Prusik: Życzę Włochom zwycięstwa (EURO)
fot.: Marcin Polański
Do finału EURO 2020 pozostały już tylko godziny, a my w tym czasie zapraszamy na rozmowę z ekspertem, puentującą europejski czempionat. O przyczynach słabego występu Polaków na EURO, faworycie do wygrania tytułu i taktycznych nowinkach z tegorocznego turnieju opowiedział nam legendarny piłkarz Śląska, 49-krotny reprezentant Polski i ekspert Polsatu Sport, Waldemar Prusik. Zapraszamy do lektury!
Zacznijmy może od oceny naszej reprezentacji i jej występu na EURO 2020. W czym upatruje Pan największych błędów Polaków w tym turnieju i dlaczego skończyliśmy naszą przygodę z nim już na etapie fazy grupowej?
Oczywiście główną przyczyną była zmiana selekcjonera, która nastąpiła przed samym EURO. Były tylko 3 mecze eliminacyjne do Mistrzostw Świata 2022 w marcu, kiedy trener Paulo Sousa testował zawodników. Przy okazji niefortunne było to, że zmienił system gry. Przeszedł na trójkę obrońców nie mając do tego odpowiednich wykonawców. Już te mecze marcowe pokazały, że to nie jest odpowiednia droga dla polskiej reprezentacji, ale jednak na EURO Portugalczyk zdecydował się na kontynuowanie tej koncepcji. Były jeszcze mecze towarzyskie z Rosją, Islandią i 3 tygodnie zgrupowania, ale jednak tegoroczny turniej pokazał, że to nie był dobry pomysł.
Czyli zawiódł głównie system gry naszej kadry?
To była główna przyczyna naszego niepowodzenia. Zmiana systemu oraz nieodpowiednie dobranie personaliów do niego. Grając trójką środkowych obrońców trzeba mieć dobrych dwóch wahadłowych, a tego niestety nie było. To muszą być gracze dobrze spisujący się w defensywie, a nasze mecze grupowe na tych mistrzostwach pokazały, że chociażby Jóźwiak całkiem przyzwoicie radzący sobie w ofensywie, nie gra poprawnie w tyłach. Też było to widać, jak grał jeszcze na poziomie Ekstraklasy w Lechu Poznań. Reprezentacja to jest inny poziom i tutaj braki są obnażane bardzo dokładnie.
Ktoś jeszcze nie podołał zadaniu, jeśli chodzi o indywidualności?
Z drugiej strony Puchacz, spisujący się nieźle w Lechu w grze ofensywnej, w obronie ma problemy nawet na poziomie naszej ligi i to się potwierdziło też w reprezentacji. Z takim doborem zawodników do systemu były małe szanse, żeby nasza misja na Mistrzostwach Europy się powiodła. A szkoda, że odpadliśmy już tak wcześnie, bo nawet później w przypadku wyjścia z grupy z wysokiego miejsca była szansa w tej części drabinki na to, by zajść daleko na tym turnieju.
Mam wrażenie, że panuje u nas w kraju retoryka porównywania się do innych reprezentacji. Wiadomo, Węgrzy pokazali się z dobrej strony w tzw. grupie śmierci, Austriacy postawili się Włochom w 1/8 finału, Szwajcarzy przeszli Francję po rzutach karnych. Wydaje się, że mogliśmy być na poziomie tych ekip. Czy powinniśmy w takim razie patrzeć na inne europejskie zespoły z naszej półki, czy jednak dać trenerowi Sousie trochę czasu do wyrzeźbienia czegoś swojego i nie oglądania się na pozostałe reprezentacje?
Zawsze trzeba patrzeć na własne podwórko i potencjał, jaki w nim drzemie. To o czym Pan wspomniał, te inne drużyny, które zaprezentowały się przyzwoicie na tym turnieju, pokazują, że dużo nie trzeba było, żeby nasza reprezentacja odniosła sukces. Wystarczyło wygrać ten jeden mecz w grupie, jak widzieliśmy na przykładach Ukrainy i Danii, aby z niej wyjść. Ci pierwsi zdobyli 3 punkty, przeszli Szwecję w 1/8 finału i zaraz okazało się, że są już dość wysoko, bo w ćwierćfinale z Anglikami.
Ten potencjał naszej kadry nie był zły, oczywiście nie możemy równać się z tymi najlepszymi reprezentacjami pokroju Anglii, Włoch lub Francji. Te wymienione przez Pana reprezentacje to drużyny w naszym zasięgu i szkoda, że tego nie wykorzystano. Po takich turniejach długo się później analizuje i są one często szansą dla poszczególnych zawodników na zapisanie się w historii. Szkoda, że ten potencjał nie został dobrze spożytkowany.
Przechodząc od indywidualności, o których trochę wspominaliśmy na kanwie naszej kadry, do szerszych aspektów taktycznych. Czy coś szczególnego rzuciło się Panu w oczy, jeśli chodzi o strategię i grę poszczególnych reprezentacji na tym EURO? Może jakieś ciekawe wykorzystanie danych zawodników w określonych ramach taktycznych?
Zawsze uważam, że jeśli chodzi o turnieje, warto patrzeć na Włochów, którzy często wprowadzają do gry nowe elementy. Na tym EURO Włosi prezentują się bardzo dobrze, ale to związane jest również z tym, że jako jedyny zespół potrafią bardzo szybko operować piłką na połowie przeciwnika i w okolicy jego pola karnego. Na małej przestrzeni błyskawicznie wymieniają piłkę, co umożliwia im znakomite wyszkolenie techniczne zawodników. Zespół Roberto Manciniego pokazał także, jak grać wysokim pressingiem.
Jacy są według Pana kluczowi zawodnicy w tej układance Squadra Azzurra?
Wiadomo, szkoda że nie może grać już Spinazzolla, który doznał poważnej kontuzji. To był wyróżniający się gracz tej reprezentacji. On, Verratti, Locatelli, także Chiesa wchodzący z ławki i strzelający Austrii - można by tak długo wymieniać, bo praktycznie na każdej pozycji Włosi mają topowych graczy. Zawodnicy z Półwyspu Apenińskiego pokazali przede wszystkim, że trzeba szybciej operować piłką. Z resztą, nawet trener Sousa zwracał na to uwagę naszym piłkarzom grającym w Ekstraklasie, że za wolno operują piłką, a do tego jest oczywiście potrzebne przyjęcie i szybkie zagranie. Inne reprezentacje na pewno będą chciały iść w tym kierunku, co Italia.
Abstrahując od tego, kto zmierzy się w finale (przyp.red. - rozmowa była nagrywana przed półfinałami), ma Pan faworyta do wygrania tytułu?
To o czym wspominałem wcześniej, dla mnie to Włosi są faworytem i chciałbym, żeby zwyciężyli. Chociażby z tego względu, że grają najlepszą piłkę i świetnie się ich ogląda. Życzę im, żeby wygrali to EURO.