Pomeczowe wypowiedzi

Prezentujemy pomeczowe wypowiedzi: Sebastiana Mili, Sebastiana Dudka, Jacka Popka oraz Mariusza Ujka.
Sebastian Mila:Chyba zaliczyłeś dobry występ? Piłka trafiła w poprzeczkę, po twoim strzale, zaliczyłeś też asystę przy bramce.
Staram się grać jak najlepiej dla Śląska. To jest mój priorytet. Szkoda, bo jako kapitan chciałoby się zdobywać trzy punkty.
Dobra forma może zaowocować powołaniem do kadry. Myślisz o powrocie do reprezentacji?
W ogóle nie myślę. Przede wszystkim dlatego, że trener Beenhakker na pewno mnie nie powoła i jakoś się nie widzę w tej reprezentacji. Miłe są pytania kibiców o mój powrót, ale chyba bym się w tej kadrze nie odnalazł. Cieszę się, ze jestem w Śląsku i chce tu grać jak najlepiej.
Sytuacja w tabeli Śląska po porażce się pogorszyła. Myślicie jeszcze o gonieniu czołówki?
Na pewno nie będzie to łatwe, ale nie składamy broni. Gramy ofensywny futbol i musimy teraz wygrać z Górnikiem Zabrze.
Sebastian Dudek:
Czy z Twoją trzustką już wszystko w porządku? Czy możesz grać na pełnych obrotach?
To nie była choroba, to przypadłość mojego organizmu. To nie wina trzustki czy innego organu wewnętrznego. Taki miałem po prostu wynik – to było trzeba sprawdzić. To jest genetyczne. U mnie w rodzinie to już występowało. Wszystko jest już w porządku. Muszę jak najszybciej nadrobić przerwę. Cieszę się, że mogłem zagrać 90 minut. Szkoda, że wynik nie był przynajmniej remisowy.
Tylko ten rezultat niekorzystny. Z czego wynika o tyle słabsza wasza postawa na wyjazdach niż we Wrocławiu? Do tej pory 3 mecze wiosną i tylko 2 punkty.
W pierwszej połowie było bardzo dobrze, bo graliśmy mądrze. Stwarzaliśmy sytuacje i tak mieliśmy grać w II połowie. Kwestią czasu miałoby strzelenie drugiej bramki. Strata pierwszej bramki był pechowym przypadkiem. Chcieliśmy odrobić – wyszliśmy więc nieco bliżej. Niestety po chwili straciliśmy kolejną głupią bramkę. Musieliśmy zacząć odrabiać straty. Szkoda, że tak późno strzeliliśmy tę bramkę. Próbowaliśmy stwarzać groźne sytuacje, ale niestety to nam się nie udawało. Po zdobyciu bramki, chcieliśmy przynajmniej strzelić na 2:2. Miejmy nadzieję, że w następnych meczach będzie nieco lepiej.
Wygląda na to, że Śląsk będzie jedynym zespołem w tej lidze, który nie będzie ani się bronił przed spadkiem ani walczył o europejskie puchary. Przewaga między Wami a czołową trójką teraz już drastycznie wzrośnie.
To prawda. Jednak ja bym tego tak nie określił, gdyż w tej lidze wszystko się może zdarzyć. My przegrywaliśmy – inni też tracili punkty. Jeszcze nic nie jest stracone. W II lidze też na trzy kolejki przed końcem sezonu mieliśmy stratę, a mimo wszystko awansowaliśmy. Nie stawiałbym nas na straconej pozycji. Jeszcze jest 8 meczów – zobaczymy co będzie.
Co się stało w Waszej szatni podczas przerwy? Wyszliście na II połowę, jakbyście byli zaspani i nieskoncentrowani. Z czego wynikał tak kiepski jej początek, który zadecydował o końcowym wyniku?
Graliśmy dobrą I połowę, myśleliśmy, że tak będzie również w drugiej. W szatni była normalna rozmowa jak zawsze kiedy gramy dosyć dobrze. Głupia ta bramka z rzutu rożnego. Wiadomo, że to jest piłka nożna – wszystko może się zdarzyć. Straciliśmy te bramki za szybko. Mogliśmy pokusić się o zwycięstwo. Przegraliśmy. Sądzę, że nic się nie stało. Będziemy walczyli dalej.
Jacek Popek:
Myślę, że był to taki mecz, w którym najważniejsza była pierwsza bramka. Udało nam się zdobyć dwa gole i to przeważyło o naszym zwycięstwie. Śląsk w końcówce postawił wszystko na jedną kartę i zagrał ofensywnie. Na szczęście dla nas nie strzelił drugiego gola. Cieszymy się ze zwycięstwa. Liga jest bardzo wyrównana i wcale nie będzie łatwo nam teraz wygrać z Lechią. Będziemy chcieli podtrzymać serię wygranych meczów. Na pewno będzie to ciężki mecz i będziemy musieli ostro walczyć. Żeby być w czołówce musimy wygrywać także na wyjazdach.
Mariusz Ujek:
Zmęczony czy poobijany bardziej?
Wydatek energetyczny kosztował mniej najwięcej. Nie mam prawa narzekać po tym spotkaniu Ostatnio spędzałem po meczu 2 dni w wannie z lodem, dzisiaj czuję się o wiele lepiej. Obyło się bez większych urazów. W jednej akcji mogło to wyglądać groźnie, ale udało mi się uciec. Bardzo cieszy zwycięstwo wywalczone w takiej okoliczności.
Bramka Dawida Nowaka była Waszym wspólnym golem. Po raz kolejny zrobił to co do niego zależy. Dał dużo spokoju drużynie i kibicom.
To prawda. My później wprowadziliśmy nieco nerwowości. Daliśmy Śląskowi strzelić bramkę. Graliśmy jednak na faul i rzut rożne. Wybijaliśmy Śląsk z uderzenia. Z naszą mądrością spokojnie to wygraliśmy. Brama Dawida to takie jego firmowa zagranie. Idealnie wychodzi w tempo. Nie ukrywajmy, potencjał ma ogromny. Granie z takimi ludźmi to prawdziwa przyjemność.
Trener Ulatowski uprzedzał przed meczem abyśmy go zbyt nie zagłaskali medialnie. Chyba jemu to nie grozi, prawda?
Pilnujemy Dawida. Jest on bardzo skromnym chłopcem. Jeśli w żartach poniesie go fantazja – szybko sprowadzamy go na ziemie. Ten chłopak ma w sobie tyle pokory co talentu.
Jak wyglądała Wasza przerwa w meczu? Podczas przerwy z ŁKS-em było podobno bardzo gorąco. Wydaje się, że po I połowie w dzisiejszym meczu również nie było chłodno.
Ne towarzyszyły nam jednak takie emocje jak podczas przerwy z ŁKS-em. Na spokojnie wytłumaczyliśmy sobie na czym polegały nasze błędy, czego unikać oraz co powinniśmy poprawić.
