Pomeczowe wypowiedzi (2)

Zachęcamy do zapoznania się z pomeczowymi wypowiedziami: Pawła Kaczmarka, Hernaniego, Mariana Kelemena oraz Łukasza Gikiewicza po meczu Korona - Śląsk. Paweł Kaczmarek: Czekałem na tę szansę, bo w ostatnim tygodniu nie byłem nawet brany pod uwagę przy ustalaniu meczowej osiemnastki. Zagrałem dziś 45 minut i chciałem pokazać się z jak najlepszej strony. Jak to wyszło, oceni już trener i dziennikarze. Wszedłem, miałem trzy kwadranse i dałem z siebie wszystko. Rywal nie był łatwy z tego względu, że w pierwszej połowie stworzył kilka groźnych sytuacji. Na szczęście Śląsk ich nie wykorzystał. My jesteśmy zespołem na tyle doświadczonym, że w drugiej połowie, po lekkim wstrząsie w szatni, zagraliśmy już konsekwentnie. Zdobyliśmy gola i utrzymaliśmy prowadzenie, co ostatnio nam nie wychodziło. W poprzedniej rundzie zdarzało się, że prowadząc 1:0 nie umieliśmy dowieźć zwycięstwa do końca. Wyciągnęliśmy z tego wnioski, takie mecze już się nie powtórzą.
Hernani: Ciężko gra się na swoim stadionie, bo jest presja wielu kibiców. Na wyjeździe jest luźniej, nie ma aż takich oczekiwań. Dzięki temu do tej pory na boiskach rywali graliśmy skutecznie. Najważniejsze są trzy punkty, walczymy o jak najwyższe miejsce w tabeli. W każdym meczu będziemy walczyć o komplet punktów. Śląsk grał dobrze, goście mieli kilka niezłych okazji do zdobycia gola. Ostatecznie to jednak my zdobyliśmy trzy punkty.
Marian Kelemen: Coś nie działa tak, jak powinno. Nie może być tak, że niekryci rywale oddają w jednej akcji trzy strzały z pola karnego. Raz piłkę wybiłem, drugi strzał obroniłem, ale w końcu Korona strzeliła trzeci jeszcze raz, tym razem do pustej bramki. Graliśmy dobrze do momentu straty pierwszego gola. Nie wiem, co się z nami dzieje. Musimy się zastanowić i szybko wyciągnąć wnioski.
W drugiej połowie zastanawialiśmy się, kiedy wreszcie pojawisz się na boisku.
Łukasz Gikiewicz: Też o tym myślałem. Gdy na odprawie zobaczyłem skład, to trochę się zdenerwowałem. Ale nie obrażam się. Byłem gotowy w 100 procentach na mecz z Koroną. Wszedłem na 8 minut. Rozgrzewałem się całą drugą połowę i patrzyłem na zegar. Chciałem jak najszybciej wejść na boisko, ale było mi dane znowu zagrać 8 minut. Ta ósemka za mną chodzi, bo już z Lechem tyle zagrałem. No cóż, nie obrażam się, tylko trenuję dalej.
Ze Świtem strzeliłeś zwycięską bramkę, z Koroną gola honorowego. Żal tylko, że nie dał on punktu.
- Tak, ta bramka mnie nie cieszy. Już bardziej mnie cieszy gol ze Świtem dający awans do kolejnej rundy, choć wtedy mówiłem, że ucieszy mnie trafienie w Kielcach. Dziś muszę odwrócić moje słowa, mimo że to pierwszy ligowy gol w Śląsku.
Drugą połowę znów rozpoczęliście jakby mniej skoncentrowani.
- Nie byłem w przerwie w szatni, więc nie wiem, jakie wtedy były rozmowy. Przed meczem mobilizacja wśród chłopaków była naprawdę wielka. Znowu mamy sytuacje, znowu nie strzelamy i znowu przegrywamy.
Co dalej? Czy rozmawiacie między sobą, kto może być nowym trenerem Śląska?
- Tak naprawdę nie zaprzątam sobie głowy tym, kto nim będzie. Ja jestem takim zawodnikiem, dla którego najważniejsze jest grać i mam takie ambicje, że na pewno się nie poddam. Będę ciężko trenował i może dostanę kolejną szansę, może ją wykorzystam i wskoczę do składu na dłużej. A kto będzie trenerem, to dla mnie obojętne. Ważne, żeby Śląsk wygrywał. Tu liczy się dobro klubu.
Czy jeszcze coś z tej drużyny może być?
- Na pewno. Mamy takich zawodników, że ta drużyna nie może zginąć. Mamy zespół na środek tabeli, nawet wyżej. Po grze na treningach to widać i nawet po dzisiejszej pierwszej połowie. Trzeba przyznać, że to my mieliśmy więcej sytuacji. Vuk miał jedną, Diaz piłkę kozłowaną na 15 metrze. Tylko trzeba trafić. Jak byśmy napoczęli Koronę, to moim zdaniem ciężko byłoby się jej podnieść. To my cieszylibyśmy się ze zwycięstwa. A tak w autokarze do Wrocławia będzie grobowa atmosfera.
Przegraliście piąty mecz ligowy z rzędu. Czy zmiana trenera może dać jakiś impuls do zmiany?
- Na pewno musimy zacząć wygrywać. Czy zmiana trenera pomoże? Tego nie wiem. Ciężko teraz o tym mówić. Jedziemy na bardzo ciężki teren do Krakowa, na nowootwarty stadion, gdzie będzie dużo kibiców i na pewno nie będzie nam łatwo grać z Wisłą.
Później mecz z Polonią Warszawa. Nie przeraża Was taki terminarz?
- Ja lubię grać z takimi przeciwnikami. Czy to będzie Wisła czy Polonia, wyjdę na boisko. Kto by mnie nie krył, będę dawał z siebie wszystko.
