Pomeczowe wypowiedzi

Zachęcamy do zapoznania się z pomeczowymi wypowiedziami po spotkaniu Górnika Zabrze ze Śląskiem Wrocław.


 

Szczęścia w Zabrzu ewidentnie Wam zabrakło. Czasu na odbudowę nie ma za dużo, bo już w środę mecz w Chorzowie.
Antoni Łukasiewicz: Nie ma z czego być dumnym. Mecz zaczęliśmy całkiem dobrze, graliśmy lepszą piłkę, stwarzaliśmy sobie sytuacje bramkowe. Wydawało się, że ze strony zabrzan nic nam nie grozi. Niestety, wydarzyła się przypadkowa, nieszczęsna sytuacja, z której cieszyli się gospodarze. Niewiele minęło i nagle zrobiło się 2:0. Nasza sytuacja dosyć mocno się skomplikowała. Później mecz znowu toczył się pod nasze dyktando, udało się zdobyć bramkę kontaktową. Wydawało się, że odtąd wynik jest sprawą otwartą. Niestety, nie udało nam się strzelić kolejnych bramek, natomiast Górnik nas kontrował i udało mu się podwyższyć wynik. Mecz się zakończył i trzeba teraz myśleć już o kolejnym. W Chorzowie Wyjdziemy w jak najlepszym składzie i mam nadzieję, że powalczymy o dobry wynik. Sprawa miejsc premiowanych awansem do pucharów jest ciągle sprawą otwartą. Zostały dwa mecze, czyli sześć punktow do zdobycia. W piłce wszystko jest możliwe.

Czeka Was teraz ciężki mecz w Chorzowie.
Ostatnio mieliśmy świetne wyniki, dobrze graliśmy, zdobywaliśmy punkty tam, gdzie się tego po nas nie spodziewano. Nie składamy broni. Walczymy zawsze o trzy punkty do ostatniego gwizdka. Przed nami najistotniejszy mecz, który może zdecydować o ostatecznym losie. Nie ma łatwych rywali. Jeśli ktoś przed tym meczem z Zabrzem myślał, że będzie on łatwiejszy od tego w Chorzowie, to na pewno był w błędzie. Poziom ligowy jest wyrównany, jeśli chodzi o poziom trudności. Niczego nie można przewidzieć.

Sebastian Mila: To był mecz, który musieliśmy wygrać. Niestety, Górnik okazał się lepszą drużyną i musimy się z tym pogodzić. Mamy dwa kolejne mecze i musimy je wygrać. Trener mówił w szatni, że mamy 45 minut i możemy wygrać. Dwie stracone bramki nas podłamały, ale po kontaktowym golu nie było już najgorzej. Szkoda, że nie udało się doprowadzić do remisu.

Piotr Ćwielong: Bramki straciliśmy z własnej winy. Nikt z nas nie brał takiego scenariusza pod uwagę. Dosyć szybko przegrywaliśmy 0:2. Pierwszy raz taka sytuacja się zdarzyła. Chcieliśmy szybko doprowadzić do stanu, który dawałby nam komfort. Strzeliliśmy gola kontaktowego i walczyliśmy, ale trzeci gol dał Górnikowi zwyciestwo. Teraz będzie odnowa biologiczna, musimy przygotować się do meczu z Ruchem. Będzie to pewnie jeszcze cięższy mecz.

Po 20 minutach było 0:2. Nie wyszedł Wam ten mecz.
Marian Kelemen: Pierwszy gol był samobójczy. Przy drugiej nie utrzymałem piłki. Nie wiem, co się tam stało. Początek meczu był bardzo zły. Taka jest piłka.

Byłeś faulowany przy drugim golu?
Mam napuchnięte wszystko na nodze. Byłem kopnięty. Nie wiem, ani co się tam działo ani kto mi to zrobił. Wiem, że leżałem na ziemi. Ale to już nie jest ważne. Mamy przed sobą jeszcze 2 mecze, wszystko jest w naszych rekach. Spróbujemy grać lepiej i zdobywać punkty.

Myślisz, że 4 punkty wystarczą?
Nie chcemy kalkulować. Chcemy się przygotować do meczu z Ruchem i spróbować zdobyć 3 punkty, a potem gramy z Arką.

Znowu nie ma Cię wśród powołanych do reprezentacji Słowacji.
Nie ma co komentować. To są pytania do trenera. Ja się mogę tylko koncentrować na grze w Śląsku. To jest dla mnie najważniejsze.

To było najgorsze pół godziny odkąd przyszedłeś do Śląska?
Tak. Mecz dzisiejszy i z Koroną to były najgorsze chwile. Ale to się zdarza, trzeba jednak patrzeć do przodu. Wyczyścić sobie głowę i przygotować się do następnego meczu.

Paweł Lorenc

Autor

Paweł Lorenc

W redakcji działam od 2007 roku. W przeszłości byłem człowiekiem od wszystkiego. Przez pięć lat pełniłem rolę redaktora naczelnego. Obecnie skupiam się jako programista na aspektach technicznych. Jestem autorem największej liczby tekstów - mam ich na koncie ponad 6 tysięcy.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.