''Przeciętna drużyna o przeciętnej jakości'' (OPINIA EKSPERTA)

''Przeciętna drużyna o przeciętnej jakości'' (OPINIA EKSPERTA)

fot.:

W poniedziałkowym meczu 24. kolejki ekstraklasy Śląsk Wrocław zagra na wyjeździe z Legią Warszawa. O wiosennej poprawie wyników, szansach na utrzymanie i pracy trenera Aleksandara Vukovicia rozmawiamy z Adamem Dawidziukiem, dziennikarzem portalu legia.net.



 

Legia przystępuje po meczu ze Śląskiem po serii trzech meczów bez porażki we wszystkich rozgrywkach, co stanowi jej najlepszy wynik od… września. Promyk nadziei, że ustępujący mistrz Polski zaczyna wychodzić na prostą?

Podczas środowego meczu z Górnikiem Łęczna (2:0) w Pucharze Polski śmiałem się, gdy Legia zrobiła taką szybką akcję z czterema podaniami zakończoną niecelnym strzałem, że dawno już czegoś takiego nie widzieliśmy. Czy zaczyna wychodzić na prostą? Na pewno, bo tak jak po tym spotkaniu mówił Paweł Wszołek, każda wygrana buduje zespół. Jeżeli zaczynasz wygrywać seryjnie, a wcześniej Legia rzutem na taśmę pokonała też Wisłę Kraków (2:1) w ekstraklasie, to jedziesz na tej euforii i zaczynasz czyścić głowy, co w przypadku zespołu Aleksandara Vukovicia odgrywa bardzo dużą rolę. Można zresztą powiedzieć, że Śląsk ma obecnie przecież ten sam problem.

W ostatnich tygodniach w przypadku Legii rzuca się też w oczy poprawa gry w defensywie – dokładając do meczów z Wisłą Kraków i Górnikiem Łęczna bezbramkowy remis w Niecieczy to tylko jeden stracony gol w trzech poprzednich występach. I to bez Artura Boruca, który jeszcze w poniedziałek będzie zawieszony po czerwonej kartce w rywalizacji z Wartą (0:1).

Tak, a w dodatku ta jedyna bramka stracona w tym czasie w spotkaniu z drużyną Jerzego Brzęczka została uznana nieprawidłowo. Dobrym ruchem wydaje się przejście na czwórkę w obronie, a do tego organizacja gry, ale na to wszystko wpływ mają też wyniki, te małe zwycięstwa, jak mniejsza liczba traconych bramek niż jesienią, czy umiejętność przepchnięcia wygranej w jakimś spotkania. Nawet to beznadziejne w sensie całego meczu 0:0 w Niecieczy być może coś poprawiło w zespole Legii. Pamiętajmy też, że przeciwko Górnikowi Łęczna w środę mistrz Polski praktycznie zagrał też w składzie w jakim powinien grać – nikt nie pauzował za kartki, jak w dwóch poprzednich meczach ligowych, to też wpływa na jakość, choć też jeszcze pozostają zawodnicy kontuzjowani.

Mam też wrażenie, że Legia w tym roku wreszcie zaczęła grać nieco bardziej pragmatycznie, co było widać na przykład w Niecieczy, gdzie zanotowała dopiero pierwszy remis w tym sezonie ekstraklasy. Teraz musi kolekcjonować każdy punkcik, a nie za wszelką cenę zawsze grać o pełną pulę.

Dokładnie, słowo „pragmatycznie” wydaje mi się bardzo dobre. Po wspomnianym meczu z Bruk-Betem, czy wcześniej z Zagłębiem w Lubinie (3:1), ja mówiłem, że w rundzie jesiennej Legia takie spotkania by przegrywała. A teraz przywiozła cztery punkty. Patrzymy tylko na suche wyniki i serie, ale jakaś karta być może się odwraca. Przypomnijmy sobie pierwszy mecz ze Śląskiem (0:1) i tę bramkę, którą długo będziemy wspominać. Było wiele takich występów, może nienajgorszych, a przegranych. To, że wiosną jest inaczej, działa na ten zespół pozytywnie.

A jednocześnie Legia jako jedyna w lidze przegrała też wszystkie mecze, w których traciła bramkę jako pierwsza, było ich już trzynaście. Mental odgrywa tak ważną rolę w drużynie z Warszawy?

Co tu dużo mówić, Legia dzisiaj jest przeciętną drużyną, o przeciętnej jakości, wprawdzie jesienią miała znacznie większą jakość, ale wtedy cała para szła na Europę i myślę, że kilka meczów zostało przegranych przez koncentrację właśnie tylko na pucharach. Normalnie warszawianie nie powinni mieć problemów, bo bramkę można stracić zawsze – po jakimś przypadkowym strzale, złym kopnięciu i tak dalej. Trzeba jednak umieć odwracać ten wynik, a dla Legii to jest na pewno nowa sytuacja. Muszą sobie z tym poradzić, chociaż przypominam sobie mecz 1/8 finału Pucharu Polski z drugoligowym Motorem Lublin (2:1), wtedy odwrócili rezultat. Ta statystyka jest miażdżąca, ale ona po prostu wynika z przeciętnej jakości piłkarskiej. Legia kojarzy się z jakąś siłą, a popatrzmy sobie po kadrze, gdzie grali ci zawodnicy, skąd przychodzili… W ostatnich dwóch latach musieli dorobić jeden tor na Dworcu Centralnym, żeby pociągi z nowymi piłkarzami nadążały przyjeżdżać.

Czy biorąc to wszystko pod uwagę, dotychczasowy okres pracy Aleksandara Vukovicia należy oceniać względnie pozytywnie? Czy może w Warszawie oczekiwano, że Legia na przykład zacznie szybko nadrabiać straty do górnej połowy tabeli?

Tylko wariat mógłby się spodziewać wspomnianego scenariusza, a pierwszą osobą, która powiedziała, że mistrz Polski gra o utrzymanie był właśnie jej trener. Ludzie się z niego śmieli, a jednak po tych pierwszych kilku kolejkach, niestety dla tych ludzi, taka jest właśnie rzeczywistość. Ja go znam już dwadzieścia lat, wiem jakim jest człowiekiem, jakimi wartościami się kieruje, ma cholerną umiejętność do budowania teamspirit. Szczerze mówiąc, myślałem, że po tych sześciu meczach w których ponownie poprowadził Legię, myślałem, że sytuacja będzie troszkę lepsza. Troszkę, bo jedyny mecz, o który tak naprawdę można się czepiać, jest ta nieszczęsna domowa porażka z Wartą. Pamiętajmy też, że inni punktują, bo i Górnik Łęczna i właśnie drużyna Dawida Szulczka, teraz włączył się nawet Bruk-Bet. Troszeczkę trzeba zatem jeszcze poczekać, ale uważam, że na tej fali gra Legii zaczyna już jakoś wyglądać. Wcześniej oczy bolały.

I o te przewidywania na dalszą część rundy też chciałem zapytać. Czy drużyna z Łazienkowskiej pańskim zdaniem będzie się biła o utrzymanie do samego końca czy mimo wszystko, w okolicach połowy kwietnia albo początku maja, sytuacja będzie już opanowana?

Trudno powiedzieć. Patrząc w teorii, odrzucając na bok całą resztę, powinna znaleźć się w bezpiecznej strefie niedługo, ale pamiętajmy, że zaraz czeka ją cała seria trudnych meczów, w których nie będzie łatwo o punkty (tylko do połowy kwietnia choćby wyjazdy do Łęcznej, Częstochowy i Poznania – przyp. red.). Na papierze Legia powinna zacząć ruszać do przodu, ale zbyt dalekiego ruchu jednak bym się nie spodziewał. Raczej nie stanie się tak, że zespół trenera Vukovicia zacznie seryjnie wszystkich ogrywać.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.