Radość Anglików, awans Ukraińców (DZIEŃ NA EURO)
fot.: UEFA
Ależ niesamowity był ten dzień na EURO. Anglicy w końcu przełamali klątwę meczów z Niemcami, a Ukraińcom udało się pokonać Szwedów po golu w ostatniej minucie dogrywki. Zapraszamy na podsumowanie.
29 czerwca
1/8 finału
Anglia 2-0 Niemcy
75’ Sterling, 86’ Kane
Gdy po raz pierwszy zapoznaliśmy się z parami 1/8 finału, to od razu w oczy rzucił się mecz Anglików z Niemcami. Niesamowicie napakowany historycznymi kontekstami, wręcz oddychający wydarzeniami z poprzednich starć tych zespołów, by wymienić chociażby nietrafionego karnego Garetha Southgate’a w półfinale EURO ‘96 czy nieuznany gol Stevena Gerrarda na Mundialu w 2010r.
29 czerwca na Wembley batalia rozpoczęła się jednak od skomasowanych ataków Niemców, którym rywale zostawili zdecydowanie za dużo miejsca. Pierwsza dogodna sytuacja do zdobycia gola miała miejsce już w 10. minucie, ale uderzenie po rozegraniu z rzutu wolnego Havertza zostało zablokowane przez angielskich defensorów. Synowie Albionu nie pozostawali dłużni swoim przeciwnikom i tuż po upływie kwadransa odgryźli się mocnym strzałem Sterlinga z dystansu. Zauważalne było cofnięcie się Niemców bliżej własnego pola karnego. Malutkimi kroczkami gospodarze byli coraz bliżej prowadzenia w tym spotkaniu. Ostrzeżenie dla ich defensywy nadeszło jeszcze przed przerwą, gdy sytuację sam na sam z Pickfordem miał Werner. Niemiecki napastnik jednak zrobił to, do czego nas już przyzwyczaił, czyli nie zdobył gola. Niemcy byli zdyscyplinowani w defensywie i nie pozwalali Anglikom na rozwinięcie skrzydeł, ale pierwsza czerwona lampka zapaliła się, gdy Kane miał przed sobą pustą bramkę. Defensorzy jednak ofiarnie wyratowali tę sytuację. Druga połowa zapowiadała się niezwykle emocjonująco.
Po przerwie jednak ciągle brakowało tego jednego czynnika, który mógłby zmienić obraz tego spotkania. Na murawie pojawiły się jednak nowe twarze w osobach Gnabry’ego i Grealisha, po których oczekiwaliśmy podwyższenia tempa tego pojedynku. W porównaniu do wczorajszych emocji, dzisiaj byliśmy świadkami prawdziwych piłkarskich szachów. Ale kto miał uradować Wembley jeśli nie Sterling? Na 15 minut przed końcem meczu Anglicy wyprowadzili akcję-klucz. Najpierw rozegranie przed polem karnym, szybkie podanie do lewej strony, centra w pole karne i egzekucja w wykonaniu Sterlinga, który dotychczas zdobył wszystkie 3 gole Anglii na tym turnieju. Ależ Niemcy mieli szansę na dogrywkę w 81. minucie, kiedy to po fatalnym błędzie strzelca gola sam na sam z bramkarzem wyszedł Muller.
To była piłka meczowa!#ENGGER #tvpsport #EURO2020 #strefaeuro pic.twitter.com/8hSriLCkh0
— TVP SPORT (@sport_tvppl) June 29, 2021
Skończyło się jednak na strachu dla angielskich fanów. Tego wieczoru legendarny angielski stadion eksplodował jeszcze raz, kiedy po świetnie wyprowadzonej akcji i dograniu Grealisha piłkę do siatki skierował głową kapitan Anglików, Kane. Już nic złego nie mogło się dla nich zdarzyć, a Wembley pulsowało jak żywy organizm. I będzie pulsowało jeszcze długo po tym spotkaniu…
#ENGvsGER England fans celebrating for their team 2-0 Goals #ENGGER pic.twitter.com/ycMNy9UZ74
— KevoNasty (@kevo_nasty) June 29, 2021
Szwecja 1-2 Ukraina (po dogr.)
Forsberg 43’ – Zinczenko 27’, Dovbyk 120+1’
Wydawało się, że spotkanie mające wyłonić ostatniego ćwierćfinalistę będzie najmniej atrakcyjnym pojedynkiem tego dnia, a być może całej 1/8 finału. Na papierze nie prezentowało się to zachęcająco. Ale kibice spragnieni piłkarskich emocji po wczorajszym wieczorze z pewnością nie mogli ominąć nawet tego spotkania. A zaczęło się ono od nieśmiałych prób Szwedów, którzy starali się zagrozić bramce strzeżonej przez Buszczana. Jednak to podopieczni Andrija Szewczenki jako pierwsi wysłali sygnał ostrzegawczy defensywie rywala w 11. minucie, kiedy to Jaremczuk balansujący na granicy spalonego wyszedł sam na sam z Olsenem. Znakomicie dysponowany bramkarz Evertonu odbił jednak to uderzenie. W odpowiedzi na te poczynania minimalnie niecelny strzał zza pola karnego oddał Isak. Świadkami niesamowitej akcji byliśmy w 27. minucie, po której nasi wschodni sąsiedzi objęli prowadzenie. Piękne przegranie z lewej strony, wyśmienite podanie zewnętrzną częścią stopy Jarmołenki i wykończenie z tzw. dropsztyka Zinczenki. Śmiało można było wkleić to do układanki „Ukraina highlights 2021”.
Tak należało to zrobić 23 czerwca... Zinczenko dał prowadzenie Ukrainie #tvpsport #EURO2020 #strefaeuro #sweukr pic.twitter.com/uwivpb6Q4H
— TVP SPORT (@sport_tvppl) June 29, 2021
Gracze w żółtych koszulkach próbowali szybko odpowiedzieć, ale niespodziewany strzał z wolnego Larssona został obroniony przez Buszczana. Udało się to jeszcze przed przerwą, a bohaterem okazał się nie kto inny jak Forsberg, po którego strzale zza pola karnego piłka odbiła się jeszcze od ukraińskiego obrońcy i wpadła do siatki. Fenomenalnie prezentuje się zawodnik RB Lipsk na tych mistrzostwach – to już jego 4. bramka. Baliśmy się o poziom emocji tego spotkania, tymczasem było całkowicie odwrotnie.
Taktyka „cios za cios” obowiązywała także w drugiej części gry, bowiem Ukraińcy, a konkretnie Jarmołenko trafił w słupek bramki strzeżonej przez Olsena, czym rozjuszył tylko rywali. Szwedzi odpowiedzieli na to kontrą zakończoną podkręconym strzałem Forsberga w… także słupek. Remis nie tylko jeśli chodzi o wynik tego spotkania. Niesamowity był dzisiaj w swoich poczynaniach Forsberg. 20 minut przed końcem meczu zszedł do środka na prawą nogę i znowu huknął jak z armaty. Efekt? 2-1 w obiciach aluminium dla Szwedów – tym razem na drodze stanęła poprzeczka. Nie doczekaliśmy się rozstrzygnięcia do końca regulaminowego czasu gry i kilku doliczonych minut, a więc czekała nas trzecia w ciagu 2 dni dogrywka.
Fatalnie zaczęła się ona dla Szwedów, którzy zostali zmuszeni do grania w 10. Okropnie wyglądający faul popełnił bowiem Danielson. Serce niejednego kibica zadrżało, gdy zobaczył wygiętą nogę Besedina, któremu udało się zejść z murawy utykając. Spotkanie sprowadziło się do ciągłych przerw w grze z powodu fauli i kontuzji. Zmęczenie zawodników sięgało już zenitu, a krajobraz wyglądał prawie jak pole bitwy. Odbijało się to znacznie na grze, która była szarpana i chaotyczna. Dość powiedzieć, że jedyną okazję w dogrywce Ukraińcy stworzyli sobie po błędzie Helandera. I gdy już wszyscy szykowali się do karnych, wydarzyło się to. Dwie minuty do końca, wrzutka Zinczenki z lewej strony i trafienie głową Dovbyka, wprowadzające zespół trenera Szewczenki do ćwierćfinału przeciwko Anglikom. Piękna historia zawodnika, który na boisku pojawił się zaledwie kilka minut wcześniej. Myśleliście, że nic już was na tym EURO nie zaskoczy? Popatrzcie na radosną minę Andrija Szewczenki...