Powiedzieli po meczu z Rozwojem
J. Małecki: Nie czuję się bohaterem. Tak wyszło, skoczyłem jeszcze po sprzęt.
Jak się dzisiaj grało?
Myślę, że mecz był bardzo ciężki. Zdobyliśmy cenne punkty i wracamy na fotel lidera. Cieszymy się z tego bardzo.
Czwarte zwycięstwo bez starty gola.
Skutecznie gramy w defensywie, na zero, staramy się strzelić o jednego gola więcej niż przeciwnik , o to chodzi w piłce, żeby trzy punkty zdobywać, piać się w górę i osiągnąć cel, który sobie obraliśmy, czyli awans.
Czym was trener Tarasiewicz mobilizuje, że w sumie po porażce w Jastrzębiu ruszyliście z kopyta. Czym pan to wytłumaczy?
(w tle słychać dobiegające z szatani okrzyki: Kto liderem jest ?... )
My wiemy o co gramy, mięliśmy lekki kryzys, cieszymy się, że wyszliśmy z niego i oby tak dalej było.
W zeszłym sezonie przegraliście tutaj, czy jakieś specjalne założenia były przed meczem?
Tak, pamiętaliśmy ten mecz. Na pewno nastawialiśmy się na wielką walkę od początku do końca. Wiedzieliśmy, że będzie to bardzo trudne spotkanie. Taktyka była prosta: zero z tylu i o jedną więcej z przodu. Osiągnęliśmy wynik 2:0 i cieszymy się z tego.
Ryszard Tarasiewicz: Nikt nie ma monopolu na wygrywanie. Wiedzieliśmy, że to będzie ciężkie spotkanie. Należą się duże brawa dla chłopców za podjęcie walki, bo teren był na prawdę trudny. Gra była momentami na pograniczu agresywności. Odpowiedzieliśmy, jeśli chodzi o walkę w sferze mentalnej, także uważam, ze wygraliśmy zasłużenie, bo byliśmy lepszym zespołem we wszystkich sferach piłkarskich: taktycznych , fizycznych, technicznych.
Czwarte z rzędu zwycięstwo i to bez starty gola!
Tak, tak. Trzeba powiedzieć, że najbardziej cieszy mnie to, ze strzeliliśmy osiem bramek, a nie straciliśmy żadnej. Uważam, że droga jest jeszcze daleka, o zostało nam jeszcze 14 meczów na wiosnę. Zespól powinno się budować od podstaw i jestem zdania, że na dzień dzisiejszy , może nie są kompletne, ale gra napawa optymizmem, co jest potwierdzone w wynikach.
Czy wczorajsza porażka Polaru jeszcze bardziej zmobilizowała zawodników?
Może. Ja przeciwnikami się nie zajmuję, interesuje mnie zespół.
Jednak na pewno zawodnicy mieli to w podświadomości.
Na pewno, ale myślę, że o tym myśli się dopiero po meczu. Sprawa wyniku jest zawsze sprawą otwartą i rozstrzyga to boisko. To, że my nazywamy się Śląsk Wrocław nie znaczy, że każdy się położy i odda nam punkty za darmo.
Specjalnie przygotowywaliście się do tego meczu?
Przyjechaliśmy rano, ale spaliśmy w hotelu we Wrocławiu, zjedliśmy wszyscy razem śniadanie. Podziękowania dla prezesa Schetyny i dla całego zarządu, że stworzyli nam taką możliwość.
Ile zajmie jeszcze Darkowi Sztylce dojście do pełni dyspozycji?
Trudno powiedzieć. Generalnie na treningach wygląda coraz lepiej i nie ma co wyprzedzać etapów. Coraz częściej wchodzi na 15-20 minut, wczoraj w rezerwach zagrał 45 minut, także wszystko jest na dobrej drodze.
źródło: własne
