Reprezentacja gminy Wisznia Mała - Śląsk Wrocław 3:3 (0:2), 1:3 k.
W niedzielne popołudnie w Machnicach – miejscowości, w której swoją posiadłość ma Edward Ptak odbył się festyn, którego częścią był mecz pomiędzy zespołem Śląska Wrocław a Reprezentacją gminy Wisznia Mała. Choć warunki atmosferyczne nie były sprzyjające, mecz przyciągnął sporą ilość widzów, dla których obejrzenie „na żywo” zawodników WKS-u było sporym wydarzeniem. Choć boisko było w kiepskim stanie, zawodnicy nie oszczędzali się na murawie. Pojedynek ten szczególny dla rodziny Ulatowskich. W barwach Śląska wystąpił Krzysztof, natomiast w ekipie rywali zagrał jego ojciec Józef. Obaj piłkarze byli pierwszoplanowymi postaciami meczu. W barwach Śląska wystąpiło tylko 4 graczy z pierwszej drużyny: Sourek, Rodrigo, Ulatowski i Kowal. W arbitra meczu wcielił się sam Edwrad Ptak, który by nie być posądzonym o stronniczość ubrany był w bluzę Śląska i niebieskie spodenki (w takich barwach wystąpili rywale). Atutem gospodarzy była przewaga liczebna, bowiem wrocławianie rozpoczęli mecz w 10. Nie przeszkodziło im to jednak w objęciu prowadzenia. W 10 minucie skutecznie uderzył Ulatowski. Po chwili było już 0:2, po rzucie rożnym strzelał Kowal, a w zamieszaniu piłka odbiła się od jednego z obrońców i wpadła do siatki. Gospodarze zdołali zmniejszyć straty, a w dodatku uśmiechnęło się do nich szczęście bowiem arbiter (E. Ptak) uznał, że Dąbrowski chwycił piłkę poza polem karnym i między słupkami stanął Tarasiewicz. Dąbrowski nie opuścił jednak placu gry, bowiem i tak WKS grał od początku w osłabieniu, lecz przeniósł się do formacji ataku. Przed przerwą (pierwsza połowa trwała 30 minut) trafił nawet do siatki, po ładnej indywidualnej akcji, ale sędzia (E.Ptak) dopatrzył się wątpliwego spalonego. W drugiej połowie Dąbrowski powrócił do bramki, lecz szybko musiał skapitulować po uderzeniu Józefa Ulatowskiego. Gospodarze poszli za ciosem i po chwili wyszli na prowadzenie 3:2, jednak niezawodny Krzysztof Ulatowski doprowadził do remisu. W trakcie meczu do zespołu Śląska dołączył jeden ze sponsorów - Dariusz Dulian. Po golu E. Ptak zdecydował się zakończyć drugą połowę (trwała 20 minut), a o zwycięstwie miały zadecydować rzuty karne. Dla Śląska konkurs jedenastek zaczął się źle, bowiem strzał Wróbla został obroniony. Jednak po chwili podobnym wyczynem popisał się Dąbrowski. Kolejne uderzenia graczy WKS-u były już celne (Ulatowski, Kowal i Tarasiewicz), za to problemy z trafieniem do siatki mieli rywale (w sumie trzykrotnie bronił Dąbrowski ) i ostatecznie rzuty karne wrocławianie wygrali 3:1.
Śląsk: Dąbrowski – Danek, Tarasiewicz, Sourek, Rodrigo, Gul, Błąkała, Ulatowski, Wróbel, Kowal + Dulian.
źródło: własne
