Quintana odnaleziony - ofensywa Śląska ma nowego lidera

Quintana odnaleziony - ofensywa Śląska ma nowego lidera

fot.:

Długo musieliśmy czekać na premierowego gola Caye Quintany w barwach Śląska, ale gdy już to nastąpiło, to Hiszpan odblokował się na dobre. W starciu z Wisłą Kraków 28-latek trafił w drugim meczu z rzędu i był jednym z najbardziej wyróżniających się piłkarzy na boisku. Dobrą końcówką rozgrywek napastnik może uratować sobie sezon i znacząco poprawić swoją pozycję w klubowej hierarchii. Zapraszamy na tekst w ramach #EchaMeczu.



 

Gdy w lipcu Quintana zamieniał Kadyks na Wrocław, wszyscy w stolicy Dolnego Śląska wiązali z nim duże nadzieje. Wtedy było jasne, że ten transfer ma być przygotowaniem na odejście Erika Exposito i długoterminowo nowy nabytek z Półwyspu Iberyjskiego ma zastąpić swojego rodaka w linii ataku. Pierwsze miesiące w nowym klubie były jednak dla Hiszpana bardzo trudne. Już na starcie dostał od Jacka Magiery szansę gry w pierwszym składzie w dwóch meczach ligowych, ale nie wykorzystał jej w najmniejszym stopniu. Wystarczy powiedzieć, że z całej rundy jesiennej w jego wykonaniu najbardziej zapamiętamy czerwoną kartkę w pucharowym meczu z Bruk-Betem (0:1).

DŁUGA AKLIMATYZACJA

Dziś z perspektywy czasu możemy powiedzieć, że napastnik potrzebował po prostu dużo czasu na aklimatyzację w nowym klubie. Jedni piłkarze od razu potrafią odnaleźć się w nowym miejscu i nowej kulturze, innym zajmuje to znacznie dłużej, na co często mają wpływ różne czynniki ludzkie, z których po prostu nie zdajemy sobie sprawy. Wystarczy sięgnąć pamięcią trzy lata wstecz, by przypomnieć sobie, że w swoim pierwszym sezonie we Wrocławiu Exposito również nie był tym napastnikiem, którego znamy dzisiaj. Patrząc pod kątem przyszłości Quintany w zespole Śląska, ostatnie tygodnie mogą napawać sporym optymizmem. Od kilku kolejek wreszcie oglądamy napastnika, który udowadnia, że nieprzypadkowo rozegrał ponad 80 meczów na zapleczu ligi hiszpańskiej.

ODWAŻNA DECYZJA TRENERA TWORKA

Gdybyśmy szukali największego wygranego dotychczasowej kadencji Piotra Tworka, trudno byłoby znaleźć lepszego kandydata od Caye. Jak na razie może on cieszyć się sporym zaufaniem nowego trenera, za które odpłaca się dobrymi występami okraszonymi golami. Decyzja o postawieniu na gracza, który jak dotychczas był sporym niewypałem, nie była wcale taka oczywista. W debiucie byłego szkoleniowca Warty w meczu z Radomiakiem (0:0) Quintana zaliczył kilkuminutowy epizod, ale w kolejnych czterech meczach za każdym razem wychodził już w pierwszym składzie. Wypada więc pochwalić następcę Jacka Magiery, któremu w podjęciu decyzji o daniu szansy Hiszpanowi pomogła słaba forma Picha, Jastrzembskiego czy Soboty.

28-latek z Huelvy dobrze odnajduje się na “dziesiątce”, za plecami środkowego napastnika. W starciu z Wisłą pokazał jak mobilnym jest piłkarzem. Cofał się po piłkę, brał udział w konstruowaniu akcji, pokazując się zarówno w środku pola, jak i na skrzydle. W wielu sytuacjach świetnie odnajdywał się także w polu karnym rywala. Ewidentnie złapał nić porozumienia Victorem Garcią na lewej stronie i to właśnie po dośrodkowaniu wahadłowego trafił do siatki. W obliczu niemocy Exposito, który przegrywa w ostatnim czasie rywalizację o skład z Fabianem Piaseckim, gracz z numerem 24 na plecach wyrasta na ofensywnego lidera Śląska.

ATUTY QUINTANY

Poza akcją bramkową, mieliśmy w trakcie meczu jeszcze kilka momentów, gdy Quintana pokazał, że potrafi dochodzić do sytuacji strzeleckich. W pierwszej połowie widzieliśmy celne uderzenie głową po wrzutce z rzutu wolnego, a po zmianie stron był bliski szczęścia przy finezyjnej próbie pokonania bramkarza piętą. Napastnik Śląska postanowił dodać trochę piłkarskiej magii pojedynkowi drużyn z dołu tabeli Ekstraklasy, ale dobrze na linii zareagował Paweł Kieszek i ten strzał obronił. Warto wspomnieć również o dograniu do Roberta Picha, po którym Słowak stanął oko w oko z bramkarzem. Najważniejsze jednak, że Caye wreszcie dochodzi do okazji bramkowych, bo w poprzednich miesiącach miał z tym problem.

Gdy spojrzymy na statystyki kariery Hiszpana, od razu widzimy, że nie jest to szczególnie bramkostrzelny napastnik. W 82 meczach na poziomie La Liga 2 trafił do siatki tylko 8 razy i zaliczył 6 asyst. Zdecydowanie lepiej wyglądają jego liczby na trzecim poziomie rozgrywkowym, ale nie może to szczególnie dziwić ze względu na spore różnice pomiędzy ligami. Quintana nie jest typową dziewiątką, tylko piłkarzem potrafiącym się odnaleźć na różnych pozycjach w ofensywie. To dobra informacja dla Śląska, bo właśnie takiego piłkarza we Wrocławiu aktualnie potrzeba. Na środku ataku mamy zażartą rywalizację o skład pomiędzy Exposito i Piaseckim, ale po odejściu Mateusza Praszelika brakuje kogoś prezentującego odpowiednią jakość za plecami napastnika. Ostatnie mecze pokazują, że końcówka sezonu będzie należeć do Quintany, który wreszcie znalazł swoje miejsce na boisku.

ODBUDOWANA PEWNOŚĆ SIEBIE

W meczu z Wisłą Kraków Caye po raz pierwszy od przyjazdu do Polski zagrał pełne 90 minut. W ostatnich tygodniach można było zauważyć, że napastnik wreszcie odnalazł pewność siebie, która jest tak potrzebna pod bramką rywala. Przez pierwsze miesiące sprawiał on wrażenie piłkarza niezdecydowanego, mało przebojowego i wyraźnie przygaszonego, ale teraz uległo to zmianie. Każdemu napastnikowi potrzebna jest wiara we własne umiejętności, gdyż bez niej trudno podejmować odważne decyzje pod bramką rywala. A gdy nie ma decyzji, to nie ma też goli. Kiedy Quintana już się strzelecko  odblokował, to od razu poszedł za ciosem i miejmy nadzieję, że nie będzie się zatrzymywać. Jego bramki mogą się bowiem okazać kluczowe w walce o utrzymanie w ekstraklasie. 

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.