Przemyślenia po tragedii

Minęły dwa dni od niedzielnych wydarzeń. Wciąż jednak jest o nich głośno. Dziś na chłodno chciałbym się podzielić swoimi refleksjami na ten temat.


 

Doszło do tragedii. Kwestią nierostrzygniętą zostanie pewnie kto pierwszy sięgnął po ostre narzędzia. Wina leży po obu stronach. Pora więc wyciągnąć wnioski. Czy takie zajścia mają cokolwiek wspólnego ze sportem, z kibicowaniem? Śmiem twierdzić, że nie. Co gorsza opinie o ludziach, którzy urządzają sobie takie igrzyska są przerzucane na wszystkich kibiców piłkarskich. W języku potocznym kibic piłkarski dla laika jest to ktoś, kogo należy się bać, jednym słowem bandyta. A przecież zdecydowana większość to sympatyczni ludzie, którzy kochają ten sport, którzy potrafią się bawić i stworzyć ciekawe widowisk. Mieliśmy tego dowód w I połowie meczu z Arką. Niestety po wydarzeniach takich jak w niedzielę i opiniach w mediach (głównie komercyjnych, szukającyuch za wszelką cenę sensacji) mecze piłki nożnej to miejsce, gdzie strach się wybrać. Opinia się roznosi i ma to wpływ na atmosferę wokół piłki. Spada frekwencja, gdyż ludzie boją się pójść na mecz. Szczególnie martwi to w kontekście niepojawiania się na meczach rodzin. Rodzice boją się zabierać ze sobą dzieci. A przecież te dzieci mogłyby być za 5 - 10 lat kibicami. Jak mają złapać piłkarskiego bakcyla? Takie wydarzenia odstarszają także potencjalnych sponsorów, a nieprzychylnym piłce nożnej osobom we władzach miasta dają kolejne kontrargumenty. A przecież na stadionie Śląska jest naprawdę bezpiecznie. W ciągu ostatnich 10 lat niewiele było zadym. Wszystko to za sprawą "zawodów" kilkudziesięciu panów, które z piłką nożną nie mają wiele wspólnego. Cierpią na tym setki osób, cierpi dyscyplina, cierpią kluby. Czy warto? Moim zdaniem zdecydowanie nie.

Jednak z popełnionych błędów i ludzkich tragedii należy wyciągać wnioski. Należy też dążyć do tego aby się one nie powtarzały. Dlatego apeluje do kibiców i tych osób, które się za nich uważają: PRZESTAŃCIE!!! Składam wyrazy współczucia rodzinie i przyjaciołom zmarłego. Byłaby z mojej strony naiwnością graniczącą z głupotą wiara, że między kibicami zapanuje zgoda. Wiem, że to niemożliwe. Jednak powstrzymajcie się od wzmagania agresji. Niech jedna tragedia wystrarczy. Wyciągnijmy wnioski i nie dopuśćmy do tego aby sytuacje takie się powtórzyły. W przeciwnym wypadku ucierpi na tym piłka i wiele osób. Uszanujmy pamięć kibica, ale nie nie twórzcie łańcucha kolejnych nieszczęść. Czy miłość do piłki nożnej i do swego klubu polega na tym? Niech każdy odpowie sobie sam, na takie pytanie. Moim zdaniem zdecydowanie nie.

źródło: własne

Autor

Jacek Bratek

Urodziłem sie w 1970 roku, a swój pierwszy mecz Śląska z trybun obejrzałem 23.04.1983 - na Oporowskiej z Szombierkami. (2:1, gole Faber i Tarasiewicz). W Śląsknecie jestem od 2002 roku. Piszę o młodzieży, oldbojach, futsalu i historii Śląska, którą się pasjonuję. Okazjonalnie także o AMP futbolu.

Śląsknet to kawał mojego życia i wielka pasja oraz super społeczność.

Staram się przynajmniej na poletku lokalnym (rzadziej jeżdżę na wyjazdy) realizować hasło "Jesteśmy zawsze tam, gdzie nasz Śląsk Wrocław gra". Jestem niemal na wszystkich meczach Śląska rozgrywanych w okolicy. Od młodzików, juniorów i zespół rezerwy, oldboje, futsal, AMP Futbol i coraz częściej piłka kobiet. Jedyną przeszkodą pójścia na mecz Śląska jest inny mecz Śląska grany o tej samej porze na innym obiekcie, Dlatego tak czekam na nowy obiekt Akademii. Przeciętny tydzień to około 10 meczów WKS-u odwiedzonych na żywo, średnia roczna to około 400 spotkań. Prowadzę dokładne statystyki i w ciągu ponad 43 lat byłem na ponad 5500 meczach Śląska (we wszystkich kategoriach). Może gdybym lata temu zadbał o jakąś dokładną dokumentację, byłbym w księdze Guinessa. Tak pozostaje mi od czasu do czasu Kufel Guinessa, inicjały te same.

Wierzę we wrocławską młodzież, o której dużo piszę i wyrażam własne zdanie i marzę o chwili, gdy ludzie wychowani w klubie ze Śląskiem w sercu będą stanowić o sile klubu. Szanuję tradycję i stąd mocne więzi z oldbojami. Od 5 lat jestem fanem Ślaskowego futsalu, szacunek i podziw wywołują wojownicy z AMP Futbolu.

Oprócz Śląska regularnie kibicuję i odwiedzam mecze Ślęzy i Polaru.

Bo po prostu - moje serce bije za Śląsk.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.