Refleksje na temat zamykania stadionów

W ostatnim okresie modne stało się zamykanie przez PZPN stadionów (lub ograniczania liczby widzów) za rozróby na stadionie. Jest to rozwiązanie najprostsze, ale ośmielę się stwierdzić, że mało słuszne i nieskuteczne.


 

W momencie „kryzysu zaufania” do piłki nożnej odpychanie ludzi od stadionów i ograniczanie im możliwości oglądania spotkań piłkarskich wydaje się strzałem samobójczym. Zwalcza się tu skutki a nie przyczyny. W krótkim okresie da to „znakomite” rezultaty - na pustych stadionach nie będzie rozrób więc pozornie efekt zostanie osiągnięty. Jakie będą rzeczywiste efekty? Ludzie nie mogąc raz, drugi przyjść na stadion przestaną przychodzić w ogóle. Frekwencja spadnie wyraźnie, stracą na tym kluby. Ponadto, karanie i nagłaśnianie wszystkich burd powoduje, że kibice piłkarscy są postrzegani jako bandyci. Osobiście czuję się urażony takimi komentarzami. Denerwuje mnie, gdy słyszę, ze rozróby na meczach żużla koszykówki itp. wywołują kibice piłkarscy, drażni kiedy media trąbią, że w niemieckich skoczków narciarskich rzucali śnieżkami kibice z piłkarskich stadionów. Wszystkiemu winni jesteśmy my. Ponieważ media są kreatorem opinii społecznej, tak rozpowszechniana opinia sprawia, że ludzie w to wierzą. Przestają przychodzić na stadiony, a sponsorzy nie chcą łożyć na dyscyplinę, która kojarzona jest z chuligaństwem i aferami. Dodatkowo ciekawym hitem jest zamykanie stadionów za burdy kibiców w wyjazdowym meczu. Zaiste dziwna jest odpowiedzialność zbiorowa – karanie kilku tysięcy widzów za zachowanie kilkudziesięciu spośród nich. Ponadto według przepisów to gospodarz jest zobowiązany zapewnić bezpieczeństwo na stadionie. Fakt, można mieć zastrzeżenia do sytuacji gdy zawinią kibice gości, ale czemu winien jest klub?

Tymczasem zamykanie stadionów chuligaństwa nie zwalczy (nasuwają się tu skojarzenia z okresem prohibicji w USA który nie zwalczył w najmniejszym stopniu problemu alkoholizmu a jedynie wzmocnił struktury mafijne). Co ciekawe, opinię tą potwierdza .... prezes PZPN Michał Listkiewicz w dzisiejszym numerze Słowa Sportowego. Kto więc podejmuje te absurdalne decyzje? Osobom tym radzę przestudiować rozwiązania, jakie zastosowano w Anglii. Kiedyś brytyjskie stadiony były bardzo niebezpieczne. Obecnie, chociaż zlikwidowano wysokie płoty na stadionie angielskim jeśli ktoś kogoś bije, to Eric Cantona kibica. Na tym przykładzie widać, że podstawową sprawą są konkretne regulacje prawne oraz przede wszystkim rygorystyczne ich przestrzeganie. Należy także dotrzeć do liderów społeczności kibicowskich i wspólnie kształtować model zachowań. Ale żeby stanowić prawo trzeba trochę bardziej myśleć, a jednocześnie podjąć działania z zakresu lobbingu w kręgach to prawo stanowiących. Działaczom PZPN łatwiej jednak zamknąć stadion. Po co starać się i myśleć długofalowo jeśli nie wiadomo kto będzie w prezydium w następnej kadencji? Zresztą myślenie długookresowe nie jest mocną stroną Polaków. Widać to także w Parlamencie, w wielu polskich firmach i instytucjach.

Na koniec mój apel do kibiców. Niezaprzeczalnym faktem jest ten, że burdy na stadionach w żaden sposób nie pomaga klubowi. Więcej – w przeważającej większości przynosi to klubowi duże straty – kary finansowe, mniejsza frekwencja, zła atmosfera wokół klubu i zniechęcenie potencjalnych sponsorów. Wszystkim którzy „oddają serce za drużynę” oraz „za Śląsk za WKS pójdą aż po życia kres” radzę mieć to na uwadze. Zwłaszcza, że kara za ŁKS była spowodowana w pewnym sensie potraktowaniem sprawy jak „recydywa” po meczu z Łęczną. Kolejny wybryk może mieć naprawdę poważne konsekwencje. Niech każdy kto ma zamiar chwycić za kamień czy sztachetę pomyśli o skutkach.....

źródło: własne

Autor

Jacek Bratek

Urodziłem sie w 1970 roku, a swój pierwszy mecz Śląska z trybun obejrzałem 23.04.1983 - na Oporowskiej z Szombierkami. (2:1, gole Faber i Tarasiewicz). W Śląsknecie jestem od 2002 roku. Piszę o młodzieży, oldbojach, futsalu i historii Śląska, którą się pasjonuję. Okazjonalnie także o AMP futbolu.

Śląsknet to kawał mojego życia i wielka pasja oraz super społeczność.

Staram się przynajmniej na poletku lokalnym (rzadziej jeżdżę na wyjazdy) realizować hasło "Jesteśmy zawsze tam, gdzie nasz Śląsk Wrocław gra". Jestem niemal na wszystkich meczach Śląska rozgrywanych w okolicy. Od młodzików, juniorów i zespół rezerwy, oldboje, futsal, AMP Futbol i coraz częściej piłka kobiet. Jedyną przeszkodą pójścia na mecz Śląska jest inny mecz Śląska grany o tej samej porze na innym obiekcie, Dlatego tak czekam na nowy obiekt Akademii. Przeciętny tydzień to około 10 meczów WKS-u odwiedzonych na żywo, średnia roczna to około 400 spotkań. Prowadzę dokładne statystyki i w ciągu ponad 43 lat byłem na ponad 5500 meczach Śląska (we wszystkich kategoriach). Może gdybym lata temu zadbał o jakąś dokładną dokumentację, byłbym w księdze Guinessa. Tak pozostaje mi od czasu do czasu Kufel Guinessa, inicjały te same.

Wierzę we wrocławską młodzież, o której dużo piszę i wyrażam własne zdanie i marzę o chwili, gdy ludzie wychowani w klubie ze Śląskiem w sercu będą stanowić o sile klubu. Szanuję tradycję i stąd mocne więzi z oldbojami. Od 5 lat jestem fanem Ślaskowego futsalu, szacunek i podziw wywołują wojownicy z AMP Futbolu.

Oprócz Śląska regularnie kibicuję i odwiedzam mecze Ślęzy i Polaru.

Bo po prostu - moje serce bije za Śląsk.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.