Porażka rezerw na zakończenie rundy
Meczem z Górnikiem zespół Śląska II zakończył rundę jesienną. Druga pozycja na półmetku rozgrywek jest dobrym rezultatem i drużynie rezerw należą się za niego gratulacje. Nie można być natomiast zadowolonym z wyniku niedzielnej potyczki z polkowiczanami, choć trzeba przyznać, że wrocławianie ambitnie walczyli z rywalami, którzy tego dnia byli po prostu lepsi. Widać, że podopieczni trenera Dominika Nowaka kryzys maja już za sobą i znów grają na miarę swoich możliwości. A te mają niemałe, wszak wielu zawodników z kadry Górnika ma za sobą grę w pierwszej i drugiej lidze. Ogranie, boiskowe cwaniactwo, ale także spore umiejętności techniczno-taktyczne można było zauważyć w pojedynku na Stadionie Olimpijskim. W meczu tym zespół wzmocnili Przemysław Łudziński i Tomasz Szewczuk, którzy nie polecieli na USA.
Piłkarze prowadzeni przez trenera Wiesława Urycza szybko objęli prowadzenie, gdy w 2. minucie prostopadłym podaniem z głębi pola popisał się Mróz, a Kaźmierczak nie zmarnował okazji. To już 9 mecz z rzędu, w którym ten napastnik trafia do siatki i widać, że ma ochotę na wywalczenie tytułu króla strzelców. Czasem jednak ta chęć powoduje, że nie dostrzega lepiej ustawionych partnerów na boisku. Mimo strat bramki, goście ze spokojem realizowali założoną przed meczem taktykę i szybko opanowali sytuację namurawie. Wrocławianie mieli duże problemy ze skonstruowaniem składnych akcji, ciężko było im przeprowadzić atak pozycyjny. Na pewno nie pomagał w tym stan murawy, jednak był on taki sam także dla piłkarzy drużyny gości, a ci po przechwycie piłki umiejętnie przedostawali się pod bramkę Trojana, którego w pierwszych kilkunastu minutach meczu zaskoczyć próbowali Soboń, Szczęśniak, D. Wacławczyk. Kolejna z prób okazała się skuteczna, a piłkę po dośrodkowaniu z rzutu rożnego do siatki głową wepchnął Jeziorny. Wrocławianie próbowali znów objąć prowadzenie, jednak rywale dobrze zagęścili środek pola i rozbijali większość ataków piłkarzy Śląska. Rywale nie pozwalali gospodarzom na wiele, a większość akcji zespołu rezerw WKS-u była bardzo chaotyczna. Jedynym zagrożeniem bramki Kijewskiego do końca pierwszej połowy były uderzenia Szewczuka i Gula. Tymczasem rywale w 35 minucie byli bliscy strzelenia drugiej bramki, gdy silnie uderzył Kułyk, ale Trojan odbił futbolówkę. Jednak chwilę później po zagraniu piłki wzdłuż bramki wrocławski golkiper nie przeciął toru jej lotu, podobnie jak żaden z jego partnerów, a z bliskiej odległości formalności dopełnił Szczęśniak.
Na drugą połowę wrocławianie zmienili ustawienie taktyczne – grający dotychczas drugiej linii Łudziński przesunął się do ataku, do środka ze skrzydła zszedł Szewczuk, a jego miejsce na boku zajął Pędzich, zaś na lewą pomoc cofnął się Biliński. Pierwsi groźnie zaatakowali gospodarze – Łudziński silnie uderzył z 20 metrów, w odpowiedzi w dobrej sytuacji znalazł się Kułyk, ale znów Trojan był górą. W 50 minucie prawą stroną pognał Pędzich i dośrodkował do Kaźmierczaka, jego strzał z 5 metrów został zablokowany, ale futbolówka spadła pod nogi Łudzińskiego, który uderzył silnie i piłka zatrzepotała w siatce. Bilans bramkowy się wyrównał, podobnie jak mecz na boisku. Żadnej z drużyn nie zadowalał jednak taki rezultat i mecz nabrał rumieńców. W 61 minucie doskonałej sytuacji nie wykorzystał Kaźmierczak, a chwile później kolejną szansę zmarnował Kułyk. Kluczowa akcja meczu miała miejsce w 69 minucie, gdy bo błędzie defensywy Trojan ratował się nieprzepisowym powstrzymaniem szarżującego K. Wacławczyka, a arbiter, choć piłka po chwili wpadła do siatki, podyktował rzut karny. Jedenastkę pewnie wykorzystał Salomoński i sytuacja Śląska II stała się niezwykle trudna. Trener Urycz próbował mocnic siłę ofensywną wprowadzając Janczaka i Witkowskiego, ale mądrze grający goście nie dali sobie już wydrzeć zwycięstwa.
Śląsk II Wrocław –Górnik Polkowice 2:3 (1:2)
Kaźmierczak 2’, Łudziński 50’- Jeziorny 14’, Szczęśniak 39’, Salamoński 69’ (k.)
Śląsk II: Trojan – Tarasiewicz, Parada (74’ Witkowski), Mróz, Gawron – Szewczuk, Gul, Łudziński, Pędzich – Biliński (89’ Frey), Kaźmierczak (74’ Janczak).
Górnik: Kijewski – Hübscher, Jaziorny, D. Wacławczyk, Majewski – K. Wacławczyk, Salamoński, K. Wacławczyk (90’+2 Kachniarz), Soboń – Burda (88’ Janczak) , Kułyk, Szczęśniak (70’ Potocki).
