Radomiak Radom – Śląsk Wrocław. Co warto wiedzieć przed meczem?
fot.: radomiak.pl
Śląsk w roli faworyta przed meczem? Choćby lekkiego? Tego dawno nie było, ale po zwycięstwie 4:1 nad Górnikiem Zabrze WKS w Radomiu będzie można tak postrzegać. Szczególnie że Radomiak bardzo kuleje z formą od dłuższego czasu. Czy wrocławianie pokażą, że mecz z zabrzanami nie był jednorazowym wyskokiem? Oto nieco faktów i ciekawostek przez radomsko-wrocławską rywalizacją.
Mecz Radomiak Radom – Śląsk Wrocław odbędzie się w sobotę 15 października o godz. 12:30 na stadionie w Radomiu. Choć godzina wczesna, a kilometrów niemało, Śląsknetu na Mazowszu nie zabraknie! Dzięki Mateuszowi Włoskowi oraz Konradowi Omieljaniukowi, których w drodze na miejsce czeka jeszcze przesiadka w Warszawie, relacja na żywo z komentarzem będzie dostępna TUTAJ, podobnie jak relacja pisana live.
Dwanaście kolejek trzeba było czekać, aby móc po meczu Śląska powiedzieć, że wygrali w pełni zasłużenie i byli niepodważalnie lepsi. Poprzednie triumfy były bowiem raczej wyszarpane (Lechia), albo dość szczęśliwe (Lech i Pogoń).
Tym razem było inaczej. Do Wrocławia przyjechał bardzo mizerny, niezwykle chaotyczny w defensywie Górnik Zabrze, ale WKS wreszcie taką okazję wykorzystał. Wziął pas, zaczął lać i tylko patrzył czy równo puchnie. I to nie sam siebie, jak to było choćby w Mielcu.
Pięścią tego zwycięstwa był Łukasz Bejger (o nim więcej TUTAJ), autor gola oraz dwóch asyst. Ale to nie był teatr jednego aktora. Patrick Olsen świetnie zarządzał zespołem ze środka pola i też trafił. Erik Exposito zagrał tak jak za swych najlepszych występów, poszedł na wojnę z obrońcami Górnika (mnóstwo starć fizycznych), a wszystko podkreślił trzecią bramką w sezonie ligowym.
Byli liderzy, reszta trzymała poziom, nie było żadnych głupich prezentów dla rywali. Wyglądało to tak, jakbyśmy chcieli to widzieć jak najczęściej. Oczywiście do hurraoptymizmu jeszcze daleko. To wciąż tylko jeden mecz z nienajlepszym rywalem. WKS ma jeszcze sporo do potwierdzenia.
Tu właśnie do gry wkracza starcie z Radomiakiem. Ono zasygnalizuje nam czy Śląsk faktycznie zacznie teraz podążać we właściwym kierunku. Czy pojedynek z Górnikiem był tym słynnym „meczem założycielskim”.
Będzie to więc starcie dwóch zespołów, które mają niemało do udowodnienia. Radomiak bowiem od wielu tygodni prezentuje się bardzo mizernie. Ich problemy są prawdziwie wielopoziomowe. Na ostatnich sześć ligowych spotkań wygrali tylko jedno, 10 września pokonując 2:0 Wisłę Płock.
Co więcej, to było w tym okresie jedyne starcie, w którym strzelali gole. Owszem mieli w międzyczasie starcia z Lechem, Legią czy Rakowem. Ale dali się też pokonać u siebie Cracovii oraz Koronie Kielce. Zero bramek w pięciu meczach nie wygląda dobrze bez względu z kim się grało. Zwłaszcza jeśli jednocześnie straciło się ich dziewięć.
Radomiak ogólnie ma drugą najgorszą ofensywę w lidze (11 goli, mniej tylko Lechia i Warta po 10). Ewidentnie brakuje im lidera ofensywy, kogoś pokroju Karola Angielskiego z zeszłego sezonu. Obecnie najwięcej goli w zespole ma kilkoro graczy i mowa tu o dwóch bramkach. Podobnie jest zresztą z asystami.
Trudno nawet kogoś wyróżnić na podstawie ostatnich spotkań, bo niełatwo to zrobić w zespole, który w ogóle nie strzela. Potencjał na „odpalenie” mają na pewno Robert Alves (ojciec ostatniej wygranej radomian) oraz Dawid Abramowicz. Ale ten drugi nie wiadomo jeszcze czy zagra, bo zmagał się ostatnio z urazem.
Przez tak kiepską formę osunęli się na 13. miejsce w ligowej tabeli. Posada trenera Mariusza Lewandowskiego jest coraz bardziej zagrożona. Wpływają na to nie tylko obecna forma zespołu, ale ogólny fakt, że pod jego wodzą Radomiak wygrał póki co ledwie 6 spotkań na 17. Możliwe że potencjalna porażka ze Śląskiem przeleje czarę goryczy. Dla byłego piłkarza Szachtara Donieck, to byłoby drugie zwolnienie w ciągu roku, bo w grudniu 2021 podziękowała mu Bruk-Bet Termalica.
Historia starć tych zespołów jest póki co krótka i większościowo nierozstrzygnięta. Radomiak awansował do ekstraklasy przed poprzednim sezonem, a w nim WKS dwukrotnie z nimi remisował (0:0 i 1:1). Radomianie w całej swej historii wcześniej w najwyższej klasie rozgrywkowej grali tylko w kampanii 1984/85. Wówczas w Radomiu był remis 0:0, a przy Oporowskiej Śląsk wygrał 2:0.
Jednak to, że radomianie są w poważnym kryzysie, wcale nie musi oznaczać dla Śląska łatwego spotkania. Zwłaszcza że w zespole nie wszyscy zdrowi. Co prawda do treningów wrócił Patryk Janasik, ale jak powiedział na konferencji przedmeczowej trener Ivan Djurdjević, pod znakiem zapytania stoi występ Patricka Olsena. Zderzył się on z innym graczem na jednym z treningów.
Przez dłuższy czas zabraknie na pewno Dennisa Jastrzembskiego, który z Górnikiem zszedł z kontuzją. Uszkodził on bark, a to zawsze wredny uraz. Trudno przewidzieć ile potrwa leczenie. Przedwcześnie boisko opuścił w tamtym meczu także Nahuel Leiva. Ale on wrócił już do trenowania.
Zastanawiać może także obsada bramki, ale Rafał Leszczyński nie zawiódł w ligowym debiucie dla Śląska, więc wydaje się być faworytem.
Żaden z piłkarzy obydwu zespołów nie będzie pauzować za kartki w tym meczu. W Śląsku znów nie ma nawet zagrożonych. Tych nie brak za to w Radomiaku, gdzie uważać muszą Maurides, Raphael Rossi, Mateusz Cichocki, Dawid Abramowicz, a Filipe Nascimento może złapać już ósmą w sezonie.
Sędzią głównym będzie Łukasz Kuźma z Białegostoku. WKS ma w tym sezonie dobre wspomnienia z nim związane. Sędziował bowiem wygraną ligową 2:1 z Lechią Gdańsk oraz 4:0 z Ruchem Wysokie Mazowieckie w Pucharze Polski. Radomiak zaś napotka go po raz pierwszy w bieżących rozgrywkach.