Pomeczowe wypowiedzi

Prezentujemy pomeczowe wypowiedzi Mariusza Pawelca, Ivana Djurdjevicia oraz Sebastiana Mili po meczu Lech - Śląsk


 

Ivan Djurdjević: Dostałem żółtą kartkę za wejście wślizgiem. Trener zdecydował się zdjąć mnie w przerwie, bo bał się, że zobacze drugi kartonik. Szczerze mówiąc, też się o to trochę bałem – w takich sytuacjach lepiej zejść z boiska. Najważniejsze, że dzisiaj wygraliśmy, ale musimy szybko zapomnieć o tym meczu, bo był słaby w naszym wykonaniu. Teraz mamy mecz w Bytomiu, który musimy wygrać. Śląsk to już nie jest ten sam zespół, co w zeszłym roku. Wydaje mi się, że dziś też źle zagrali. Piłkarze WKS-u nie są w swojej normalnej dyspozycji, ale widać, że niedługo się odblokują. Dobrze, że dzisiaj nie zagrali zbyt dobrze. Nasz rywal zagrał dziś defensywnie. W pierwszej połowie stworzyliśmy sobie kilka groźnych sytuacji, a w drugiej sporadycznie atakowali goście. Było bardzo zimno, chcieliśmy, żeby ten mecz jak najszybciej się skończył.

Mariusz Pawelec
: Chcieliśmy zdobyć jakieś punkty, a wracamy z niczym. Byliśmy dobrze zorganizowani, pokazaliśmy się z dobrej strony i mieliśmy dużo dogodnych sytuacji do zdobycia gola. Ja sam mogłem wyrównać w końcówce. Mam duże pretensje do siebie, że nie zdobyłem wtedy gola. Trochę przestraszyłem się tej sytuacji, chciałem jak najszybciej oddać strzał, ale to był błąd. Trener Tarasiewicz często powtarza nam, że w polu karnym jest dużo miejsca i nie trzeba się spieszyć. Teraz jednak możemy być mądrzy po fakcie. Rzut karny był podyktowany moim zdaniem niesłusznie – podobnie twierdziła w szatni większość naszych zawodników. Wiem, że w telewizji mówili inaczej, ta sytuacja była bardzo kontrowersyjna. Obejrzymy ten mecz i trener wskaże nam błędy, które popełniliśmy. Myślę, że wyciągniemy wnioski i w kolejnych dwóch meczach u siebie zdobędziemy komplet punktów. Nie spodziewaliśmy się przed meczem, że Lech będzie w tak słabej dyspozycji. Byliśmy nastawieni na ich lepszą grę. Staraliśmy się grać blisko przeciwnika, agresywnie, i ta nasza organizacja gry dobrze funkcjonowała. Przy odrobinie szczęścia i spokoju mogliśmy zremisować. W drugiej połowie mieliśmy trzy stuprocentowe sytuacje. Trener wpaja nam, że musimy być zorganizowani, a sytuacje się stworzą. Ta filozofia się sprawdza, byliśmy o krok od wywalczenia remisu, a nawet zwycięstwa. Mówi się, że dla beniaminka drugi sezon jest gorszy, ale my potwierdzamy, że potrafimy grać w piłkę. Ten udany pierwszy sezon to nie był przypadek. Dziś mimo porażki graliśmy niezłą piłkę. Liczę na powołanie do reprezentacji U-23.

Sebastian Mila
: Zagraliśmy w pierwszej połowie dobre spotkanie, w drugiej także stworzyliśmy kilka sytuacji. Szkoda, bo z takim przeciwnikiem jak Lech trzeba takie okazje wykorzystywać. Nie jesteśmy zadowoleni z wyniku, ale widzimy progres. Nasza forma idzie w górę. Mam nadzieję, że następne mecze u siebie zdołamy wygrać. Nie mam pojęcia, dlaczego zostałem zdjęty w drugiej połowie. Jest to decyzja trenera. To on decyduje o wszystkim, ja nie mam żadnego żalu. Każdy chciałby grać, ja tez chciałem, ale nie było mi to dane. Będę chciał zbudować jeszcze lepszą formę, aby trener w kolejnych meczach mnie nie zmieniał. Lech nie zagrał dzisiaj dobrego spotkania i oni o tym doskonale wiedzą. Swój cel jednak osiągnęli. Drużyny, które walczą o tytuł, muszą zwyciężać u siebie, a to ,w jakim stylu, już nie ma znaczenia. Jeśli zdobędą mistrzostwo, nikt nie będzie pamiętał tych słabszych momentów. Rzut karny to decyzja sędziego. My musimy jeszcze raz obejrzeć tę sytuację, by przekonać się, czy była ona prawidłowa. Podobała mi się gra Vuka Sotirovicia. Wskoczył do składu i grał z wielkim entuzjazmem i zaangażowaniem. Pomaga nam, jest piłkarzem, który ciągnie nas do przodu. Świetnie mi się z nim współpracuje. Poznajemy się na treningach coraz lepiej i to dobrze wpływa na naszą grę.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.