Prasówka: Bogu ducha winny trener i zawodnicy
Dzisiejsza prasa grzmi nad poczynaniami władz klubu ze stolicy Dolnego Śląska. Wrocławianie ulegli w spotkaniu z Arką 0:2, ale o wiele większe zmartwienie budzi styl i powody tej bolesnej przegranej. Winę za słabą postawę zawodników bierze na siebie kapitan Piotr Celeban, choć podobnie jak trener jest Bogu ducha winien. Mariusz Rumak już dawno przewidział problemy, które rozpoczną się w momencie większej ilości kontuzji lub absencji podstawowych zawodników. Nikt nie spodziewał się jednak, że stanie się to tak szybko.
Pierwsze poważne osłabienie Śląsk zaliczył w Nowym Sączu, gdzie kontuzji nabawił się Augusto. Zdecydowana część zawodników udała się do Gdyni mając w nogach 120 minut trudnego spotkania w ulewie. Ponadto bez formy od początku sezonu okazuje się być Ryota Morioka, bez którego Śląsk ofensywnie niemal nie istnieje. Z oficjalnego pomeczowego raportu Lotto Ekstraklasy wynika, że aż 45 proc. podań wrocławianie grali właśnie w poprzek, a tylko 36 proc. do przodu. W przypadku Arki te liczby są odwrotne - 38 do 46 proc. - czytamy w Gazecie Wrocławskiej.
O tym jak wąską kadrą w tym momencie dysponuje Śląsk przekonaliśmy się już po 45 minutach spotkania w Gdyni. Kontuzjowanego w Nowym Sączu Augusto zastąpił (wydawałoby się) doświadczony Dankowski, który ma za sobą 35 spotkań w Ekstraklasie. 20-latek sprokurował rzut karny i nie zaprezentował poza tym nic więcej po czym moglibyśmy go zapamiętać. Z równie słabej strony pokazał się po raz kolejny Ryota Morioka, na którego powrót do formy wszyscy w klubie dmuchają i chuchają.
A teraz ich zmiennicy...Najpierw Gosztonyi, który podobnie jak Japończyk miał być gwiazdą naszej ligi. O ile Morioka kiedyś ponownie nas zachwyci, o tyle Węgier może już z tym nie zdążyć. Jeszcze przed spotkaniem z Arką dużo mówiło się o prawdopodobnym odejściu skrzydłowego Śląska do innego klubu. To mogło nawet trochę wyglądać jak demonstracja szkoleniowca mówiącego: "Hej, zobaczcie - muszę grać kimś, kogo właściwie nie chcę w drużynie!" - możemy przeczytać w Gazecie Wrocławskiej.
Z kolei Madej, który zmienił Moriokę to zawodnik o zupełnie innych inklinacjach ofensywnych. Potrafi przesądzić o wyniku spotkania strzałem podobnym do tego, który mieliśmy okazję podziwiać podczas pierwszego meczu z Lechem Poznań (chociaż piłka nie znalazła drogi do siatki rywala). Należy brać jednak pod uwagę, że najlepsze lata ma już prawdopodobnie za sobą i jest bliżej emerytury niż dalej. Ponadto miał w nogach pełne 120 minut spotkania w Nowym Sączu.
Możemy sobie opowiadać historie, ale jeśli ktoś wie, jaka była sytuacja kadrowa Śląska na ten mecz... Może to otworzy niektórym oczy. Zabrakło nam jakości i ilości wśród graczy ofensywnych – mówił i apelował po spotkaniu trener Rumak. Należy tu jednak odnotować coś jeszcze. Śląsk po absencji Augusto gra obecnie piątką rutynowych obrońców, z czego czterech musi jednocześnie przebywać na boisku.
Jest nam głupio po tej porażce. Wiem, co dla kibiców znaczą mecze z Arką. Jestem w Śląsku już wiele lat i dla mnie to też specjalne spotkanie. Przegraliśmy i musimy jak najszybciej zanalizować błędy, by wygrać z Wisłą Płock(...) Sęk w tym, jak do niej podejdziesz. Czy spuścisz głowę i będziesz się biczować, czy pokażesz „jaja”, klata do przodu i jedziesz dalej – skomentował spotkanie kapitan Wojskowych Piotr Celeban.
Myśleliśmy, że wygrana z Pogonią i trzy bezbramkowe remisy z pretendentami do gry o tytuł Mistrza Polski to prognostyk lepszego sezonu Śląska. Spójrzmy na to jednak z innej strony. Wrocławianie mają na koncie tylko dwa zdobyte gole po pięciu kolejkach. W dodatku strzelone po stałych fragmentach gry. „Strzelcy potrzebni od zaraz!” Może pora wystawić podobne ogłoszenie na rynku transferowym?
Jeszcze nie tak dawno Mariusz Rumak mówił o 3-4 transferach, ale od tego czasu nikt nowy nie podpisał umowy przy Oporowskiej. Od kilku tygodni rozmawiano ze skrzydłowym Danim Abalo (28 lat, w przeszłości m.in. ponad 100 meczów w Celcie Vigo), ale wszystko się zaczęło przeciągać i szanse na jego przejście spadły – czytamy w Gazecie Wrocławskiej.
Czasu władze Śląska mają coraz mniej. Sezon ruszył i kto na jego starcie zaśpi może nie zdążyć się już obudzić. Trener potrzebuje nowych zawodników, ale żaden nowy gracz nie będzie wzmocnieniem od zaraz.
źródło: gazetawroclawska.pl, przegladsportowy.pl