''Przewaga Śląska to meczowe przetarcie'' (OPINIA EKSPERTA)

''Przewaga Śląska to meczowe przetarcie'' (OPINIA EKSPERTA)

fot.:

W pierwszym ligowym meczu sezonu Śląsk Wrocław podejmie Wartę Poznań. O aspiracjach Zielonych po znakomitym 5. miejscu w minionych rozgrywkach, odejściu Makany Baku i transferach klubu ze stolicy Wielkopolski rozmawiamy z Szymonem Mierzyńskim, dziennikarzem WP Sportowe Fakty.



 

Cieszę się, że rozmawiamy akurat przed 1. kolejką, gdy o Warcie Poznań ciągle wiemy tylko tyle, co z poprzedniego sezonu, a eksperci przestrzegają, że ten nowy ma być przecież zdecydowanie trudniejszy. Czy piękny sen Zielonych może trwać?

Gdyby przed rozpoczęciem ubiegłych rozgrywek ktoś powiedział, że Warta zajmie 5. miejsce wzięlibyśmy go za wariata, więc w tym kontekście wszystko jest możliwe. Nie ma wątpliwości, że zespół z Poznania zawiesił sobie poprzeczkę bardzo wysoko. Ani rywale, ani nawet jego kibice nie będą już traktować Warty jak Kopciuszka. Robienie dobrych wyników może się okazać trudne w sytuacji, gdy na zespół trenera Piotra Tworka nie będzie się już patrzeć jak na pewnego kandydata do spadku, z drugiej strony nie popadałbym jednak w skrajności i wieszczył sezonu jak z koszmaru. Ruchy transferowe przynajmniej w części pokryły dwa – trzy poważne ubytki kadrowe, a przede wszystkim nowy kontrakt podpisał Łukasz Trałka, co jeszcze w trakcie trwania rozgrywek wcale nie było takie oczywiste. W kontekście mentalnego udźwignięcia tych wszystkich wyzwań, które przed Wartą, to właśnie on będzie odgrywał bardzo ważną rolę. Nie zmienił się trener, a Piotr Tworek tę drużynę doskonale zna. Zespół zdążył też już nabrać doświadczenia oraz pewności siebie w ekstraklasie. Piękny sen? Są i za i przeciw, jeśli chodzi o moje przewidywania.

Czy Warta pozostawiła uczucie, że w jej grze są już jakieś wypracowane, charakterystyczne elementy, które pozwolą myśleć o podobnych wynikach w nowym sezonie?

Myślę, że wiosna już się znacząco różniła od rundy jesiennej pod tym względem, że ówczesny beniaminek nie oddawał aż tak bardzo pola rywalom. Myślę, że w nowym sezonie będzie chciała iść właśnie w tym kierunku. To już nie jest zespół, który będzie się każdego bał, a zresztą zwróćmy uwagę na zmieniający się układ sił w ekstraklasie. O ile rok temu Warta, przynajmniej na początku, była uważana za najgorszego z tercetu beniaminków, to teraz są jednak trzy kolejne nowe zespoły, Zieloni okrzepli i na pewno nie są wymieniani jednym tchem w gronie najmocniej zagrożonych spadkiem. Wiosną niewątpliwie była świetna gra w obronie, kilka spotkań bez straty gola, to był bardzo duży plus w porównaniu do pierwszej części sezonu. Nie było żadnych dołków, które obserwowaliśmy wcześniej. Porażka Warty w ostatnim meczu ubiegłego roku na Stadionie Wrocław (1:2) była jej czwartą z rzędu i spowodowała bardzo słabe nastroje przed świąteczną przerwą. Stan psychiczny zespołu trenera Tworka przed jutrzejszym wyjazdem do Śląska jest nieporównywalnie lepszy.

Wspomniał pan o okienku transferowym Warty, które przez wielu komentatorów określane jest jednak jako przespane. Jak tak naprawdę należy ocenić aktywność klubu z Poznania w ciągu ostatnich dwóch miesięcy?

Jeżeli chodzi o realne osłabienia drużyny to przede wszystkim mówimy o odejściu Makany Baku, ale on był po prostu nie do zatrzymania. Czas zresztą pokazał, że zakontraktować go nie był w stanie żaden polski klub, nie tylko Warta. Z wypożyczenia do Pogoni Szczecin wrócił jeszcze Maciej Żurawski, a na podpisanie nowego kontraktu nie zdecydował się solidny Jakub Kuzdra, który odszedł do Grecji. W tym ostatnim przypadku myślę jednak, że klub będzie w stanie znaleźć bocznego obrońcę gwarantującego zastępstwo w skali 1:1. Pamiętajmy też, Warta jest w trochę innej sytuacji niż drużyny ze ścisłej finansowej czołówki. Dyrektor sportowy Robert Graf wprost powiedział mi, że nie będzie ruchów transferowych na początku okresu przygotowawczego, bo czasami trzeba po prostu poczekać, aż niektórzy zawodnicy, którzy w czerwcu nie byli dostępni, nie mając klubu w sierpniu będą tańsi. Warta poluje na takie okazje.

Na kogoś z pozyskanych do tej pory warto zwrócić uwagę?

Takim zawodnikiem jest Milan Corryn, typowany zresztą na następcę wspominanego Baku. I o ile w momencie odejścia Niemca myślałem, że ta strata zostawi ślad jak lej po bombie, biorąc pod uwagę umiejętności oraz dyspozycję nowowprowadzonego zawodnika w sparingach, myślę, że jest duża szansa, by w dużym stopniu wypełnił lukę po Baku. Do środka pola w miejsce mało grającego Roberta Janickiego (jedynego gola strzelił w grudniu we Wrocławiu – przyp. red.) pojawił się młodzieżowiec Szymon Czyż, który jesienią w barwach Lazio zagrał nawet w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Z Legii przeniósł się też inny piłkarz z rocznika 2001 Konrad Matuszewski, a z tego co słyszałem kibice przy Łazienkowskiej mieli nawet pretensje, że nie udało się go zatrzymać w tej szerokiej kadrze potrzebnej w kontekście europejskich pucharów.

Mówi pan, że zatrzymanie Baku było niemożliwe, a jak wyglądały kulisy tych negocjacji? Wiosną mówiło się choćby o możliwości transakcji wiązanej, w której Warta wykupuje 23-latka z Holstein Kiel, po czym sprzedaje dalej z zyskiem, czy to ostatecznie wchodziło w grę?

Były różne dyskusje, choćby o sprzedaniu go przez Wartę i jeszcze wypożyczeniu do dotychczasowego zespołu, co byłoby oczywiście najlepszym scenariuszem. Nie było natomiast takiej opcji, w której klub z Poznania kładzie na stole milion euro za Baku, a jednocześnie nic nie zarabia w tym okienku, bo po prostu nie może sobie na to pozwolić. Z tych wszystkich opcji szybko zrezygnowano, a trener Tworek i dyrektor Graf doszli do wniosku, że lepiej realnie pomyśleć, w jaki sposób można zastąpić skrzydłowego, zamiast bawić się w jakieś akrobacje. Oczywiście, zatrzymać takiego piłkarza jak Baku byłoby pięknie, ale póki co Warty na takie transfery nie stać. Warto też podkreślić, że bez względu na to czy, Holstein awansowałoby do Bundesligi, co ostatecznie się nie stało, Niemcy nie chcieli go z powrotem. Gdyby im się nie udało go sprzedać, pod koniec okienka cena za Makanę może by spadła, powiedzmy do pół miliona euro, ale to są czyste spekulacje. Być może taką cenę Warta by już udźwignęła, jednak to wciąż byłoby bardzo dużo. Przyszłość Baku została wyjaśniona (przeniósł się do tureckiego Goztepe – przyp. red.).

Czego należy się spodziewać po drużynie trenera Piotra Tworka w nowym sezonie, może już wymagać jakiegoś wyniku, skoro w poprzednich rozgrywkach pokazała, że potrafi grać w piłkę? Walki o europejskie puchary Zielonych pewnie nie zobaczymy, bo to jednak była pewna anomalia, ale czy to jest zespół na górną połowę tabeli, a może niezagrożone, ale jednak miejsce blisko strefy spadkowej?

Normalnie powiedziałbym, że najważniejszy będzie start, ale rok temu Warta w pierwszych czterech kolejkach zdobyła tylko punkt i nie strzeliła żadnego gola, a i tak skończyła na 5. miejscu (mając oczko więcej to ona, a nie Śląsk, zagrałaby w pucharach – przyp. red.). Nie wymagam od Warty walki o Europę, tylko raczej w miarę spokojnej walki o utrzymanie, bez takiego drżenia, jakie widzieliśmy niedawno w wykonaniu Stali Mielec. Może być trochę trudniej, bo w nowym sezonie znowu spadają trzy drużyny, a nie jedna, ale jednocześnie mamy większą ligę i zespół Zielonych, który w porównaniu do nowych beniaminków z Radomia czy Łęcznej dysponuje zdecydowanie większym doświadczeniem. W jutrzejszym meczu na Stadionie Wrocław bardzo dużo będzie zależało od tego, jaki skład po wyjeździe do Armenii desygnuje trener Jacek Magiera, ile sił w rywalizacji z Araratem stracił jego zespół. Z drugiej strony przewagą Śląska jest to, że po letniej przerwie ma już przetarcie w meczach o stawkę, a Warta tego jeszcze nie miała.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.