Refleksje posparingowe
W Królewskiej Woli nie boją się śniegu. Nagle opady nie przeszkodziły w przygotowaniu boiska do gry. Pługami zgarnięto biały puch, boisko posypano piaskiem, zaznaczono linie i można było grać. W pierwszej połowie gra Śląska wyglądała zdecydowanie lepiej, niż w drugiej odsłonie. Wrocławianie potrafili stworzyć kilka groźnych akcji. Bardzo aktywny na lewym skrzydle był Rosiński, w środku pola walczył Szewczyk, Sztylka po profesorsku rozbijał ataki rywali. Jednak niektórzy zawodnicy mieli trudności z przystosowaniem się do trudnych warunków gry. Szczególnie kłopoty mieli boczni obrońcy. Ostrowski z prawej strony często notował niedokładne podania i starty, Chwałek natomiast za bardzo schodził do środka odsłaniając lewą flankę. Mróz niefortunnie starł się z Janusem i gracz Gawina prawdopodobnie doznał złamania bogi. Dobrze bronił Janukiewicz, choć raz powiało grozą gdy podczas interwencji się pośliznął. W drugiej połowie miedzy słupkami w barwach Śląska pojawił się Michał Wilczyński. 20-letniego golkipera polecił Krzysztof Pyskaty, który odebrał mu pozycję pierwszego bramkarza w Iglopolu Dębica. Mimo, że dwukrotnie musiał wyjmować piłkę z siatki, to pokazał się z dobrej strony. Wygrał pojedynek „sam na sam”, obronił kilka groźnych strzałów, pewnie chwytał futbolówkę, nie bał się rzucać na twarde podłoże. Ma on jednak jeszcze przez 2 lata ważny kontrakt z klubem i trzeba by go wykupić lub wypożyczyć. Zawodnik będzie trenować z drużyną Śląska i wystąpi w piątkowym sparingu z Mieszkiem. Jednak o innych zawodnikach występujących w tej części gry trudno powiedzieć coś dobrego. Zupełnie zagubiony był Egharevba, którego w końcu zmienił Hajdamowicz. Inicjatywę przejęli gospodarze, zawodnicy drugiej linii Śląska nie potrafili obsłużyć dobrym podaniem napastników. Nie może odnaleźć się Ochmański, widać było brak zgrania Witkowskiego, który przebywał ostatnio na zgrupowaniu kadry. Wielgus nie sprawdza się na pozycji prawego pomocnika, gdzie kilka razy ratował się ostrymi faulami. Starał się Ulatowski, ale ustawiany bardziej z tylu skupiał się na przerywaniu akcji rywala. Gospodarze często próbowali szybkich kontr, wtedy w opałach była trójka defensorów WKS-u. Kilka razy z łatwością ograny został Celeban, Ignasiak dwukrotnie nie upilnował strzelców bramek. Nie można jednak wyciągać daleko idących wniosków, bowiem to dopiero początek gier sparingowych, poza tym mecz odbywał się w trudnych warunkach. W drużynie Śląska zabrakło Wołczka (angina), Małeckiego (grypa) i Rudolfa (drobny uraz). Zrezygnowano z Marcina Narwojsza , który prowadzi rozmowy z Hetmanem Zamość.
źródło: własne
