Potrzeba rywalizacji, czyli co Śląsk powinien zrobić po odejściu Łabojki?

Potrzeba rywalizacji, czyli co Śląsk powinien zrobić po odejściu Łabojki?

fot.:

Po niemal dwóch tygodniach spekulacji możemy już oficjalnie potwierdzić – Jakub Łabojko został zawodnikiem włoskiej Brescii. Co to oznacza dla Śląska?



 

Zawodnik pochodzący z Tarnowskich Gór swoją karierę rozpoczął w Piaście Gliwice, który opuścił w sezonie 2016/17, udając się do Rakowa Częstochowa. W Częstochowie spędził dwa sezony, podczas których udało mu się zagrać w 46 spotkaniach oraz wywalczyć awans do pierwszej ligi. Dzięki dobrym występom, Łabojką zainteresowały się kluby z ekstraklasy, a najkonkretniejszy w swoich działaniach okazał się Śląsk. W swoim debiutanckim sezonie 2018/19 pomocnik rozegrał 21 spotkań, pomagając klubowi utrzymać się w lidze. Kampania 2019/20 była znacznie bardziej udana dla Śląska jak i dla samego Łabojki. Dla trenera Vitezslava Lavicki stał się podstawowym elementem pierwszego składu. Zagrał w 33 spotkaniach, strzelił w nich 2 gole oraz zanotował asystę. 

Jakub Łabojko we Wrocławiu występował jako defensywny pomocnik. Jego obowiązkami na boisku było przede wszystkim odbieranie piłki, asekuracja kolegów z zespołu, ale także pomoc w rozgrywaniu ataków pozycyjnych. Można o nim powiedzieć z pewnością, że oferował dobry, stały poziom gry. Rzadko miewał wahania formy i zawsze można było na nim polegać. Charakteryzowała go waleczność, świetna wydolność oraz duża świadomość w poruszaniu się po boisku, co można uznać za jego największy atut. Łabojko wykonywał cichą, często niezauważalną na pierwszy rzut oka pracę, ale wywiązywał się z niej bardzo dobrze. 

Nie da się ukryć, że jego odejście sprawia pewien problem. Tracimy zawodnika pierwszego składu, którego dodatkowo omijały kontuzje. Na jego pozycji prawdopodobnie zobaczymy Krzysztofa Mączyńskiego, który dopiero wraca do optymalnej dyspozycji po operacji kolana. O ile kapitan WKS-u nie powinien mieć żadnego problemu z zastąpieniem Łabojki, o tyle kłopoty mogą pojawić się w sytuacji, gdy któryś z pomocników dozna kontuzji. Jako alternatywa dla Mączyńskiego i Waldemara Soboty (zakładając, że są oni pierwszym wyborem trenera) pozostają nam jedynie Maciej Pałaszewski i teoretycznie Diego Żivulić, który w praktyce nie ma szans na grę, bo nie zgodził się na rolę rezerwowego. Sobota, w rozmowie z Kanałem Sportowym, podkreślał niejednokrotnie, że aby zachować wysoki poziom i zapał do osiągania sukcesów, konieczna jest rywalizacja. Czy duet byłych kadrowiczów może obawiać się kogoś z wyżej wymienionej dwójki? 

W zupełnie innej sytuacji jest Pałaszewski. Młody zawodnik pierwsze kroki w ekstraklasie zaczął stawiać już w sezonie 2017/18. Kibicom z Wrocławia dał się zapamiętać jako dobry materiał na środkowego pomocnika z niezłym wyszkoleniem technicznym. Poprzedni sezon spędził na wypożyczeniu w Stomilu Olsztyn, gdzie dostał szansę gry w 21 spotkaniach pierwszej ligi. Warto dodać, że Pałaszewski jest najmłodszym z omawianej w kontekście gry w pierwszym składzie czwórki, więc stawianie na niego wydaje się całkiem rozsądne.

O tym, czy Pałaszewski, a może rok młodszy Szymon Lewkot są wystarczającym zabezpieczeniem w razie niedyspozycji Soboty lub Mączyńskiego musi zadecydować trener Lavicka. Gdyby jednak ta dwójka nie przekonywała go dostatecznie na treningach, to Śląsk do dyspozycji ma pieniądze otrzymane od Brescii za transfer. Mówi się o kwocie w okolicach 600 tysięcy euro, a za takie pieniądze można spokojnie pomyśleć o solidnym zawodniku na poziomie ekstraklasy. W gronie kandydatów do gry w Śląsku pojawił się znany we Wrocławiu Aleksandar Kovacević.

Co Wy sądzicie o całej sytuacji? Uważacie, że klub powinien rozglądać się za nowym wzmocnieniem, czy może zaufać zawodnikom obecnego składu?

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.