Pomeczowe wypowiedzi

Zachęcamy do zapoznania się z pomeczowymi wypowiedziami: Łukasza Madeja, Vuka Sotirovicia, Pawła Kapsy, Marcina Kaczmarka, Łukasza Surmy oraz Tomasza Dawidowskiego.


 

Łukasz Madej (Śląsk Wrocław): Ten mecz powinniśmy wygrać, co tu dużo mówić. Liczyliśmy, że w meczach u siebie wywalczymy komplet punktów, a nie zdobyliśmy żadnego. Czy przy rzucie karnym dla Lechii był spalony? Nie wiem, teraz trudno mi to ocenić, bo byłem daleko od akcji. Zresztą wolę patrzeć na nasze sytuacje, a tych mieliśmy sporo i powinniśmy je wykorzystać. Mam dziś mieszane uczucia – jestem w formie, dziś strzeliłem swoją pierwszą bramkę dla Śląska, ale przegraliśmy. Szkoda mi tych punktów, bo zagraliśmy dobry mecz i dziś, i w Bytomiu z Polonią, a zdobyliśmy tylko punkt. Trener chce, byśmy grali jak najwięcej pojedynków jeden na jeden. Dziś było to widoczne. Za tydzień gramy z Legią, nasza sytuacja nieco się komplikuje, za tydzień gramy w Warszawie z Legią. Czy będziemy walczyć o utrzymanie? Piłka jest zmienna, w każdej kolejce wiele może się zdarzyć. I sam nie mogę sobie tego wyobrazić, byśmy uciekali przed strefą spadkową.

Vuk Sotirović (Śląsk Wrocław): Miałem dziś kilka szans, ale zabrakło mi szczęścia. Zwłaszcza pod koniec meczu miałem dobrą okazję, ale ten mecz był dla mnie dość niefortunny. Przecież strzelałem prawie z linii bramkowej, a i to nie wpadło do siatki. Bramkarz też spisał się dobrze, był na posterunku. Zagraliśmy dużo lepiej niż z Jagiellonią. W drugiej połowie nieco za często po prostu kopaliśmy piłkę do przodu, zamiast grać zgodnie z planem. Uważam, że zagraliśmy nieźle, Lechia też się nie położyła, szybko wyrównała i nie dała sobie skoczyć do gardła. Początek wiosny nie układa się nam najlepiej. Zwłaszcza u siebie powinniśmy być nie do przejścia. A na razie tak nie jest.

Paweł Kapsa (Lechia Gdańsk): Mecz był wyrównany, byliśmy o jedną bramkę lepsi jak pokazał końcowy rezultat. Przede wszystkim było to dobre widowisko. Obydwa zespoły wyraźnie chciały wygrać, mecz był wyrównany, lecz wygraliśmy my. Śląsk chciał wygrać tym bardziej, że przegrali ostatnio u siebie. My akurat lepiej gramy na wyjazdach. Więcej punktów zdobyliśmy na obcych stadionach, to taka dziwna sytuacja. Dziś pokazaliśmy, że faktycznie potrafimy grać na wyjazdach. Zaczęło się dla nas fatalnie, pierwszy strzał Śląska i od razu gol. Nie wiedzieliśmy jak się to potoczy. Z biegiem czasu było już co raz lepiej dla nas. Vuk to dobry zawodnik, ma soczyste i silne uderzenie i na pewno strzeli jeszcze niejedną bramkę zarówno z bliska i z daleka. Teraz czeka nas trójmecz z Wisłą Kraków. Wisła to bardzo mocny zespół nieważne czy jest w kryzysie czy nie. Zawsze są groźni. Bardzo ciężko będzie o punkty, ale wiadomo, wychodzimy na boisko po to, aby walczyć i wygrywać. Mecz bardzo dobrze się dla nas zaczął, ale potem niestety było nieco gorzej. Ciężko to komentować. Przegrywamy mecz, który powinniśmy wygrać. Szkoda, że nie wykorzystaliśmy sytuacji na 2:0. Ciężko jest coś powiedzieć. Liczyliśmy, że po dwóch meczach u siebie zdobędziemy sześć punktów, a zdobyliśmy tylko jeden.

Marcin Kaczmarek (Lechia Gdańsk): Na pewno kluczowym momentem była bramka wyrównująca, która dodała nam skrzydeł. Dążyliśmy do strzelenia drugiej bramki i cieszymy się, że to nam się udało. Graliśmy konsekwentnie zarówno w obronie jak i w ataku i moim zdaniem zasłużyliśmy na to zwycięstwo. Czułem głód piłki, w okresie przygotowawczym nie zagrałem żadnego meczu w pełnym wymiarze, dzisiaj po raz pierwszy od dawna zagrałem całe 90 minut. Jestem zadowolony ze swojej postawy, ale to, że wygraliśmy to zasługa całego zespołu, te trzy punkty były nam bardzo potrzebne.

Łukasz Surma (Lechia Gdańsk):Bardzo ważne było dziś to, że szybko wyrównaliśmy. Gdy padł gol na 1:1, wiedziałem, że dziś tu nie przegramy. Paweł Kapsa parę razy bardzo nam pomógł, ale trzeba powiedzieć, że i Śląsk miał sporo szczęścia. Myślę, że udało nam się dziś dobrze rozpracować Śląsk, sporo kłopotu sprawiał nam tylko Sotirović, który jest silnym i dobrze wyszkolonym technicznie piłkarzem. Wiele razy nasi obrońcy musieli się napocić, bo Serb próbował indywidualnie rozmontować naszą defensywę.

Tomasz Dawidowski (Lechia Gdańsk): Byliśmy dziś lepszym zespołem. Swój występ oceniam pozytywnie. Robię to, czego oczekuje ode mnie trener. Szkoda tylko, że nie udało mi się wpisać na listę strzelców. Zdrowie dopisuje, więc może im dalej w ligę, tym będzie lepiej. Rzut karny dla nas był ewidentny. Mariusz Pawelec powinien się cieszyć, że nie dostał za faul na mnie czerwonej kartki. Zupełnie nie rozumiem, o co miał pretensje do sędziego.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.