Putnocky: Biorę to na siebie
fot.: Paweł Kot
Po przegranym spotkaniu z Pogonią 1:2 (0:0) na nasze pytania odpowiedział bramkarz Śląska, Matus Putnocky, który w pierwszym składzie WKS-u w lidze pojawił się pierwszy raz od sierpniowego spotkania 2. kolejki tego sezonu.
Jak ktoś zobaczył dzisiaj skład Śląska, to mógł być zaskoczony, że Matus Putnocky wskoczył do bramki wrocławian kosztem Michała Szromnika, który nie popełnił przecież ostatnio żadnego poważnego błędu. Byłeś zaskoczony taką decyzją?
Nie. odebrałem to normalnie. Takie jest życie, raz bronię, a raz nie. Teraz dostałem szansę i chciałem się pokazać z jak najlepszej strony. To tyle.
Przesiedziałeś jednak na ławce kilka spotkań, a Michał nie dawał pretekstów do tego, żeby go zmieniać. Ty byłeś w ciągłej gotowości i wydaje mi się, że oprócz jednego błędu, pokazałeś, że pomimo braku regularnej gry, jesteś w dobrej formie.
Taka była decyzja trenera, ja to szanuję i dziękuję za to. Pracujemy w treningach, żebyśmy byli zawsze gotowi. Są takie sytuacje, a tym bardziej na pozycji bramkarza, gdzie tylko ktoś inny oprócz ciebie samego może bronić. Ja to zaakceptowałem i pracowałem na treningach jak zazwyczaj.
Jak ocenisz swoja postawę?
Myślę, że zagrałem dobry mecz, wyłączając oczywiście tę drugą bramkę. Te wybicie nie było dobre i biorę to na siebie. Miałem piłkę w ręce i później o tym wybiciu poszła kontra i straciliśmy gola.
A w tej sytuacji, kiedy piłka leciała już wzdłuż bramki? Nie mogłeś przeciąć lotu tej piłki?
Te podanie było idealne, ale myślę, że nie powinno to dośrodkowanie przejść, bo było naszych dwóch zawodników, którzy mogli je zblokować.
Z perspektywy bramkarza, który widzie całe boisko - dało się wygrać Pogonią?
Wydaje mi się, że my jednak słabiej zagraliśmy. Cofnęliśmy się i właśnie przez to rywale stwarzali sobie dużo szans. Wkradło się też kilka prostych strat i błędów, a Pogoń właśnie na tym korzystała. I dlatego statystyki wyglądają, jak wyglądają.
Kończy ci się niedługo kontrakt ze Śląskiem. Trwają rozmowy o jego przedłużeniu?
Nie, na razie jest cicho i ja spokojnie pracuję nad sobą, a co się stanie latem, to zobaczymy.
Rozmawiał Krzysztof Banasik