Potyczka dwóch ''firm'': Śląsk - GKS Katowice

Wrocławianie opromienieni ostatnimi zwycięstwami z Pelikanem i Kmitą, dzięki któremu zakończyło się odliczanie dni bez wygranej Śląska na wyjeździe, są zdecydowanymi faworytami niedzielnego pojedynku z GKS-em Katowice. Nie można jednak popadać w huraoptymizm, bowiem w grze WKS-u nadal można odnaleźć mankamenty. Nad jednym z nich – skutecznością uderzeń na bramkę wrocławianie dużo ćwiczyli na ostatnich treningach i powinno to zaowocować w starciu z katowiczanami. Jeśli Śląskowi uda się zdobyć trzeci raz z rzędu komplet punktów (wrocławianie nie stracili gola na Oporowskiej od 770 minut, a gościom nie udało się w stolicy Dolnego Śląska wygrać w 10 ostatnich meczach) to wyrównają wyczyn z przed 7 lat! Właśnie w roku 2000 po raz ostatni piłkarze WKS-u odnieśli 3 zwycięstwa z rzędu na szczeblu centralnym.

Wątpliwości co do wyniku nie ma Jarosław Szandrocho , masażysta WKS-u. – Jak trener Tarasiewicz objął Śląsk za pierwszym razem, to w pierwszym meczu przegrał w Jastrzębiu, a potem wygrał osiem spotkań z rzędu. Teraz historia się powtarza, zaczęło się od porażki i są już dwa zwycięstwa, z GKS-em na pewno będzie trzecie! – stwierdził „maser”. Podczas meczu szczelnie wypełniony zostanie sektor dla fanów GKS-u, Katowiczanie otrzymali 500 biletów, choć popyt na nie był co najmniej dwukrotnie większy. Nowością na trybunie odkrytej będzie specjalne nagłośnienie (mikrofon u prowadzącego doping połączony z 2 kolumnami), zatem można się spodziewać gorącego dopingu dla obu zespołów. Pojedynek ten uznano za mecz podwyższonego ryzyka i w związku z tym każda osoba wchodząca na stadion będzie musiała mieć przy sobie dokument tożsamości, który zostanie sfotografowany. Spotkanie o godzinie 14:40 rozpocznie Marcin Szrek ze Świętokrzyskiego KS.


 

Katowiczanie to tegoroczny beniaminek drugiej ligi. W sezonie 2006/2007 zajął drugie miejsce w gr.3 trzeciej ligi ustępując GKS-owi Jastrzębie. Los uśmiechnął się podczas losowania bar barażowych i skojarzył katowiczan ze zdegradowanym KSZO. Tym samym rok po roku mogli świętować kolejne awanse. Podczas przerwy letniej w drużynie nie doszło do wielkich zmian. Kadrę beniaminka wzmocnili Maciej Budka (Szczakowianka Jaworzno), Krzysztof Kaliciak (Górnik Polkowice), Marcin Krysiński (Odra Wodzisław Śląski), Piotr Nikodem (MK Górnik Katowice) i Tomasz Prasnal (Górnik Zabrze), który zaliczył 139 występów w ekstraklasie. Drugim z najbardziej doświadczonych futbolistów GKS-u jest Robert Sierka, jednak z powodu kłopotów rodzinnych prawdopodobnie nie zobaczymy go na Oporowskiej. Katowiccy kibice narzekali po środowym meczu ze Zniczem Pruszków (porażka podopiecznych trenera Piekarczyka 1:2), że w grze ich pupili widać było właśnie brak dyrygenta. Katowiczanie do tej pory rozegrali oprócz tego tylko jedno spotkanie – wygrane 2:1 w Łomży - bowiem z powodu remontu stadionu Kmity mecz w Zabierzowie przełożono.


- Katowiczanie zapewne przyjadą na Oporowską nastawieni defensywnie i będą wyczekiwać na kontry, ale taką taktykę pewnie stosować będzie tutaj większość drużyn – analizuje trener Ryszard Tarasiewicz. – Musimy wyjść skoncentrowani, zdeterminowani i zagrać bardziej odważnie i uważnie w akcjach ofensywnych niż ostatnio, bo naszym mankamentem było dokładne dogranie piłki do napastników. Mam nadzieję, że znajdziemy sposób by rozłupać tę skorupę orzecha – stwierdził żartobliwie Waldemar Tęsiorowski , drugi trener Śląska, odnosząc się do boiskowego pseudonimu „Orzech” trenera GKS-u Piotra Piekarczyka.



Wrocławianie prawdopodobnie wyjdą na ten mecz w identycznym ustawieniu jak w środę z Kmitą, dochodzący do formy Petr Pokorny został bowiem oddelegowany na sobotni mecz rezerw Śląska. Szkoleniowiec GKS-u zapowiada natomiast, że dokona roszad w składzie i niewykluczone, że od pierwszej minuty wrocławską defensywę próbować będzie zaskoczyć Tomasz Prasnal. Katowiccy piłkarze meczem we Wrocławiu będą chcieli zrehabilitować się za środową porażkę na własnym stadionie ze Zniczem, z pewnością zmobilizuje ich także bezpośrednia transmisja telewizyjna.

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.