Remigiusz Jezierski: Doświadczenie powinno mi pomóc
Po ponad trzech miesiącach treningów z zespołem Śląska, Remigiusz Jezierski podpisał kontrakt z wrocławskim klubem. Zapraszamy do lektury wywiadu z napastnikiem, który po latach wraca na Oporowską. Można w nim między innymi przeczytać, gdzie nowy gracz WKS-u upatruje przyczyn słabszych wyników wrocławskiej drużyny w obecnym sezonie, dlaczego Jagiellonia jest rewelacją ligowych rozgrywek, czym trener Probierz różni się od innych szkoleniowców i jakie wyniki futbolista prognozuje w dzisiejszym meczu pucharowym Lecha oraz piątkowej potyczce Śląska w Bytomiu. Po kilku miesiącach wreszcie udało Ci się to, na co liczyłeś – podpisałeś kontrakt z zespołem Śląska!
Szkoda, że tak późno (śmiech). Trener Lenczyk widzi mnie w zespole i jestem do jego dyspozycji. Tak naprawdę zakładałem, że do przerwy zimowej nie będę grać w piłkę. Dzięki treningom z zespołem jestem dobrze przygotowany i gotowy do gry.
Mimo, że po zgrupowaniu w Chorwacji trener Tarasiewicz nie zdecydował się na skorzystanie z twoich usług, cały czas ćwiczyłeś z drużyną i można powiedzieć, że nieformalnie byłeś jej częścią, dzięki czemu nie będziesz mieć problemu z aklimatyzacją.
Rzeczywiście, nie czuję się obco, nie będzie problemu z wejściem do zespołu. Z drugiej strony mój angaż przyszedł po tym, jak na dziesięć dni opuściłem drużynę. Może trzeba było wcześniej wyjechać (śmiech).
Obserwowałeś mecze Śląska. Jak myślisz z czego wynika, że zespół znajduje się na tak niskim miejscu w tabeli i jak skomentujesz krytykę, która spadła na napastników?
Pierwsze co mi się nasuwa, to presja związana z regulaminem premiowania, w której położony jest duży nacisk na zwycięstwa. Zespół rozpoczął sezon ofensywnie, odważnie, a przy pewnej nieskuteczności okazało się, że może za odważnie. Początek sezonu zawsze jest trudny, oczywiście jak rozpocznie się rozgrywki dobrze, to nie ma problemu, ale jak się potknie na początku, to zaczyna brakować punktów, pojawia się presja. Potrzeba punktów, wiec trzeba atakować, a jeśli przeciwnik raz skontruje i przegrasz, to rozlegają się gwizdy z trybun. Zawsze wymaga się wyniku, który jest efektem bramek i skutecznej gry. Jeśli nie ma skuteczności, to zapomina się o ładnej grze i stąd krytyka, która spłynęła na drużynę Śląska i napastników.
Trenowałeś z drużyną, ale patrzyłeś na całą sytuację trochę z boku. Czy nieudany początek sezonu mobilizował i motywował zawodników, czy też z każdym meczem presja rosła?
Dało się wyczuć presję i może nawet dalej się czuje. Wtedy jeszcze związane było to z pogłoskami na temat zwolnienia trenera Tarasiewicza. Drużyna stała za trenerem, nie chciała jego odejścia. Presja jest jednak nieodzownym elementem piłki i trzeba się do tego przyzwyczaić. Jest taki czas, że się przegrywa i są trudne momenty, nie zawsze się tylko wygrywa. Po każdym dobrym okresie można spodziewać się gorszej formy i odwrotnie po złych wynikach przychodzi czas dobrych. Miejmy nadzieję, że teraz ta sinusoida będzie iść w górę. Wszyscy przyzwyczaili się do nowej sytuacji, że jest nowy szkoleniowiec, zespół otrzymał nowy bodziec w czasie treningów i miejmy nadzieję, że przyjdą wyniki.
Podpisałeś kontrakt do końca sezonu, pewnie chciałbyś na tyle dobrze się zaprezentować, by w czerwcu go przedłużyć.
Oczywiście, ale to jest na tyle daleka perspektywa, że na razie o niej nie myślę. Podpisano ze mną kontrakt dopiero teraz, moje wejście do drużyny też wiąże się z pewnymi nadziejami i będę musiał wykazać się szybko formą, bo pewnie za dużego kredytu zaufania na długi okres czasu nie dostanę i także na mnie będzie ciążyć presja. Mam nadzieję, że ta forma będzie.
W sobotę zagrasz w zespole Śląska w Młodej Ekstraklasie. Będą emocje związane z ponowną grą na Oporowskiej w barwach WKS-u?
Na pewno będzie coś specjalnego, przed oczami mam swoje młodzieńcze wybieganie na to boisko i emocje temu towarzyszące. Może jeszcze nie w sobotę, bo jednak spotkaniom Młodej Ekstraklasy towarzyszy inna otoczka, ale na pewno gdy przyjdzie do meczu pierwszej drużyny, to będzie pozytywny dreszczyk emocji.
Spodziewasz się, że będziesz miał okazję pokazania się wrocławskiej publiczności we wtorkowym meczu z Legią?
Myślę, że może tak być. Chciałbym tego, ale o wszystkim zadecyduje trener.
Czy same treningi wystarczą do dobrej formy? Nie brakuje ci meczowego ogrania?
Na świeżości zawsze dobrze się prezentowałem i nie było widać braku ogrania, zobaczymy jak będzie w tym przypadku. Rozsądnie patrząc powinno mi brakować meczów, ale doświadczenie powinno mi pomóc, by to nie było problemem.
Z czasów twojego poprzedniego pobytu w Śląsku kolegów z drużyny nie zostało wielu.
Praktycznie z tamtej drużyny został tylko Darek Sztylka.
Spodziewałeś się, że Jagiellonia, twój ostatni klub, będzie tak dobrze się prezentować?
Spodziewałem się dobrej postawy Jagiellonii, za to nie spodziewałem się słabszej postawy faworytów – Wisły, Lecha, Legii. Wtedy Jagiellonia byłaby czwarta i byłoby to miejsce, do którego w Białymstoku nie mieliby zastrzeżeń. Widziałem jak ten zespół jest budowany i dobra postawa Jagiellonii nie jest dla mnie zaskoczeniem. W Białymstoku jest naprawdę dobry klimat do piłki. Są warunki do stworzenia dobry zespół jak na polskie realia. Całe miasto jest za tym klubem, nikt nie rzuca mu kłód pod nogi i wszyscy dobrze Jagiellonii życzą.
Nie masz poczucia, że odpadłeś z Jagiellonii przez wiek, a nie przez umiejętności?
Oczywiście, że tak. Mam takie przekonanie, ale piłka to biznes. Na miejsce Jezierskiego można sprowadzić dwóch czarnoskórych zawodników i spróbować na nich zarobić.
Pracowałeś w Białymstoku z trenerem Probierzem, który jest ojcem sukcesu Jagiellonii. Miałeś w swojej karierze wielu trenerów, z czego wynika to, że zespoły przez niego prowadzone osiągają dobre wyniki?
Mimo młodego wieku ma zacięcie, charyzmę, coś w tych sowich dzikich oczach (śmiech), co udziela się piłkarzom. Jest inteligentnym człowiekiem, trenerem stosującym różne metody treningu, motywacji, co powoduje, że nie ma monotonii, znudzenia. Jest wszechstronny, podpiera się nowymi technologiami, korzysta z programów do analizy. Gra medialna to jest jego konik. Próbuje nakłamać, zrobić szumy poprzez media, że ktoś jest kontuzjowany, chory, żeby zmylić przeciwnika.
Przy okazji meczu z Legią pojawiły się informacje, że Probierz miał przygotowane dwa warianty składu w zależności od składu rywali. Rzeczywiście trener stosuje takie metody?
Raczej chodzi o różne ustawienia. Trener Probierz mając wszechstronnych zawodników może stosować różne warianty ustawienia, na przykład z 4-4-2 może przejść na 4-5-1, albo 4-3-3. Często w czasie sparingów z góry jest ustalone, że pierwszy kwadrans gra się w takim ustawieniu, potem kolejne w takim, a ostatni w innym. Akurat może się zdarzyć, że przegrywa się 0:2, a przychodzi czas na defensywną taktykę i trzeba tak grać. Dal niego frazesem nie jest to, że wynik nie jest najważniejszy w sparingach. Bardzo lubi odzyskiwanie wyniku. Jak przegrywasz i uda się doprowadzić do korzystnego rezultatu, to przez cały tydzień będzie zadowolony, że udało się z takiej sytuacji wyjść. Jak podniesiesz się z kolan, to jesteś wielki.
Czy uważasz, że poziom polskiej ligi się obniżył w ostatnich latach?
Myślę, że poziom ligi się nie obniża, generalnie poziom się wyrównuje w każdej lidze. Wydaje mi się jednak, że wydając jak na nasze realia duże pieniądze nie udaje się ściągać dużo lepszych zawodników do Polski. Najlepszym przykładem tego jest Legia Warszawa. Polscy zawodnicy udowadniają, że wcale nie są gorsi. Wszędzie czołowe klubu z Portugalii, czy Holandii ściągają najlepszych zawodników z ligi i gdybym ja zarządzał klubem to raczej skłaniałbym się do takiego sposobu budowania drużyny. Prezes Wojciechowski zrobił tak w Polonii Warszawa i myślę, że z tych wszystkich klubów wydających duże pieniądze on na tym najlepiej wychodzi.
W czwartek kibice w Polsce będę obserwować pucharową potyczkę Lecha , a w piątek fani Śląska będą emocjonować się meczem w Bytomiu. Jak prognozujesz wyniki tych meczów?
Chciałbym być kluczem do zwycięstwa w Bytomiu (śmiech) [R. Jezierski nie znalazł się w kadrze meczowej- dop. red.]. Szczególnie, że mam dobre wspomnienia z tego stadionu, bo z Ruchem tam wygrywałem, z Jagiellonią byłem blisko zwycięstwa. Miejmy nadzieję, że będzie to przełamanie Śląska. Choć z ostrożną taktyką, bez fajerwerków, to WKS sobie poradzi. Co do Lecha, to łatwiej jest zrobić niespodziankę, gdy się startuje z pozycji zespołu, który nie jest faworytem, a rywal jest pod dużą presją. Po tym remisie, teraz apetyty zostały rozbudzone, ale obawiam się, że na Wyspach jednak przegrają.
źródło: własne