Pomeczowe wypowiedzi

Prezentujemy wypowiedzi Marcina Robaka, Darvidasa Sernasa, Wojciecha Szymanka, Waldemara Soboty, Łukasza Madeja oraz Adriana Budki po meczu Widzew - Śląsk.


 

Marcin Robak: Na pewno cieszą gole, zarówno moje, jak i Darvydasa. Cieszymy się z pierwszego zwycięstwa przed własną publicznością, w dodatku tak wysokiego. Wróciłem na boisko i od razu Widzew dostał karnego. W pierwszych pięciu meczach sezonu nie mieliśmy ani jednego. Teraz był i od razu mogłem go wykorzystać, udało się. Mieliśmy w tym meczu wysoką skuteczność. Na boisku trzeba być pewnym tego, co się robi. Śląsk gra nieźle, ale nie potrafił wykorzystać stworzonych sytuacji. My wykorzystaliśmy swoje i wygraliśmy wysoko. Miałem przerwę w grze. Teraz wróciłem i fajnie, że od razu mogłem przyczynić się do zwycięstwa swojej drużyny.

Darvidas Sernas: Łatwiej gra się w ataku, mając u boku takiego partnera. Marcin (Robak – red.) to bardzo dobry piłkarz. Możemy stworzyć niezły duet napastników. Jestem zadowolony z tak wysokiego zwycięstwa. Myśleliśmy tylko o tym, jak wygrać, nie podejrzewaliśmy, że wynik będzie aż tak wysoki. Kluczem do zwycięstwa była wysoka skuteczność. Nie wiem, czy dogonię Andrzeja Niedzielana w klasyfikacji strzelców. Na razie mam o jedno trafienie mniej.

Wojciech Szymanek:W szatni w przerwie powiedzieliśmy sobie kilka ostrych słów i nasza gra diametralnie się zmieniła. Przy tak wysokim wyniku musimy konsekwentnie grać w obronie. Troszeczkę rozluźniliśmy się po tych szybko zdobytych golach w drugiej połowie i w grę wdarła się nonszalancja. Nie może tak być. Musimy usiąść sobie wszyscy w szatni i powiedzieć, że gramy do końca. Dużo lepiej wygląda, jeśli wygrywamy 5:0, 5:1 niż 5:2. Taki wynik pokazuje nasze słabości w defensywie i zamazuje obraz meczu.
Widzew był dziś mimo wszystko mocny. Wydawało mi się, że Śląsk dobrze grał w pierwszych meczach sezonu. Mocno pomógł nam dziś powrót Marcina Robaka. Wzrosły morale zespołu. Będzie widoczna teraz rywalizacja w ofensywie.
Nie podniecajmy się. Wygraliśmy jeden mecz, przed nami kolejne. Najbliższy to pojedynek w Pucharze Polski. Dzisiaj się cieszymy, ale od jutra będziemy już myśleć tylko o kolejnym rywalu. Chcieliśmy wygrać ze Śląskiem i udało się. Trudno mówić o tym, żeby była jakaś presja w zespole z powodu nie wygrania żadnego meczu u siebie w tym sezonie. Jest duża różnica między pierwszą ligą a ekstraklasą. Tu gra się trudniej i traci więcej goli, choć i tak przed tym meczem straciliśmy tylko cztery bramki, więc byliśmy pod tym względem w czołówce ligi.

Waldemar Sobota: Sędzia niefortunnie podyktował karnego w pierwszej połowie. Według mnie i całej ławki, a byliśmy blisko, ewidentnie go nie było. Nie ma wytłumaczenia. My nie możemy tracić w meczu pięciu bramek. Musimy się w końcu skupić i razem pracować w defensywie, bo często tracimy takie gole. Dzisiaj strzeliliśmy dwa, ale straciliśmy pięć, więc przegrywamy. Musimy się pozbierać na kolejny mecz. Widać było, że ze swojej bramki się nie cieszyłem. Bramka na 2:5 to gol, który żadnej radości mi nie przyniósł.
My jesteśmy za trenerem. Dobrze się z nim dogadujemy i nasza współpraca wygląda dobrze. Niestety, nie ma wyników. Przegraliśmy cztery z sześciu meczy. Mamy cztery punkty i wygląda to fatalnie. Nasuwa się więc pytanie o zmianę trenera. Ja na ten temat nie będę się wypowiadał. Decyzja nie do mnie należy.


Łukasz Madej: Najprościej porażkę wytłumaczyć prostymi błędami, ale trzeba to spokojnie przeanalizować. Tak na gorąco to chyba wiemy, co każdy z nas źle zrobił i dlaczego tak łatwo straciliśmy bramki . Trzeba wyciągnąć wnioski, bo nie możemy sobie pozwolić na takie wpadki.
Zawsze są takie informacje, gdy jakiejś drużynie nie idzie. Mnie na ten temat jest ciężko się wypowiadać, bo cokolwiek nie powiedziałbym, będzie to głupie. Tak naprawdę czas podsumowań powinien przyjść po rundzie. Ta porażka boli bardziej, bo przegraliśmy po dobrym meczu. Mimo wszystko głupio to brzmi, bo przegraliśmy 2:5. Gdyby nie błędy w obronie, mogliśmy co najmniej zremisować, bo mieliśmy sytuacje. Kiedy wychodziliśmy na drugą połowę, byłem pewien, że to wygramy.
Ja się czułem dobrze, dobrze mi się grało. Czułem w sobie takiego powera. Lubię grać, kiedy tak są wrogo nastawione trybuny, bo to daje dodatkowego kopa. Nie straciłem tutaj nigdy pięciu bramek, chociaż często przegrywałem. Powiem szczerze, nigdy tutaj nie wygrałem, ale nigdy nie poniosłem tak wysokiej porażki. Na pewno to boli i jest mi przykro.

Adrian Budka: Bardzo się cieszymy z tego, że udało się wygrać. Mecz był ciekawy. Obie drużyny pokazały w niektórych momentach bardzo dobrą piłkę, gra się układała. Dzisiaj mieliśmy więcej szczęścia i prawie wszystko, co sobie stworzyliśmy, udało się wykorzystać. Wydaje mi się, że decydująca była skuteczność. Stworzyliśmy sytuacje i od razu padały z nich bramki. Dobijaliśmy raz, drugi i przy trzeciej próbie padła bramka. Skuteczność była po naszej stronie. Śląsk nie grał źle. Naprawdę nie widziałem jeszcze zespołu, który grałby u nas tak dobrze, a jednak przegrał.
Ja uważam, że trener Tarasiewicz jest dobrym trenerem i nie będę go oceniał. Myślę, że to są tylko plotki. Wiadomo, ja nie jestem od oceniania trenera. Uważam, że dzisiaj Śląsk grał dobrze, chociaż wynik pokazuje zupełnie coś innego.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.