Pomeczowe wypowiedzi

Prezentujemy wypowiedzi Sebastiana Mili, Waldemara Soboty, Vuka Sotirovicia, Grzegorza Sandomierskiego, Hermesa oraz Remigiusza Jezierskiego po meczu Śląsk - Jagiellonia. Waldemar Sobota (Śląsk): Miałem świadomość, że to już widowisko w ekstraklasie. Z minuty na minutę czułem się coraz pewniej. Trener był ze mnie zadowolony. Vuk powiedział mi, że wychodził na czystą pozycję, ale ja miałem inne zdanie i podjąłem inną decyzję, bo byłem już na 16. metrze. Poszedłem sam i uderzyłem, ale o tym jeszcze z Vukiem na pewno porozmawiamy. Zasłużyliśmy na zwycięstwo. Mogliśmy postawić kropkę nad i, wtedy byśmy wygrali, mieliśmy wiele sytuacji. Może wyglądam na wystraszonego, ale na pewno tak nie jest. Dałem z siebie wszystko. Gram swoje. Nie wiem jak potoczy się moja kariera, mam nadzieję, że zostanę tu dłużej. Atmosfera na stadionie była świetna. Momentami przechodziły mnie ciarki. Potem oswoiłem się z tym, taki doping uskrzydla. Z Jagiellonią pokazaliśmy, że potrafimy grać w piłkę. Jaga nie jest słabą drużyną.
Sebastian Mila (Śląsk): Każdy remis wywalczony na własnym boisku jest zadowalający dla drużyn z ekstraklasy, ale najbardziej powinniśmy być zadowoleni z tego jak się zaprezentowaliśmy. Od razu widać, że Waldek Sobota super wkomponował się w nasz zespół, ma świetnią technikę, mocno pracował na skrzydle, piłka mu nie przeszkadzała. Diaz jest bardzo wartościowym napastnikiem, ma instynkt strzelecki. Dzisiaj nie udało mu się strzelić bramki, ale jestem przekonany, że jeszcze w tym sezonie nastrzela ich dla nas sporo. Nie ma tak doświadczonego i wyszkolonego pomocnika w naszej ekstraklasie jak Przemysław Kaźmierczak, jest defensywnym pomocnikiem, ale gra też w ofensywie, dlatego jest mi bardzo przyjemnie występować obok niego. Mi na pewno trudniej gra się w 4-4-2, mam dużo więcej zadań defensywnych, ale taka jest potrzeba i tak to będzie wyglądało, łatwiej jest przestawić się mi niż całemu zespołowi. Zrobię wszystko by w kolejnych spotkaniach lepiej wyglądać na tej pozycji. Teraz graliśmy z Jagiellonią, która przez ostatnie dwa tygodnie była bardzo chwalona za mecze pucharowe z Arisem i tak naprawdę mieli ostatni super sezon, dlatego uważam, że to był dzisiaj bardzo ciężki rywal, na tle którego zaprezentowaliśmy się bardzo przyzwoicie.
Vuk Storivić (Śląsk): W pierwszej połowie mieliśmy dużo stałych fragmentów i strzałów, ale większość z nich Jagiellonia blokowała i nic z tego nie wynikało. W drugiej połowie już tak nie atakowaliśmy jak w pierwszej, ogólnie graliśmy bardzo dobrze. Szkoda straconych punktów, mieliśmy dobre okazje, żeby wygrać. Moim zdaniem jak już graliśmy w przewadze jednego zawodnika to powinniśmy grać więcej dołem, a nie górnymi piłkami. To już będziemy rozmawiać między sobą. Trudno, jeżeli nie można wygrać, to trzeba przynajmniej nie przegrać. Nie ma co się cieszyć za bardzo, bo zakładaliśmy, że wygramy. Nie mieliśmy szczęścia, po prostu piłka nie chciała wpaść do bramki. W polu karnym ani razu nie odbiła się do nas, tylko do Jagiellonii. Już dwa lata minęły odkąd nie gram w Białymstoku, teraz to już przeciwnik jak każdy inny. Z Diazem dobrze mi się współpracuje, ale on tylko po hiszpańsku rozmawia, więc trochę trudno jest się nam dogadać na boisku, on po prostu nie rozumie, co do niego krzyczymy, że na przykład sam stoję i może podać. Na razie porozumiewamy się bez słów, tylko oczami, ale będzie dobrze. On musi się po polsku nauczyć mówić, bo jest w Polsce, przynajmniej kilka podstawowych słów. Do Soboty trochę miałem pretensji, bo były dwa takie momenty, że mógł mi dograć. Żadnych kłótni nie ma, Waldek i Diaz to są bardzo dobrzy zawodnicy, obydwaj wnieśli dużo pozytywnego do naszej gry. Chcemy w tym sezonie być w pierwszej piątce, to jest dopiero początek sezonu, zobaczymy jak będzie dalej. Najważniejsze, żebyśmy wygrywali.
Grzegorz Sandomierski (Jagiellonia): Wydaje mi się, że z przebiegu spotkania remis jest wynikiem sprawiedliwym. Punkt to punkt, trzeba go cenić i grać dalej. Od tego jestem, żeby bronić, każdy zna swoje zadania i uważam, że wszyscy dzisiaj je dobrze wykonali. Było mokro, piłka się ślizgała, do tego trawa była wysoka, ciężko się tu grało, ale warunki atmosferyczne były takie same dla obydwu zespołów, więc nie ma co narzekać tylko grać. Jeżeli chodzi o sędziowania to nie jestem od tego, żeby to oceniać, tylko grać. W zeszłym sezonie tu wygraliśmy, nigdzie nie gra się łatwo na wyjazdach, Śląsk zagrał dobrze taktycznie dzisiaj. Udało się nam nie stracić bramki i nie jest to tylko moja zasługa, ale całej linii obrony.
Hermes (Jagiellonia): Chcieliśmy zdobyć trzy punkty, ale nie udało się, no to zdobyliśmy jeden. Myślę, że sędzia nie powinien ukarać Alexisa czerwoną kartką, byłem blisko tej sytuacji, to boczny pokazał, główny w ogóle by tego nie zagwizdał. Będzie nam teraz Alexisa brakowało w następnym meczu. Tomek Kupisz na lewej stronie dzisiaj bardzo dużo biegał, walczył, to jest duże wzmocnienie naszej drużyny. W końcówce Śląsk nas bardziej odważnie atakował, bo grał w przewadze, my się musieliśmy bronić.
Remigiusz Jezierski: Zawsze jest lepiej jak padają bramki, ale i tak było to ciekawe widowisko. Atmosfera na stadionie była świetna. Drużyny podzieliły się punktami, co na pewno bardziej zadowala Jagę niż Śląsk, bo wrocławianie mają trudny układ meczów. Możliwe, że ostatni mecz w Salonikach miał wpływ na grę Jagiellonii. Białostoczanie byli w przerwie zadowoleni z remisu. Później, grając w osłabieniu chcieli tylko dowieźć remis do końca. Rywalizacja w Śląsku mocno się zwiększyła i znacznie poprawiła się kadra. Niestety dla mnie zabrakło w niej miejsca, bo jest tam wielu dobrych graczy. Waldek Sobota pokazał kilka ładnych akcji. Ma smykałkę do gry ofensywnej i pojedynków 1 na 1. Mało brakowało, a przyczyniłby się do zdobycia przez Śląsk gola. Kaźmierczak to uznana marka na naszym rynku. Świetna gra głową i mocny strzał. Myślę, że przydałoby się dzisiaj jeszcze więcej gry ofensywnej, która Diazowi dałaby szansę na zdobycie gola, miał kilka okazji, ale ich nie wykorzystał.