Refleksje przedświąteczne na koniec roku

Przełom roku skłania do refleksji. Jaki był ten rok? Czego chcielibyśmy od nowego? Te pytania zadajemy sobie co roku. Jaki to był rok dla naszego ukochanego Śląska i jaki powinien być następny?


 


Mijający rok nie był dla Śląska szczęśliwy. Rundę wiosenną witaliśmy z nadziejami. Mimo wszystko mało kto dopuszczał do siebie myśl o spadku. Śląsk kadrowo prezentował się nie najgorzej w porównaniu z rywalami, w tabeli też lokata nastrajała optymistyczne. Niestety czkawką zaczęło odbijać się ubiegłoroczne zatrudnienie trenera Wójcika i jego świty. Śląsk popadał w coraz większe tarapaty finansowe. Na dodatek trener Nemec, nota bene bardzo dobry warsztatowiec, nie potrafił wykrzesać ambicji, szwankowała motoryka. Po powrocie trenera Putyry elementy te uległy poprawie. Niestety pan Marian za bardzo przywiązywał się do pewnych nazwisk. Dotyczyło to szczególnie Krzysztofa Pyskatego, bramkarza, którego trener ściągnął do Śląska jeszcze jako menadżer. Kilka bardzo pechowo straconych punktów i stało się – II liga i to bez baraży!!!

Okres letni nie nastrajał optymistycznie. Coraz większe problemy finansowe, odejście najlepszych zawodników a w zamian za to nowe nazwiska, dla wielu kibiców całkowicie nieznane. W końcu odejście wielce kontrowersyjnego prezesa Janusza Cymanka. Nowy zarząd budził nadzieję ale z dość dużą rezerwą. Do rundy jesiennej przystępowaliśmy z założeniem – nich chłopaki się ograją, oby nie zapłacili frycowego a potem będzie dobrze. Nikt rozsądny nie myślał o awansie, bardziej o znalezieniu się poza strefą spadkową. Początek rundy był jednak udany – na własnym boisku Śląsk spisywał się bardzo dobrze. Straciliśmy punkty w pamiętnym meczu z Górnikiem Łęczna, kiedy to Śląsk został okradziony przez sędziego Pracza. Wkrótce Śląsk zaczął też punktować także na wyjazdach. Rozbudzone zostały emocje o awansie. Dobre wyniki przesłaniały jednak pewne bolesne fakty. W klubie brakowało pieniędzy, piłkarze nie dostawali wypłat, klub stracił możliwość trenowania na Stadionie Olimpijskim, odszedł trener Paluszek. Nadal nie było wsparcia ze strony władz miasta. Doszła seria kontuzji kluczowych zawodników. Przyszło załamanie formy i końcówka rundy jesiennej była mało udana. Przy wyrównanym poziomie II ligi jest jednak wszystko możliwe.

czego sobie życzyć w Nowym Roku? Moje życzenia podzielę w zależności od ich adresatów.

Klub - uporządkowania spraw organizacyjnych i podkjęcia w przyszłym sezonie walki o awans.

Piłkarze Życzę aby nie powtórzyły im się problemy z płatnościami, aby unikali kontuzji i aby mogli rozgrywać same wspaniałe mecze. Niech robią karierę, najlepiej w Śląsku.

Kibice - aby mogli oglądać same zwycięstwa Śląska, odniesione w efektownym stylu, aby szczelnie zapełniali trybuny, aby mogli uczestniczyć w ciekawym widowisku, zarówno na boisku jak i na trybunach (efektowna oprawa). Życzę im także rozsądku i kultury.

Trenerzy - udanych koncepcji na prowadzenie zespołu, dobrych wyników, jak najmniej stresów, zmartwień z zawodnikami, dobrej formy, braku kontuzji i kartek, wsparcia ze strony zarządu,

Działacze - długofalowej koncepcji rozwoju klubu, pozyskania dużych sponsorów, dobrych transferów, przezwyciężenia kłopotów finansowych, rozwiązania problemów stadionowych.

Media - udanych relacji z klubem, pozytywnego nastawienia do piłki nożnej i najważniejszego klubu w regionie, jakim jest Śląsk oraz tego aby potrafili kreować dobrą atmosferę wokół klubu i przyczyniać się do jego sukcesu.

Władze miasta - aby życzliwszym okiem spojrzały na sport, a na piłkę w szczególności. , żeby okazały pomoc w sprawie nowego stadionu, pozyskiwania sponsorów, i kreowania dobrego wizerunku piłki nożnej.

Sponsorzy - aby zainwestowali w Śląsk i aby to był najlepszy interes w ich życiu.

Sędziom - uczciwości i całych kości
A tak w ogóle zdrowia, szczęścia, pracy, dobrych wyników w szkole i spełnienia marzeń

źródło: własne

Autor

Jacek Bratek

Urodziłem sie w 1970 roku, a swój pierwszy mecz Śląska z trybun obejrzałem 23.04.1983 - na Oporowskiej z Szombierkami. (2:1, gole Faber i Tarasiewicz). W Śląsknecie jestem od 2002 roku. Piszę o młodzieży, oldbojach, futsalu i historii Śląska, którą się pasjonuję. Okazjonalnie także o AMP futbolu.

Śląsknet to kawał mojego życia i wielka pasja oraz super społeczność.

Staram się przynajmniej na poletku lokalnym (rzadziej jeżdżę na wyjazdy) realizować hasło "Jesteśmy zawsze tam, gdzie nasz Śląsk Wrocław gra". Jestem niemal na wszystkich meczach Śląska rozgrywanych w okolicy. Od młodzików, juniorów i zespół rezerwy, oldboje, futsal, AMP Futbol i coraz częściej piłka kobiet. Jedyną przeszkodą pójścia na mecz Śląska jest inny mecz Śląska grany o tej samej porze na innym obiekcie, Dlatego tak czekam na nowy obiekt Akademii. Przeciętny tydzień to około 10 meczów WKS-u odwiedzonych na żywo, średnia roczna to około 400 spotkań. Prowadzę dokładne statystyki i w ciągu ponad 43 lat byłem na ponad 5500 meczach Śląska (we wszystkich kategoriach). Może gdybym lata temu zadbał o jakąś dokładną dokumentację, byłbym w księdze Guinessa. Tak pozostaje mi od czasu do czasu Kufel Guinessa, inicjały te same.

Wierzę we wrocławską młodzież, o której dużo piszę i wyrażam własne zdanie i marzę o chwili, gdy ludzie wychowani w klubie ze Śląskiem w sercu będą stanowić o sile klubu. Szanuję tradycję i stąd mocne więzi z oldbojami. Od 5 lat jestem fanem Ślaskowego futsalu, szacunek i podziw wywołują wojownicy z AMP Futbolu.

Oprócz Śląska regularnie kibicuję i odwiedzam mecze Ślęzy i Polaru.

Bo po prostu - moje serce bije za Śląsk.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.