stracie gola też je mieliśmy, ale żadnejnie wykorzystaliśmy.

Na początku gratulacje, bo chyba marzyliście o takim wyniku.
Tomasz Lisowski: Dziękuję. Rzeczywiście, bardzo chcieliśmy ten mecz wygrać. Wiedzieliśmy, że Śląsk Wrocław to dobra drużyna ze świetnym trenerem. Jednak to my osiągnęliśmy swój cel i w dobrych humorach wracamy autokarem do domu.

Na pewno analizowaliście poprzednie mecze obu drużyn. Wydawało się, że Korona z Wisłą zagrały wtedy o wiele lepiej niż Śląsk z Widzewem. Chyba mogliście w optymistycznych nastrojach oczekiwać tego meczu.
Zagraliśmy wtedy naprawdę bardzo dobre spotkanie. Udało się zremisować. Wszyscy wiedzieliśmy, jaką passę miał Śląsk. Ona mogła skończyć się już tydzień temu. Na szczęście my ją przerwaliśmy.

Co przesądziło o korzystnym wyniku we Wrocławiu?
Konsekwentna gra w defensywie. Śląsk w praktyce nie mógł nic zrobić. Jedynym stwarzanym zagrożeniem były długie piłki zagrywane na Kaźmierczaka.

Nie mieliście żalu do Andrzeja Niedzielana, który już wcześniej miał świetną okazję do zdobycia bramki?
Zgadza się, jednak to jest sport i nie wszystkie sytuacje się wykorzystuje.

Zeszła z Was pewna presja? Media niekoniecznie były Wam przychylne. Mieliście świadomość, że mecz we Wrocławiu może być przełomowy?
Każdy wie, jaka jest tabela, jest bardzo duży ścisk. Zdobycie trzech punktów może oznaczać włączenie się do walki o europejskie puchary. Będziemy do tego dążyć.

Dzięki tej wygranej wyprzedziliście m.in. Śląsk w tabeli i już wiele do tej czołówki tabeli nie brakuje...
Z tego co wiem to 4-5 drużyn mają po 32 punkty, a my jedynie punkt mniej. Do zakończenia sezonu pozostało jednak 8 kolejek i wszystko może się zdarzyć. Tak samo nikt nie wie, kto się utrzyma, tak samo nie wiadomo, kto zostanie mistrzem. Emocje do samego końca - to jest piękno piłki.

Wróciła Panu skuteczność...
Pavol Stano: Oby. Cieszę się, że w końcu bramka zdobyta przeze mnie dała nam punkty i się przełamałem.

Śląsk, mimo że niepokonany od 14 spotkań, nie postawił wam ciężkich warunków.
Gospodarze nastawili się w pierwszej połowie na kontry. My też się nie otworzyliśmy, bo ostatnio traciliśmy wiele goli. W drugiej odsłonie Śląsk zagrał inaczej, stwarzał sytuacje po dośrodkowaniach. Było niebezpiecznie, ale utrzymaliśmy korzystny wynik.

Podziękuje Pan Marianowi Kelemenowi za gola?
Miał trudną piłkę, skakał z naszym wysokim zawodnikiem. Nie złapał jej, spadła pod nogi Jacka Markiewicza, który mi podał i strzeliłem obok obrońców do siatki.

Po słabym początku Korona wraca do walki o europejskie puchary?
Musimy zbierać punkty z meczu na mecz. Póki co cieszymy się z przełamania i zwycięstwa po ciężkim meczu.

Paweł Lorenc

Autor

Paweł Lorenc

W redakcji działam od 2007 roku. W przeszłości byłem człowiekiem od wszystkiego. Przez pięć lat pełniłem rolę redaktora naczelnego. Obecnie skupiam się jako programista na aspektach technicznych. Jestem autorem największej liczby tekstów - mam ich na koncie ponad 6 tysięcy.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.