Rezerwowi dali impuls i odmienili wynik spotkania

Rezerwowi dali impuls i odmienili wynik spotkania

fot.:

W pierwszym ekstraklasowym meczu na Tarczyński Arenie w sezonie 2026/2027 Śląsk Wrocław pokonał Raków Częstochowa 2:1. Wrocławianie do 86. minuty przegrywali 1:0 i dopiero w końcówce udało im się odwrócić losy tego spotkania za sprawę bramek Luki Marjanaca i Piotra Samca-Talara. Znaczący wkład w tę remontadę mieli również zmiennicy – Malaly Dembele oraz Michał Mokrzycki



 

Wojskowi w niedzielne popołudnie rozprawili się z Medalikami po niemałych trudnościach. W doliczonym czasie gry pierwszej połowy gospodarzom szczęśliwie udało się uniknąć straty bramki. W 60. minucie nie mieli już jednak tyle szczęścia. Po błędzie Irodotosa Christodolou piłkę w siatce umieścił Mahir Emreli. Wrocławianie zdołali odwrócić losy spotkania dopiero w końcówce, strzelając gole w 87. i 90. minucie.

Lekcja wyciągnięta z meczu w Zabrzu

W spotkaniu 1. kolejki z Górnikiem Zabrze Śląsk Wrocław bardzo dobrze prezentował się mniej więcej do 60. minuty, kiedy Ante Simundza zdecydował się na pierwsze zmiany. Po tych roszadach poziom gry zespołu zdecydowanie się obniżył, ale nie chodziło wyłącznie o jakość indywidualną zawodników, ale także zarzucenie założeń taktycznych i mentalności, dzięki którym drużyna kontrolowała spotkanie.

- Po meczu z Górnikiem powiedziałem, że rezerwowi nie dali nam tyle, ile od nich oczekiwałem. Później, po dokładniejszej analizie, doszliśmy jednak do wniosku, że jako zespół przestaliśmy realizować nasze założenia. Dzisiaj zawodnicy, którzy weszli z ławki, dali nam jakość, a jednocześnie trzymaliśmy się ustalonych zasad

- tak wpływ roszad w Zabrzu, już po meczu z Rakowem, scharakteryzował Ante Simundza.

Zmiany przyniosły pożądany efekt

W starciu z Medalikami słoweński szkoleniowiec nie czekał długo z reakcją na wydarzenia na boisku. Tuż po stracie bramki w 60. minucie, gdy zespół mógł się podłamać, na plac gry wysłał Malaly'ego Dembele oraz Alexa Timossiego Anderssona, a kilka minut później dołączył do nich Michał Mokrzycki.

Szczególne słowa uznania należą się byłemu pomocnikowi ŁKS-u Łódź. Mokrzycki po wejściu na boisko udźwignął presję spotkania, wyraźnie zwiększył dynamikę rozgrywania akcji i dał drużynie dodatkową pewność w defensywie.

- Atmosfera na stadionie bardzo nam pomogła, jednak chciałbym wyróżnić sytuację jeszcze sprzed naszej pierwszej bramki. Michał Mokrzycki wrócił się i odebrał piłkę napastnikowi Rakowa w bardzo groźnej akcji. To właśnie taka mentalność jest dla nas wzorem

- ocenił występ Mokrzyckiego na pomeczowej konferencji Ante Simundza.

Kluczowe zagrania i konkrety w ataku

Swoją jakość w ofensywie pokazał również Malaly Dembele. Francuz już w 75. minucie był bliski zaliczenia asysty, kiedy efektownie zza pola karnego dorzucił piłkę w „szesnastkę”. W polu karnym Marjanac przegrał jednak pojedynek z obrońcą.

Napastnicy Śląska dopięli swego dwanaście minut później. W 87. minucie Dembele próbował wykończyć akcję po dośrodkowaniu Piotra Samca-Talara. Jego strzał instynktownie odbił bramkarz Rakowa, lecz piłka trafiła wprost pod nogi Luki Marjanaca, który bez problemu umieścił ją w siatce.

Dembele miał również znaczący udział przy drugim trafieniu. W 90. minucie zanotował piękną asystę drugiego stopnia – to właśnie po jego zagraniu akcja została przygotowana w taki sposób, że Michał Mokrzycki mógł precyzyjnie wyłożyć futbolówkę Piotrowi Samcowi-Talarowi. Kapitan Śląska nie pomylił się i chwilę później Tarczyński Arena eksplodowała z radości.

Jakub Lewandowski

Autor

Jakub Lewandowski

W redakcji od sierpnia 2025 roku. Zajmuje się zarówno pierwszą drużyną, jak i rezerwami — pisze artykuły i tworzy materiały meczowe. Poza futbolem interesuje się życiem publicznym i często podróżuje.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.