Pomeczowe wypowiedzi cz. 2

Prezentujemy wypowiedzi Waldemara Soboty, Rafała Gikiewicza, Łukasza Madeja oraz Piotra Ćwielonga po meczu Górnik Zabrze - Śląsk Wrocław


 

Piękna bramka. Chciałeś tak strzelić jak strzeliłeś?
Waldemar Sobota: Chciałem po długiem rogu strzelić. Udało mi się to. Może trochę szczęśliwie wpadła, ale najważniejsze to, że była w sieci i wygraliśmy 2:0.

Byłeś troszkę zaskoczony wyjściowym składem?
- Spodziewamy się w każdej chwili, że ktoś może usiąść na ławce a drugi może wskoczyć na jego miejsce. Mamy bardzo szeroką kadrę i gry jakiś zawodnik wchodzi na boisko to na pewno jakość się nie obniża. Myślę, że dzisiaj to było widoczne.

Jak się czułeś jako wysunięty napastnik?
- Wydaje mi się, że w pierwszej połowie zagrałem poprawnie. Nie mnie to oceniać tylko trenerowi. Cieszę się przede wszystkim z tego, że udało nam się wygrać i dalej liderujemy w Ekstraklasie.

Mówiło się o Smudzie, że bierze Cię pod uwagę, to po tej bramce i tym meczu w Zabrzu jeszcze bardziej może brać Ciebie pod uwagę…
- Trener Smuda na pewno nie patrzy kto ile bramek strzela, bo gdyby na to patrzył to na pewno by mnie nie powołał. Do tej pory miałem jedną strzeloną w lidze i mimo wszystko interesował się mną. Bramki na pewno nie są wykładnią tego czy ktoś dostaje powołanie czy nie.



Byłeś trochę zaskoczony tym, że to ty zagrałeś a nie Marian Kelemen?
Rafał Gikiewicz: Na pewno. W tygodniu jednak trener jakieś sygnały dawał. Rotował nami, więc w jakimś stopniu też się spodziewałem. Cieszę się, że mi po raz kolejny zaufał, że zagrałem na zero i Śląsk po raz kolejny zdobył 3 punkty.

Wiele dzisiaj dobrych interwencji ale też jedna taka gdy Ci piłka wypadła z rąk w starciu z zawodnikiem Górnika.
- Jeśli bramkarz wychodzi poza piąty metr to ryzykuje. Ja zaryzykowałem. Gołębiewski lekko mnie wytrącił z równowagi, ale myślę, że karnego nie było. Położyłem ręce na nim, ale nie było takiej siły, że on się tak przewrócił. Dobrze się znamy, więc dobrze, że nie było faulu na nim, bo by mi ciągle to wypominał.

Analizowałeś wcześniej strzały Górnika? Bo dzisiaj wybroniłeś wiele piłek.
- Przede wszystkim zespół grał dobrze i to zespół zdobył trzy punkty nie ja. Wszyscy zrobili wspaniałą robotę. Co weekend oglądam wszystkie mecze Ekstraklasy. Jest to mój zawód i analizuje wszystkie zespoły. Mogę się spodziewać jak kto uderzy, ale w bramce to więcej szczęścia i trochę sprytu potrzeba, bo nigdy nie wiem w który róg uderzy przeciwnik.

Presja liderowania trochę ciąży?
- Presja liderowania nie ciąży na nas. Presja lekka była po przegranej z Wisłą, bo jeśli nie zdobylibyśmy dzisiaj 3 punktów to te wcześniejsze mecze poszłyby na marne. Fajnie, że lekką plamę zmazaliśmy i zdobyliśmy trzy punkty. Teraz jedziemy pokonać ŁKS.

Przed Wami właśnie ŁKS. Ostatni mecz w tym roku. Jakie macie na nich plany?
- Plany to są na dzień jutrzejszy. Jest wolne. Co będzie w niedziele to nie wiem. Plany to zdobyć trzy punkty. ŁKS teraz przegrał, choć każdy mecz jest inny i nie ma co lekceważyć rywala.



Łukasz Madej: Ja myślę, że w pierwszej połówce to nasza dominacja. Powinniśmy strzelić 2-3 bramki i ten mecz by się ustawił. Mieliśmy sytuacje, ja miałem, Waldziu miał, Pepe. Powinniśmy te 2-3 bramki strzelić i byśmy spokojnie kontrolowali. W drugiej połówce Górnik nas przycisnął. Wyszliśmy jacyś rozkojarzeni, że nie potrafiliśmy tej piłki przytrzymać, ale na szczęście Górnik nie strzelił to co miał. Miał niezłe sytuację. Szczęście dzisiaj było przy nas. Do tego później Waldek na 2:0 podwyższył i skończyło się tak, że wracamy bogatsi o trzy punkty. Nikt nie będzie pamiętał, że Górnik miał 2 sytuację. My też mieliśmy.

Mecz z ŁKS-em przed Wami. Dla Ciebie chyba szczególny mecz?
- Tak. Wracam do mojego miasta. To ważny mecz i taki w którym trzeba się będzie pokazać z bardzo dobrej strony, żeby nikt nie mówił, że Śląsk gra słabo i Madej gra w słabej drużynie. To będzie ciekawy mecz, bo z jednej strony trener Tarasiewicz, z drugiej strony kilku z nas z przeszłością w ŁKS-ie. Także będzie to ciekawe spotkanie ale takie w którym musimy zdobyć trzy punkty.

Na przerwę zimową rozjedziecie się jako liderzy?
- Miejmy taką nadzieje. Teraz inne drużyny są pod presją i inne drużyny muszą zdobywać punkty. Wszystko w naszych nogach jest. Jeśli wygramy mecz a takie były założenia to będziemy liderami.

Taktyka obronna, bo bez napastnika zaskoczyła Was?
- Wyszliśmy bez napastnika, ale trener powiedział, że nie obronna ale ofensywna. Nie ma znaczenia kto gra, jeżeli gra się do przodu. My graliśmy do przodu w pierwszej połówce, chcieliśmy kreować grę. Więc to nie była defensywna taktyka

Byliście zdziwieni składem?
Piotr Ćwielong - Powiem Ci szczerze, że trochę nas zaskoczył trener wystawiając trzech pomocników, ale po pierwszej połowie fajnie to wyglądało. W drugiej połowie szarpana to była gra i nie mogliśmy wyjść z niej. Potem skontrowaliśmy ich, Waldek strzelił piękną bramkę i skończyło się 2:0. Myślę, że patrząc na wynik, to czasem nie odzwierciedla on gry, ale pokazuje, że to my zasłużyliśmy na to zwycięstwo.

Trener zaskakuje, ale punkty są i jest ich coraz więcej.
- Myślę, że jeśli chcemy walczyć o mistrza Polski to nie wygrywa się go w meczu z Lechem Poznań i Legią Warszawa. Wygrywa się go właśnie z tymi drużynami które są teoretycznie słabsze, bo z nimi się najgorzej gra.

Dla Ciebie jako byłego piłkarza Ruchu, zwycięstwo na Górniku ma szczególne znaczenie?
- To zawsze cieszy. Fajnie, że kibice Górnika pamiętają skąd jestem bo przypomnieli mi to. Mnie jako zawodnika pochodzącego z Chorzowa bardzo cieszy zwycięstwo tutaj.

Następny mecz z ŁKS-em także wyjazdowy. ŁKS przegrywa, ale można się spodziewać, że u siebie nie będzie to łatwy rywal do pokonania.
- ŁKS dobrze grał z Lechem Poznań do póki nie stracił bramki . Gdyby Mięcel lepiej przyjął piłkę, którą dostał prostopadłą to kto wie jakby to się ułożyło. A potem wiadomo jak to szło. Dostali jedną, druga, trzecią, czwartą no i potem Lech grał spokojnie, ŁKS… co oni mogli. Ciężko powiedzieć co mógł trener Tarasiewicz powiedzieć im w szatni. 0:4 to nie jest fajna sprawa i ciężko się podnieść z takiego wyniku.

Z rundy jesiennej musicie być zadowoleni.
- Oczywiście, że jesteśmy zadowoleni, ponieważ jesteśmy mistrzami jesieni. Jesteśmy liderem i teraz już gramy rundę rewanżową i fajnie, że rozpoczęliśmy od zwycięstwa.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.