Prasówka: Nudna geriatria

Czas na podsumowania. Trudno jednak znaleźć coś pozytywnego, jeśli mowa o Śląsku. W mediach w kółko przewija się jednostajny negatywny ton. Gra drużyny męczy i nudzi. Tak źle nie było od czasów, kiedy do prezesa mówiono „per generał”. W żadnym innym klubie trener z takim składem nie utrzymałby stanowiska przy takich wynikach.


 

Gazeta Wyborcza zauważa, że nie wszystko można tłumaczyć ubytkami w kadrze.
- Oglądanie meczów Śląska męczy i nudzi. Męczą się też piłkarze Śląska rozgrywający spotkania. Dobrze więc, że wrocławscy zawodnicy i kibice tego zespołu na dłużej odpoczną teraz od futbolu. (…) Sobotniego meczu Śląska z Piastem w zasadzie nie ma co opisywać. Jak większość ostatnich spotkań wrocławian był zwykłą kopaniną, z nielicznymi udanymi akcjami. (...)

Ale wąska kadra i duża liczba rozegranych pojedynków nie w pełni tłumaczą kryzys wrocławskiego zespołu. Śląsk bez wątpienia to największe rozczarowanie tej przedłużonej rundy. To upokorzenie, które trudno jest racjonalnie wytłumaczyć. (…) Przyjmuję argumenty, że odejścia Soboty, Ćwielonga czy Kowalczyka znacznie osłabiły potencjał tego zespołu. Jednak nie na tyle, aby drużyna po 21 kolejkach była na odległym, 13. miejscu. To niedopuszczalna katastrofa.

Przegląd Sportowy dodaje, że tak nisko wrocławianie wkraczali w przerwę zimową w 1996 roku.
- Kończący jesień piłkarze Śląska na trzynastym miejscu w tabeli. Tego nie było od czasów, kiedy do prezesa klubu zwracano się per "panie generale" (…) W końcu przyszła era stadionu za miliard złotych, kontraktów po 50-60 tys. zł miesięcznie, a nawet wyższych i bach - trzynasta lokata.

Po tym, jak wyglądały ostatnie tegoroczne spotkania nikt w klubie nie ma złudzeń - drużyna w tym składzie nie ma wręcz prawa awansować do pierwszej ósemki. Kadrę w znacznej mierze tworzą piłkarze wypaleni, syci sukcesów, a na niektórych pozycjach zmiennicy istnieją tylko na papierze.

Na stronie Polskiego Radia Wrocław można przeczytać opinię, że czeskiego szkoleniowca wyjątkowo długo utrzymuje posadę.
Dopóki bramki zdobywał Marco Paixao wrocławianie potrafili punktować. Później Portugalczyk się zaciął, do tego doszła kontuzja Sebastiana Mili i nieszczęście gotowe. Kapitan Śląska choć wrócił na ostatnie mecze to jednak dawnej formy nie odzyskał. (…) Warto zauważyć, że z takim składem i bilansem spotkań w każdym innym klubie ekstraklasy Levy już dawno zostałby zwolniony.

FanŚląsk przyczynę kryzysu widzi również w niedawaniu szans młodzieży.
Jeden z naszych Czytelników obliczył, że zespół Śląska grający przeciwko Widzewowi miał średnią wieku 29,9 lat. Piłkarska geriatria. (…) Tymczasem trener Levy czuje wstręt do młodzieży własnego chowu. Nawet ich nie chce wypróbować. Choć ze „zgredami” osiąga wyniki dużo poniżej oczekiwań. Czym ryzykuje? Niczym.

To jeszcze nic. Kto ma rozliczyć Levego? W Śląsku nie ma takiej osoby. Po prostu – nie ma. Nawet nie ma z czego Czecha rozliczać. Nikt Levemu nie postawił żadnych zadań. Ani na sezon 2013/14, ani długoterminowych.

Trener Levy w 21 meczach ligowych poprowadził Śląsk do 5 zwycięstw. Jeśli to nie jest bilans, który powinien spowodować odejście sympatycznego Czecha, to jest pytanie: czego trzeba? Spadku?

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.