Relacja: Śląsk Wrocław - Jagiellonia Białystok 4:2 (1:1)

Takiego meczu dawno we Wrocławiu nie było. Śląsk wygrał z Jagiellonią 4:2, choć podobnie jak w Sosnowcu w ostatnim ligowym pojedynku WKS przespał pierwszą część meczu. W centrum uwagi był arbiter, który zdecydował się na podyktowanie aż 3 rzutów karnych, pokazał także czerwoną kartkę i odesłał trenera na trybuny. Szkoda tylko, że takiego widowiska nie mogli obejrzeć kibice...


 

W zespole Śląska zabrakło pauzującego z powodu 4 żółtych kartek Rafała Naskręta oraz Krzysztofa Szewczyka (kontuzja kostki). Jednak okazało się, że zmiennicy – Tomasz Rudolf oraz Sebastian Dudek godnie ich zastępowali. Drugi z nich rozegrał najlepszy mecz w barwach Śląska i pokazał, że ma nerwy ze stali. Dudi wytrzymał presję i dwukrotnie po rzutach karnych zmusił do kapitulacji Marcina Zająca. Uratował także zespół od straty gola, gdy zatrzymał piłkę tuż przed linią bramkową. Niestety arbiter dopatrzył się zagrania ręką i wyrzucił go z boiska. Arbiter na trybuny odesłał także trenera Tarasiewicza, który głośno protestował w sytuacji, gdy padł gol dla rywala, dopatrując się pozycji spalonej. Po meczu autor trafienia – Dzidosław Żuberek (kilka lat temu reprezentował barwy WKS-u) przyznał, że rzeczywiście mógł być na spalonym. Jednak nie zmienia to faktu, że w sobotę w meczu z Lechią nie będzie mógł wystąpić Dudek. Czy mecz ten obejrzą kibice zadecyduje się dzisiaj.



Czy to brak kibiców, czy też ranga spotkania zdeprymowała w pierwszych minutach meczu wrocławskich zawodników, tego nie sposób odgadnąć. Jednak faktem jest, że piłkarze WKS-u, podobnie jak z Zagłębiem, zupełnie oddali inicjatywę rywalom. Podopieczni Adama Nawałki już w 8 minucie skonstruowali skuteczną akcję. Ze środka na lewe skrzydło podał Konon, Piegzik przebiegł z futbolówką kilkanaście metrów i płaskim strzałem obok wybiegającego Janukiewicza posłał piłkę do siatki. Wydaje się, ze bramkarz w tej sytuacji popełnił błąd decydując się na dalekie wyjście, bowiem gracz Jagielloni naciskany był przez Ignasiaka i istniała spora szansa, że zdoła wyłuskać mu piłkę. Szybko stracony gol zszokował wrocławian i w tym momencie prawdopodobnie wszystkie przedmeczowe założenia prowadzenia gry przestały być aktualne. Goście prowadząc zwarli szyki obronne, a wrocławianie z czasem zaczęli śmielej atakować. Niewiele jednak z tego wynikało, natomiast świetne okazje do podwyższenia rezultatu mieli rywale. W 27 minucie Konon dośrodkowuje w pole karne, a głową do pustej bramki nie trafia Markiewicz. W 33 minucie meczu groźnie z dystansu uderza Konon, ale Janukiewicz paradą wybija piłką na rzut rożny. W odpowiedzi z 20 metrów uderza Budka i tym razem kunsztem bramkarskim musiał popisać się Zając. W 42 minucie goście nie wykorzystali fantastycznej okazji do podwyższenia rezultatu. Wrocławianie próbowali złapać piłkarzy Jagiellopni na spalonym, jednak arbiter nie przerwał gry i trzech graczy z Biełegostoku stanęło oko w oko z Janukiewiczem. Piłka po uderzeniu Chańki trafia w słupek, a futbolówkę po dobitce Sobocińskiego wybija sprzed bramki Ignasiak. Niewykorzystane sytuacje się mszczą i w doliczonym czasie gry w pole karne przedziera się Kowal, gdzie jest nieprzepisowo atakowany przez bramkarza i sędzia wskazuje na rzut karny. Do siatki pewnie trafia Dudek. Była to tak naprawdę jedyna groźna akcja Śląska. Wrocławianie przespali pierwsze 45 minut, jednak gol „do szatni” z pewnością poprawił nastroje w ekipie WKS-u.




W drugiej połowie nieliczna grupa osób zgromadzonych na trybunie honorowej mogła obserwować zupełnie inne oblicze Śląska. Trzeba przyznać, że ta część gry lepiej dla WKS-u nie mogła się rozpocząć. W pierwszej akcji w polu karnym Napierała przewraca Bugaja i arbiter po raz drugi wskazuje na „wapno”. Do piłki znów podbiega Dudek i po raz drugi pokonuje Zająca! Prowadzenie wrocławian zmusza rywali do odkrycia się i bardziej ofensywnej gry. Dzięki temu widowisko nabrało rozmachu. Po kilku minutach mógł paść kolejny gol dla Śląska. Budka dośrodkował w pole karne do Bugaja, ale ten uderzył niecelnie. Za to w 58 minucie golkiper Jagiellonii po raz trzeci zmuszony jest do wyjmowania piłki z siatki. Lewą stroną szarżował Ostrowski i zagrał piłkę wzdłuż bramki. Zając już szykował się do chwycenia futbolówki, jednak jak spod ziemi wyskoczył Kowal, który uprzedził jego zamiary, trącił piłkę, a ta wtoczyła się do bramki. Wydawało się, że prowadząc różnicą dwóch goli wrocławianie nie dadzą się już pokonać. Jednak białostocczanie nie poddali się i próbowali odrobić straty. W 62 minucie w polu karnym Konon zderza się z Janukiewiczem i widząc biegnącego sędziego wrocławscy kibice zamarli w obawie, czy nie podyktuje on rzutu karnego. Jednak arbiter zdecydował się na pokazanie żółtej kartki napastnikowi Jagiellonii za próbę wymuszenia jedenastki. Niestety w 78 minucie sędzia odgwizdał rzut karny. Rzut rożny egzekwował Sobolewski, najwyżej w polu karnym wyskoczył Trzeciakiewicz, a piłkę zmierzającą po jego strzale do bramki zablokował Dudek... arbiter uznał, że uczynił to ręką. Do piłki oddalonej o 11 metrów od bramki strzeżonej przez Janukiewicza stanął Markiewicz, ale nie wytrzymał presji i skierował futbolówkę obok słupka! Wrocławianie grając w osłabieniu skupili się na defensywie i czyhali na kontry. Jednak to rywale trafili po raz kolejny do siatki. W 85 minucie po prostopadłym podaniu w doskonałej sytuacji znalazł się Żuberek i pewnie skierował piłkę do siatki. Obrońcy Śląska sygnalizowali pozycję spaloną, także trener Tarasiewicz nie mógł powstrzymać emocji. Kilka uwag pod adresem asystenta arbitra spowodowało, że ten poprosił do siebie sędziego głównego, a ten odesłał szkoleniowca na trybuny. Ostanie minuty przypominały dreszczowiec. Sekundy mijały niezwykle wolno, a goście postawili wszystko na jedną kartę i zaatakowali zmasowanymi siłami. Wrocławianie, choć bez jednego zawodnika i bez trenera, dzielnie się bronili. Arbiter doliczył aż 5 minut, ale czas ten nie zdał się na wiele Jagielloni. W 93 minucie rzut rożny wykonywał Rosiński. Po chwili futbolówka znów znalazła się przy nim i piłkarz bez namysłu huknął zza pola karnego w stronę bramki. W odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie znalazł się Egharevba , który z kilku metrów nie miał trudności z trafieniem do siatki. Ten cios ostatecznie znokautował rywali.



Śląsk Wrocław - Jagiellonia Białystok 4:2 (1:1)



0:1 - 9' Piegzik

1:1 - 45' Dudek (karny)

2:1 - 46' Dudek (karny)

3:1 - 58' Kowal

3:2 - 85' Żuberek

4:2 - 90'+3 Egharevba



Śląsk Wrocław: Janukiewicz - Celeban, Ignasiak, Rudolf, Budka - Budka (71' Rosiński), Ulatowski, Ostrowski, Dudek - Bugaj (90' Mróz), Kowal (62' Egharevba).



Jagiellonia Białystok: Zając - Zalewski, Sobociński (67' Trzeciakiewicz), Sobolewski, Napierała, Speichler (67' Kobeszko), Chańko, Piegzik, Markiewicz, Konon (79' Żuberek), Nowostrzyński.



Trener Tarasiewicz w 85' zostal odesłany na trybuny za komentowanie decyzji arbitra.



Sędzia: Marcin Szulc (Warszawa)



Widzów: Mecz bez udziału publiczności

źródło: własne

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.