Pomeczowe wypowiedzi

Prezentujemy poniżej wypowiedzi Przemysława Kaźmierczaka, Mariana Kelemena, Sebastiana Mili oraz Łukasza Madeja po meczu Śląska Wrocław z Wisłą Kraków. W szlagierowym spotkaniu wrocławianie przegrywają na własnym stadionie z krakowską Wisłą 0:1. Dwa oblicza spotkania tego spotania. W pierwszej połowie chyba minimalnie lepsza Wisła, w drugiej dominacja Śląska. Duże rozczarowanie?
Przemysław Kaźmierczak (Śląsk Wrocław): Na pewno. Był to ciężki mecz. Mieliśmy swoje sytuacje, niestety ich nie wykorzystaliśmy. Z takim przeciwnikiem trzeba każde pół sytuacji wykorzystać. Myślę, że był ciekawy dla kibiców.
Do tej pory to o Śląsku się mówiło, że macie pół sytuacji. Patrząc na drugą połowę można powiedzieć Wisła zagrała jak Śląsk. Mieli o wiele mniej sytuacji od Was a mimo to wygrali.
Zgadza się. Potrafili wykorzystać swoją sytuację. Niestety nie strzeliliśmy dzisiaj żadnej bramki. Musimy wyciągnąc wnioski z tego spotkania. Przede wszystkim musimy poprawić skuteczność.
O czym mówiliście podczas przerwy?
O wszystkim. O karnych i sytuacjach.
Po raz pierwszy w tym sezonie zagrałeś przez 90 minut. To już ten Przemysław Kaźmierczak, którego oczekujesz?
Myślę, że moją grę mogę ocenić pozytywnie. Ja oczekuję jednak od siebie jeszcze więcej. Zobaczymy czy w kolejnym meczu zagram.
Jak oceniasz swój powrót do bramki? Nie miałeś wiele do powiedzenia przy rzucie karnym.
Marian Kelemen (Śląsk Wrocław): Rzut karny to loteria. Szkoda tego meczu. Myślałem, że ten powrót będzie lepszy i dzisiaj nie przegramy.
Jak z Twojej perspektywy wyglądała ta sytuacja przy karnym?
Widziałem, że zawodnik czekał na odpowiedni moment, rzucił się na ziemię i sędzia to odgwizdał.
Rozmawialiście w szatni na temat tego karnego?
Tak. Wszyscy jesteśmy nieco podłamani tym wynikiem. Mieliśmy swoje sytuacje. Nam teraz nic nie zostało oprócz przygotowania się na kolejne mecze.
Po karnym zrobiło się nerwowo. Pojawiły się żółte kartki.
Faktycznie było sporo fauli. Myślę, że jest to normalne w takich spotkaniach.
Jak oceniasz pracę sędziego?
Nie chcę tego komentować.
Przed Wami dwa trudne mecze wyjazdowe. Nie będzie łatwo o punkty.
Zakończyła się pierwsza runda. Teraz mecze wyjazdowe. Najbliższy z Górnikiem, który niedawno pokonał Wisłę.
Miałeś wątpliwości czy po kontuzji od razu staniesz w bramce Śląska?
Do ostatniej chwili nie wiedziałem kto pójdzie do bramki. Dostałem szansę i dziękuję trenerowi za to.
Jak oceniasz występy Rafała Gikiewicza?
Rafał bronił bardzo dobrze. Drużyna wygrywała, można być tylko zadowolonym.
Sebastian Mila (Śląsk Wrocław): Nie chcieliśmy tutaj ponieść porażki, co jest zrozumiałe. Wisła nas trochę zaskoczyła, pewnie złapie wiatr w żagle po tym spotkaniu. Jesteśmy świadomi tego, że zawiedliśmy, ale od poniedziałku czeka nas bardzo ciężka praca. Dzisiaj przede wszystkim zabrakło nam cierpliwości i spokoju. Gdybyśmy strzelili dzisiaj pierwsi bramkę, pewnie dużo łatwiej by się nam grało. Dużej dominacji Wisły nie było, my też mieliśmy swoje sytuacje, które powinniśmy wykorzystać. Bardzo chcieliśmy dzisiaj wygrać, bo czujemy się dzisiaj bardzo jako zespół. W kolejnym spotkaniu wrócimy na te właściwe tory. Odnośnie karnego, to Waldek przyznał się w szatni, że rzeczywiście był faul, więc nie mamy pretensji do arbitra. Dla mnie to nie był łatwy tydzień, ale nie szukam alibi w postaci przebytej choroby, chciałbym, żeby ocena mojej postawy była tak samo rzetelna, jak pozostałych piłkarzy. Już przed meczem rozmawialiśmy, że może dojść do takiej sytuacji, że będzie musiał zejść w trakcie spotkania, więc absolutnie nie jestem tym rozczarowany.
Łukasz Madej (Śląsk Wrocław): Pomimo porażki zagraliśmy dobre spotkanie, nie ma co się załamywać. Dla porównania – Borussia Dortmund potrafiła wygrać na stadionie Bayernu Monachium, takie sytuacje w piłce się zdarzają. Dzisiaj spotkały się zespoły godnie siebie, mistrz Polski i aktualny lider, szkoda, że przegraliśmy, bo to był bardziej mecz na remis, ale już myślimy o kolejnym spotkaniu. Sebastian Mila nic przed meczem nie mówił, że się źle czuje, jak byśmy wygrali, to nikt by o tym nie mówił, że w tygodniu był chory, ale dziennikarze lubią szukać takiej szpileczki, ale taka jest wasza praca. Nie uważam, żeby Sebastian grał dzisiaj słabiej od pozostałych. Dzisiaj przede wszystkim zabrakło nam skuteczności, gdybyśmy potrafili wykorzystać swoje sytuacje, to pewnie byśmy wygrali. To jest mecz, na meczu trzeba szybko podjąć decyzję, dzisiaj nie dały nam one skutku w postaci gola, ale w poprzednich spotkaniach się udawało. Nie załamujemy się tą porażką, bo uważam, że zagraliśmy dobry mecz, ale na pewno zawód jest, bo porażka boli, ale na pewno nie wpadniemy w psychiczny dołek. Po to się gra, żeby występować przy takich kibicach, na takim stadionie. Wiele do życzenia pozostawia jeszcze murawa, która w wielu miejscach jest śliska, ale po trenujemy, żeby grać na takich obiektach.
