Rewanż za baraż? Śląsk - Arka (zapowiedź)

Silny rywal, pełne trybuny, transmisja telewizyjna i dużo emocji – tego wszystkiego mogą się spodziewać w niedzielę piłkarze Śląska podczas meczu z Arką. Ostatnie pojedynki tych zespołów na długo pozostały w pamięci kibiców – w 2003 roku WKS przegrał na Oporowskiej aż 0:5, a rok później toczył boje w barażu o II ligę (0:0 we Wrocławiu i 1:2 w kontrowersyjnych okolicznościach w rewanżu). Czy i ten pojedynek w Gdyni zapisze się na długo w pamięci kibiców? Z pewnością tak będzie jeśli wrocławianie zdołają wygrać na gorącym nadbałtyckim terenie, na którym w tym sezonie goście nie zdobyli jeszcze punktu, a do siatki trafili tylko dwukrotnie. Wrocławian nie trzeba specjalnie mobilizować przed tym meczem, a szczególnie zmotywowani będą z pewnością Radosław Janukiewicz, Krzysztof Ulatowski i Tomasz Rudolf, którzy grali w 2004 roku w meczach barażowych. Spotkanie poprowadzi Artur Radziszewski z Warszawy, początek o godzinie 18:35.


 

Arka po zakończeniu poprzedniego sezonu została zdegradowana do drugiej ligi za udział w korupcji, śledztwo objęło miedzy innymi mecz barażowy z WKS-em, którego arbiter Piotr S. został zatrzymany przez organy ścigania. Sędzia pamiętnego meczu pokazał wrocławianom dwie czerwone kartki (Kosztowniak i Sasin) i nie podyktował w końcowych minutach meczu rzutu karnego dla wrocławian, który mógł zadecydować o awansie Śląska do ekstraklasy.

Gdynianie prowadzeni przez trenera Wojciecha Stawowego przed startem rozgrywek wymieniani byli jako główny kandydat do awansu. Klub ma bowiem wysoki budżet (sponsorowany jest przez firmę Prokom) i zawodników ogranych w ekstraklasie. Zespół latem został wzmocniony między innymi Marcinem Chmiestem (SC Braga), Andrzejem Bledzewskim (Birkirkara FC), Markiem Basterem (Cracovia), Michałem Łabędzkim (Górnik Łęczna), jednak największą gwiazdą Arki w chwili obecnej wydaje się być były reprezentant Polski Bartosz Karwan, który w 6 meczach zdobył 6 goli i jest wiceliderem klasyfikacji najlepszych strzelców II ligi. Piłkarze Arki mogą pochwalić się największą średnią ilością zdobytych bramek na mecz (2,5 gola), a ciekawostką jest fakt, że na dotychczasowy dorobek strzelecki gdynian złożyły się trafienia tylko 5 zawodników – Karwan (6), Moskalewicz (4), Niciński (2), Wachowicz (2), Ława (1). Wrocławianie zdają sobie także sprawę z siły rywali. - Na pewno nie będzie łatwo, oni maja duży potencjał ofensywny. Mogą sobie pozwolić na stratę bramki, bo wiedzą, że są w stanie ją odrobić – stwierdził trener Ryszard Tarsiewicz. Zespół Śląska nie analizował jednak specjalnie gry gdynian. – W zasadzie grają podobnie jak do niedawna w ekstraklasie, doszedł latem do ataku Chmiest. My skupiamy się na własnej grze – informował Waldemar Tęsiorowski, drugi trener Śląska.

Zespół znad Bałtyku udanie rozpoczął sezon od wygranych z Wartą, Podbeskidziem i Pelikanem, jednak ostatnio żółto-niebiescy, którzy sezon rozpoczęli z 6 ujemnymi punktami (to także kara za korupcje), zremisowali na wyjazdach z Kmitą i Zniczem, a z GKS-em Katowice wygrali tylko 3:2. W tych trzech meczach słabiej zagrała defensywa gdynian, która pozwoliła rywalom na strzelenie 5 goli.
- Z Kmitą to był gol kuriozum, z GKS Katowice był problematyczny karny, a w Pruszkowie nasze nieporozumienie. Poza tym niewiele osób zdaje sobie z tego sprawę, ale przed meczem z GKS Katowice większość drużyny była poważnie zatruta. Duża część chłopaków jeszcze kilka godzin wcześniej była podłączona do kroplówek w szpitalu. Przecież to musiało odbić się na naszej formie. Poza tym do meczu z Kmitą mieliśmy serię trzech spotkań bez straty gola! – wyjaśnia na internetowej stronie klubu obrońca Krzysztof Sobieraj. Ostatnie wyniki ostudziły trochę optymizm fanów Arki, a wnioski z tych meczów wyciągnął szkoleniowiec. - Nikt nie lubi tracić punktów i Arka też. Do tego jeszcze zarówno w Zabierzowie jak i w Pruszkowie rozdawaliśmy bramkowe prezenty po błędach w grze defensywnej, które nie powinny się nam przydarzyć. Trzeba powiedzieć prawdę, że Arka nie jest jeszcze w takiej formie i nie gra w takim stylu jakiego od swoich piłkarzy oczekuję. Wszyscy pracujemy nad tym, aby było już wkrótce lepiej – stwierdził w wywiadzie na internetowej stronie gdynian trener Stawowy.

Tymczasem wrocławianie zdołali wygrać zarówno w Zabierzowie, jaki i Pruszkowie i to może przekonać wrocławian, że nie taki diabeł straszny, jak go malują. Szkoleniowcy Arki będą mieli prawdopodobnie w niedzielę do dyspozycji wszystkich zawodników z szerokiej kadry, choć na drobne kontuzje narzekają Marcin Wachowicz, Tomasz Sokołowski oraz Tomasz Mazurkiewicz.

Zespół Śląska nad Bałtyk udał się już w sobotę rano, a po obiedzie w hotelu został przeprowadzony ostatni trening przed meczem. Trener Tarsiewicz zabrał ze sobą tylko 17 zawodników, pozostawiając we Wrocławiu Marka i Janusza Gancarczyków, Andrzeja Ignasiaka, Sebastiana Dudka, Krzysztofa Kaczmarka, Krzysztofa Szewczyka i Daniela Tarasiewicza. Po meczu I rundy Pucharu Polski w Legnicy, gdzie wrocławianie po pierwszej połowie przegrywali 0:2, ale szczęśliwie zdołali wygrać 3:2 po dogrywce, szkoleniowiec zapowiadał, że przed meczem z Arką będą niespodzianki i rzeczywiście za takie można uznać pozostawienie w domu braci Gancarczyków. Do Śląska zostali już zatwierdzeni Wojciech Górski i Przemysław Łudziński i są do dyspozycji szkoleniowców. – Niewykluczone, że obaj wybiegną w wyjściowym składzie. Kto wie, może zagramy z przodu dwójka napastników Imeh-Łudziński. Może powtórzy się taka sytuacja, jak z Markiem Kowalem, który po jednym treningu zdobył zwycięską bramkę z Hydrobudową – zastanawiał się Tęsiorowski. Dla Benjamina Imeha będzie to specyficzny mecz, bowiem w 2005 roku reprezentował on barwy żółto-niebiskich. Atutem wrocławian ma być dobra gra w defensywie - Śląsk stracił dotychczas tylko 4 gole, a Radosław Janukiewicz nie dał się pokonać w 3 ostatnich meczach wyjazdowych WKS-u. - Nie stoimy na straconej pozycji. Kmita z nimi zremisował, teraz Znicz, także nie są zespołem nie do ogrania – analizował przed meczem Janusz Gancarczyk. Wtórował mu Przemysław Łudziński. - Arka ma w swoich szeregach kilka gwizd, ale na pewno nie pojedziemy tam się bronić, tylko walczyć o zwycięstwo – zapewniał napastnik do niedawna reprezentujący barwy Ruchu Chorzów.


Pojedynek ze Śląskiem został uznany za mecz podwyższonego ryzyka i w związku z tym zastosowano specjalne środki. Bramy stadionu zostaną zamknięte na pół godziny przed rozpoczęciem spotkania, a każdy wchodzący na trybuny będzie musiał okazać wraz z biletem, na którym wpisane ma zostać wcześniej imię i nazwisko, także dowód tożsamości. Bilety można było nabyć w przedsprzedaży, a ostatnie sztuki będą do kupienia w specjalnych punktach w niedzielę, bowiem kasy stadionu będą nieczynne. Dyrektor Arki Robert Potargowicz stwierdził, że do tego meczu przygotowują się w specjalny sposób, a na zabezpieczenie wydanych zostanie 50 tysięcy złotych (przy 18 tys. na mecz z Pelikanem). Porządku ma pilnować kilkuset policjantów w pełnym rynsztunku, a ich działania będą koordynowane ze śmigłowca. Dla wrocławian przeznaczono 400 biletów.

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.