Puchar Polski odpłynął! (RELACJA)
fot.: Paweł Lipnicki
Kto pamiętał gładkie 4:0 sprzed dwóch miesięcy, to musiał o tym zwycięstwie Śląska nad ŁKS-em szybko zapomnieć. Mecz 1/32 Pucharu Polski ze spadkowiczem z ekstraklasy był już zupełnie inną historią i z innym, smutnym zakończeniem.
Już dawno z takim napięciem nie czekaliśmy ogłoszenie jedenastki, którą Vitezslav Lavicka wybrał na ŁKS. Ostatecznie od pierwszej minuty po raz pierwszy w zielono-biało-czerwonych barwach zobaczyliśmy tylko Fabiana Piaseckiego, ale na przestrzeni całego spotkania debiut zaliczyli także Patryk Janasik, Mateusz Praszelik i Rafał Makowski. W wyjściowej jedenastce nie mogło zabraknąć Waldemara Soboty, który powrócił do składu Śląska po siedmiu latach. Z nowych zawodników nie zaprezentował się tylko bramkarz Michał Szromnik.
W kadrze meczowej zabrakło imprezowej ekipy, czyli antybohaterów afery, która utrudniła przygotowania Śląska do tego meczu - tylko sprzed telewizora (prawdopodobnie) mecz oglądali Erik Exposito, Mark Tamas i prawdopodobnie Israel Puerto. Kontuzje z gry wyeliminowały Krzysztof Mączyńskiego, którego czeka około miesięczna przerwa w grze, oraz Guillermo Cotugno.
Nieco zaskakująco słabo wyglądał początek meczu w wykonaniu Śląska. Gospodarze przeważali, grali z dużą pewnością siebie, wrocławianie musieli częściej zerkać we własne pole karne niż w szesnastkę rywala. A kiedy popełnia się jeszcze dwa proste błędy w jednej akcji, jak zrobił to Lubambo Musonda, to trzeba odrabiać wynik. W 7. minucie Zambijczyk źle przyjął sobie piłkę, próbując ten błąd naprawić wślizgiem sfaulował i sędzia po obejrzeniu tej sytuacji na monitorze VAR podyktował rzut karny, który na bramkę zamienił Antonio Dominguez.
W 14. minucie ŁKS popisał się kolejną składną akcją. W środku obrony Śląska powstała dziura, którą powinien wykorzystać Jakub Wróbel. Napastnik gospodarzy zmarnował jednak wyśmienitą okazję i z kilkunastu metrów trafił wprost w dobrze ustawionego Matusa Putnockiego.
Śląsk na chwilę doszedł do głosu, strzałów próbowali Piotr Samiec-Talar, Fabian Piasecki i Waldemar Sobota, ale to gracze Wojciecha Stawowego ponownie byli bardziej konkretni. Zaskakująco łatwo pozycję w polu karnym wywalczył sobie Adam Ratajczyk, który strzelił precyzyjnie obok słupka, ale fantastycznie zachował się Putnocky, który zdołał odbić piłkę na rzut rożny.
Wrocławianie najbliżej doprowadzenia do remisu byli w 35 minucie po dośrodkowaniu Dino Stigleca z rzutu wolnego i strzale głową Piaseckiego. Niestety piłka przeleciała niecałe pół metra obok “okienka” bramki ŁKS-u. W odpowiedzi na 2:0 powinien podwyższyć były gracz WKS-u Dragoljub Srnić, ale po raz kolejny kosmiczną obroną popisał się Putnocky.
I to bramkarz Śląska rozpoczął akcję, która zakończyła bramką na 1:1. Putnocky dalekim wykopem posłał piłkę do Piaseckiego, ten zgrał głową do wybiegającego za linię obrony Roberta Picha i Słowak mając przed sobą tylko Arkadiusza Malarza pewnym strzałem nad przeciwnikiem strzelił pierwszego gola dla Śląska w nowym sezonie. Na pierwszą połowę nikt nie miał prawa narzekać, oglądaliśmy naprawdę ciekawy mecz.
Niestety po przerwie tego poziomu nie udało się utrzymać. Sytuacja strzeleckich było dużo mniej, gra była wolniejsza i mniej dokładna. Dopiero po strzale Domingueza tętno podskoczyło, a jeszcze bardziej można było podskoczyć po próbach Piotra Celebana i Jakuba Łabojki. 90 minut jednak do rozstrzygnięcia tego meczu nie wystarczyło.
Jak się okazało, 120 minut także nie. W 94. minucie z bramki niesamowicie cieszył się Celeban, ale niestety w ostatniej minucie dogrywki do wyrównania doprowadził Piotr Gryszkiewicz. O losie awansu zadecydowały więc rzuty karny, w których bezbłędni gospodarze wygrali aż 4:1. W Śląsku do siatki trafił tylko Sobota, strzał Praszelika został obroniony, a Golla chybił, posyłając piłkę obok słupka. Niestety Śląsk drugi rok z rzędu odpadł już w 1. rundzie Pucharu Polski i to kolejny raz z zespołem z Łodzi.
ŁKS 2:2 (1:1) k. 4:1 Śląsk Wrocław
Dominguez 9’ (k), Gryszkiewicz 120’ - Pich 42’, Celeban 94’
ŁKS: Malarz - Wolski, Dąbrowski, Sobociński, Klimczak - Srnić (81’ Sajdak), Rozwandowicz (46’ Tosik), Dominguez (105’ Gryszkiewicz), Pirulo, Ratajczyk (82’ Kelechukwu) - Wróbel (91’ Corral)
Śląsk: Putnocky - Musonda, Celeban, Golla, Stiglec (50’ Janasik) - Łabojko, Sobota, Łyszczarz (62’ Praszelik), Pich (106’ Makowski), Samiec-Talar (79’ Boruń) - Piasecki (79’ Bergier)
Żółte kartki: Dąbrowski, Pirulo, Tosik, Sobociński - Putnocky.
Sędziował: Łukasz Szczech (Warszawa).
Rzuty karne:
1:0 Wolski GOL
1:1 Sobota GOL
2:1 Corral GOL
2:1 Praszelik OBRONIONY
3:1 Dąbrowski GOL
3:1 Golla NIETRAFIONY
4:1 Sobociński GOL
