Prezent od kibiców
Łukasz Madej, który obchodzi dziś 29. urodziny, został wybrany przez użytkowników ŚLĄSKnetu Piłkarzem Meczu z Widzewem. Solenizant otrzymał aż 84% głosów i zdecydowanie wyprzedził Sebastiana Milę (11%). Trzeciego miejsca nie przyznajemy – nikomu poza tą dwójką nie udało się przekroczyć jednego procenta. Zapraszamy do wywiadu ze zwycięzcą. Kibice prawie jednomyślnie wybrali Cię Piłkarzem Meczu z Widzewem. Pamiętasz, kiedy ostatni raz niemal w pojedynkę przesądziłeś o losach spotkania?
Łukasz Madej: To było chyba jeszcze w barwach ŁKS-u w trakcie mojego drugiego pobytu w tym klubie, kiedy zdarzało mi się zanotować bramkę i asystę. Jednak zazwyczaj, oprócz okresu w Portugalii, grałem w pierwszym składzie i nie byłem dżokerem. Po wejściu z ławki bramka i asysta zdarzyły mi się pierwszy raz, więc jestem zadowolony. Oby było tak dalej.
Czy ustawienie drużyny podczas treningów w tygodniu sugeruje, że mecz z Koroną rozpoczniesz w wyjściowej jedenastce?
Powiem szczerze, że nie mieliśmy jeszcze taktycznych treningów, ustawionych już pod mecz z kielczanami. Tym wejściem zasłużyłem jednak, by grać w pierwszym składzie. Tak zwykle bywa, że jeśli zawodnik przesądza o wyniku, to w kolejnym spotkaniu dostaje szansę, aby swą formę potwierdzić. Myślę, że teraz będzie podobnie.
Jeśli zagrasz od pierwszej minuty, może to będzie prezent urodzinowy od trenera?
Najpiękniejszym prezentem urodzinowym był ten z ostatniej soboty. Ale nie mam nic przeciwko temu, by strzelić też bramkę Koronie. Był prezent przed urodzinami, może być też po. To byłoby coś wspaniałego, a gdybyśmy wygrali, radość byłaby jeszcze większa.
Trener Lenczyk przed pojedynkiem z Widzewem narzekał na stan murawy. Mamy teraz deszczowy tydzień. Jak będzie się grać na takiej murawie w sobotę?
Mamy problem z tym boiskiem. Jest nierówne i nie sprzyja atakowi pozycyjnemu, do którego jesteśmy zmuszeni grając u siebie. Jednak gdy na boisko spadnie woda, będzie lepiej. Opady deszczu to plus dla nas, piłka będzie szybciej chodziła. Lubię grać, gdy boisko jest zmoczone. Myślę, że będzie lepsze niż w meczu z Widzewem.
Korona wiosną prezentuje się słabo. Uważasz, że remis z Wisłą zawdzięczają szczęściu czy zwyżce formy?
Nie można tego w ten sposób oceniać. Korona w przegranych meczach nie grała takiego antyfutbolu, o jakim się mówi. Remisy wywalczone przez Koronę i Śląsk w takich okolicznościach są pozytywnym bodźcem, drużyna dostaje wiatru w żagle, czuje się mocniejsza. Wydobywają się dodatkowe pokłady energii. Pamiętam, że grając w Lechu wygraliśmy szczęśliwie mecz i całą rundę mieliśmy z górki. Myślę, że atut własnego boiska przesądzi o tym, że wygramy.
Proszę o dokończenie zdania. Śląsk awansuje do europejskich pucharów, ponieważ...
Jeżeli tak się stanie to dlatego, że ta drużyna ma duży potencjał, zwłaszcza ofensywny. W każdej formacji mamy bardzo dobrych zawodników, takich, którzy w polskiej lidze się wyróżniają i w każdej drużynie – a jeśli nie, to przynajmniej w trzynastu – byliby wiodącymi postaciami. Nawet ci gracze, którzy wchodzą z ławki – teraz ja byłem takim przykładem – dodają drużynie jakości. To jest nasz atut i nie bierze się to z przypadku. Na ławce siedzą dobrzy zawodnicy.
Czy podzielasz opinie, że Wisła może już przyjmować gratulacje za zdobycie tytułu?
Gdyby Wisła wygrała w Kielcach, byłaby o krok od mistrzostwa. Ekstraklasa jest jednak zwariowana, wszystko stoi do góry nogami. Dwa mecze wygrane sprawiają, że drużyna walczy o mistrzostwo, dwie porażki – o utrzymanie. Wisła też ma ciężkie mecze – jedzie na Legię, gra z Lechem. Nie można przesądzać, że będzie to dla niej spacerek. Wisła może nie gra pięknego futbolu, ale wygrywa mądrością. Są blisko tytułu, choć nie mogą być go jeszcze pewni.
Kto może im zagrozić?
To taka gra w totolotka. W kontekście Śląska najważniejszych będzie pięć najbliższych kolejek. Wtedy wykrystalizuje się to, o co walczymy. Tak samo będzie z pozostałymi drużynami. Wisła może nie przegrać z Lechem czy Legią, a stracić punkty z innymi zespołami. Jeśli wygramy teraz dwa mecze u siebie, możemy być blisko Wisły. Jeśli – odpukać – przegramy, sytuacja będzie inna.
Czego należy Ci życzyć w dniu urodzin?
Przede wszystkim zdrowia, od którego wszystko się zaczyna. Dobrej formy, bramek, asyst. Po prostu dobrej gry, która jest zauważalna, nawet gdy się nie strzela i nie asystuje. Życzyłbym sobie tego w kontekście spraw zawodowych. Chciałbym też zrobić sobie prezent i strzelić bramkę Koronie.
Niech więc tak będzie. Wszystkiego dobrego.