Pomeczowe wypowiedzi

Prezentujemy poniżej wypowiedzi Tadeusza Sochy, Marka Gancarczyk, Łukasza Gikiewicza oraz Mariana Kelemena po meczu Śląska Wrocław z Arką Gdynia.Tadeusz Socha: Na pewno nie spodziewaliśmy się tak wysokiego zwycięstwa, spodziewaliśmy się ciężkiego meczu. W pierwszej połowie mecz był naprawdę wyrównany, w drugiej zdobyliśmy szybko drugiego gola, który dał nam wielki spokój w grze i wiadomo było tak naprawdę, że jest po meczu.
Kiedy uwierzyliście, że możecie wywalczyć miejsce w europejskich pucharach? Było takie przełomowe spotkanie?
Marek Gancarczyk: Spotkanie z Ruchem, które wygraliśmy 2:1.
Po 7 pierwszych kolejkach myśleliście, że możecie wywalczyć nie tyle miejsce w pucharach, co spokojny byt w przyszłym sezonie?
Nie, wtedy myśleliśmy tylko o walczę o utrzymanie. Potem wraz z kolejnymi zwycięstwami cele się zmieniały.
Dzisiejszy mecz był łatwy czy ciężki? Do przerwy było 0:0.
Wydaje mi się, że to był trudny mecz dla Śląska. Nic nie zapowiadało, że wygramy. Szybko strzelony gol po przerwie ustawił mecz.
Śląsk jest gotowy, aby dobrze zaprezentować się w pucharach?
Bardzo ważne jest, aby pozytywnie wykorzystać czas do pucharów. Wydaje mi się, że to będzie najważniejszy moment.
Łukasz Gikiewicz: Śląsk męczył się w pierwszej połowie. W przerwie powiedziałem, że gdy kibice zaczną kibicować to wygramy i tak się stało. Kibice chyba pospieszyli się krzycząc o Lidze Mistrzów, narazie mamy Ligę Europy i bardzo się z tego cieszymy. Dziś kibice byli w drugiej połowie naszym dwunastym zawodnikiem. Dziękujemy im, że byli z nami przez cały sezon i pomagali nam. Bardzo boli mnie, że nie mogłem zagrać w ostatnich spotkaniach i pomóc zespołowi. Takie jest życie, sam upadłem i złamałem nogę. Z Przemkiem Kaźmierczakiem razem się rehabilitujemy i chcemy jak najszybciej wrócić do gry. Jednak pewnych spraw nie da się przeskoczyć i tylko Bóg wie kiedy będę mógł grać.
Marian Kelemen: Dzisiejszy gol to piękne zakończenie sezonu, wszyscy kibice i piłkarze mogą się cieszyć. Nie było łatwo i możemy podziękować Cristianowi Diazowi, bo dzięki jego bramkom mecz się dobrze ułożył. Drużyna jest bardzo fajna, wszyscy się lubimy i to było widać na boisku. Decyzja o wykonywaniu rzutu karnego była spontaniczna. Było 4:0, ja tego chciałem, chcieli także kibice. Zaczęli skandować moje nazwisko, bardzo im za to dziękuję. Nikt nie spodziewał się po pierwszych 7 meczach, że tak się wszystko poukłada. Nie myślę o następnym sezonie, dziś był ostatni mecz, narazie jestem piłkarzem Śląska. Nie wiem co będzie później. Dziękuję osobom z zarządu i kibicom, że jestem tutaj.
