Pusta kasa przeszkadza piłkarzom?

Po weekendzie ma dojść do rozmów Zygmunta Solorza-Żaka z Rafałem Dutkiewiczem na temat przyszłości Śląska Wrocław. Przypomnijmy, że pod koniec marca Włodzimierz Patalas (sekretarz Wrocławia i członek rady nadzorczej piłkarskiego Śląska) mówił, że sytuacja klubu jest dramatyczna. Większościowy udziałowiec WKS-u (spółka jednego z najbogatszych Polaków) nie przekazuje od dłuższego czasu środków na bieżącą działalność. Wtedy to miasto wyłożyło 12 milionów złotych, pokrywając teoretycznie także część „polsatowską”. Strona biznesowa zgodziła się na to tylko pod takim warunkiem, wcześniej blokując propozycję dokapitalizowania spółki tylko przez gminę, bo oznaczałoby to, że Wrocław miałby większość udziałów. Pieniądze te jednak zostały wydane i problem znów powrócił.
W przyszłym tygodniu mają zapaść decyzje dotyczące dalszego finansowania Śląska. Tymczasem Solorz od dłuższego czasu zajmuje się prowadzeniem różnych inwestycji, które mają mu przynosić zyski i nie jest skory do „topienia” pieniędzy w klubie piłkarskim. Skarbnik Wrocławia też musi teraz zaciskać pasa i nie jest w komfortowej sytuacji, bo budżet miasta, po inwestycjach związanych z Euro2012 jest mocno obciążony kredytami.
Czy niepewna sytuacja finansowa miała wpływ na zawodników w czasie derbów? Jak podaje jeden z dzienników, piłkarze zastanawiają się, czy dostaną pensje na początku listopada... W takich warunkach z pewnością nie można w stu procentach koncentrować się na treningach i grze.

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.