Rezerwa do boju! Śląsk rusza do walki o Puchar Polski


Pewnie dla wielu czytających te słowa będzie to zaskoczeniem, ale jeszcze niedawno w meczach Śląska Wrocław z Górnikiem Polkowice, WKS wcale nie był faworytem. Oba kluby w sezonach 2005/2006 i 2006/2007 grały bowiem razem na drugoligowym froncie, a we wszystkich czterech meczach padło tylko po jednej bramce, tyle że trzykrotnie lepsi byli polkowiczanie! A czy ktoś pamięta sezon 2003/2004? Wtedy (to nie pomyłka) Górnik grał w ekstraklasie, a Śląsk tylko w III lidze. Nie minęła dekada, a sytuacja zmieniła się diametralnie. WKS jest mistrzem Polski, klub z Polkowic spadł natomiast na trzeci szczebel rozgrywek. I w normalnych warunkach nikt nie miałby żadnych wątpliwości – wrocławianie powinni z uśmiechem na ustach spędzić 1,5 godziny w autokarze, wyjść na boisko, nastrzelać bramek, wziąć prysznic i wrócić do domów oglądać olimpiadę. Tyle, że obecna sytuacja w Śląsku normalna nie jest. Trener mistrza Polski powinien bez ogródek stwierdzić : Nie ma złudzeń - piłkarsko jesteśmy zespołem lepszym, mam nadzieję, że nasz przyjazd będzie dla miejscowych kibiców okazją do zobaczenia futbolu na wysokim poziomie i dużej liczby bramek. Tymczasem czytając wypowiedź trener Oresta Lenczyka („Wiem, że Polkowice zostały niedawno przekształcone w klub filialny, do którego kierowana jest młodzież z Zagłębia Lubin. A jeżeli są to zawodnicy utalentowani, to piłkarsko nie będzie to dla Śląska spacerek. I nie zapominajmy o tym, co się powtarza co roku – Puchar Polski rządzi się swoimi prawami.”) można zacząć się bać.
Owszem niespodzianki się zdarzają, szczególnie wtedy gdy desygnuje się na boisko zawodników rezerwowych. W zeszłym roku Śląsk przegrał w takich okolicznościach 0:2 w pierwszym meczu ćwierćfinałowym z pierwszoligową Arką Gdynia i nie udało się już tego odrobić. Teraz okazji na rewanż nawet nie będzie. A tymczasem można spodziewać się, że na boisko w barwach WKS-u wybiegnie drużyna całkowicie inaczej zestawiona, niż w środę przeciwko mistrzowi Szwecji. - W sobotę szansę dostaną zawodnicy, którzy pokazali się z dobrej strony podczas niedawnego meczu towarzyskiego z Athletic Bilbao. Pamiętamy jednak, że musimy brać odpowiedzialność za wynik, który dla Śląska może być tylko jeden – mówi Lenczyk. Z jednej strony może to i lepiej, bo po tym co drużyna pokazała w środę, niech pokażą się inni. Z drugiej jednak nie sposób nie zadać sobie pytania: A co jeśli oni nie przez przypadek siedzieli na ławce rezerwowych, bo są po prostu jeszcze słabsi (gorzej przygotowani)?
Panaceum na poprawę gry obronnej Śląska ma być występ Tomasza Jodłowca. Oby to był debiut zwycięski, ale skoro sam szkoleniowiec niedawno przyznawał, że były zawodnik „Czarnych koszul” ma zaległości treningowe, a o zgraniu i czuciu piłki raczej być mowy nie może, to ewentualne kiksy i nieporozumienia z góry trzeba mu już wybaczyć. Kibice jednak z pewnością nie wybaczą i ze spokojem nie przyjmą kolejnej wpadki.
Piłkarze KS Polkowice w środę pokazali coś, czego fani Śląska dawno nie widzieli - olbrzymi charakter i wolę walki. W 1/32 finału Pucharu Polski w doliczonym czasie gry podopieczni trenera Adama Buczka doprowadzili do wyrównania w potyczce z Legią II Warszawa, a w dogrywce zdobyli jeszcze dwa gole. W sobotę przyjazd mistrzów Polski dla kibiców futbolu w Polkowicach i okolicy (na mecz nie będzie wpuszczona zorganizowana grupa kibiców WKS-u) będzie wielkim piłkarskim świętem. Oby mistrzowie pokazali mistrzowską klasę.
Początek meczu o godz. 19. Zapraszamy do śledzenia meczowych wydarzeń w naszej RELACJI LIVE.
