REZERWY: Ciągle niepokonani (RELACJA)
fot.: Paweł Kot
Po czterech meczach w nowym sezonie II ligi rezerwy Śląska Wrocław ciągle nie mają na swoim koncie choćby jednej porażki. Utrzymanie statusu niepokonanego w meczu ze spadkowiczem z zaplecza ekstraklasy stanowiło jednak nie lada wyzwanie.
Oba zespoły do meczu zaplanowanego na środowe popołudnie w Bełchatowie przystępowały w odmiennych nastrojach. Brunatni po degradacji z I ligi w pierwszych trzech kolejkach wygrali tylko raz, co przed spotkaniem z wrocławianami nie pozwoliło im nawet… wyzerować swojego dorobku w tabeli. Klub z Bełchatowa przed rozpoczęciem sezonu został ukarany czterema ujemnymi punktami za zaległości finansowe, a praca w takich warunkach dla debiutującego w roli samodzielnego szkoleniowca wieloletniego piłkarza GKS Patryka Rachwała przypomina prawdziwy chrzest bojowy.
Bohater z Hutnika
Prowadzenie rezerw Śląska Wrocław jest również pierwszą pracą na szczeblu centralnym dla Krzysztofa Wołczka, ten po starcie ligi niespecjalnie miał jednak na co narzekać. Jego piłkarze przed meczem w Bełchatowie mogli pochwalić się mianem niepokonanych, co nie tylko stanowiło istotną różnicę względem poprzedniego sezonu, ale i przypominało, jak ważna jest walka do ostatnich fragmentów spotkania. W dwóch dotychczasowych domowych meczach zielono-biało-czerwoni ratowali bowiem punkty w ostatnim kwadransie gry (1:1 z Hutnikiem oraz 2:2 z Motorem), a zdecydowanie lepsi od przeciwnika byli tylko przy okazji wyjazdu na stadion Pogoni Siedlce (3:0) sprzed dziesięciu dni.
Bohaterem wspomnianego spotkania z Hutnikiem okazał się Adrian Łyszczarz, który w piątej minucie doliczonego czasu gry wykorzystał rzut karny, a tamten występ był dotychczas jego jedynym w trwającym sezonie II ligi. Kreatywny pomocnik w środowe popołudnie wrócił do składu drużyny trenera Wołczka, a jego akcja już po sześciu minutach gry przyniosła prowadzenie rezerwom zielono-biało-czerwonych. Łyszczarz znalazł miejsce na zagranie w pole karne do Adriana Bukowskiego, a ten spokojnym strzałem pokonał golkipera gospodarzy Kewina Komara. Szybko stracony gol nie wytrącił z równowagi wrocławian, którzy szybko zaczęli stwarzać sobie okazje do odrobienia strat, a w polu karnym Józefa Burty raz po raz robiło się naprawdę niebezpiecznie.
Niebezpieczny wiatr w żagle
Już pięć minut po bramce Bukowskiego przed bardzo dobrą szansą stanął Szymon Sołtysiński, który w polu karnym wyrwał się spod kontroli Kacpra Radkowskiego i mocnym strzałem z ostrego kąta trafił w spojenie słupka z poprzeczką. Urodzony w Zgierzu 21-letni pomocnik w pierwszej połowie sprawiał zresztą sporo kłopotów defensywie wrocławian, a sytuacje z jego udziałem w polu karnym Śląska II wielokrotnie wzbudzały protesty ze strony piłkarzy GKS Bełchatów oraz kibiców. Prym w pojedynkach z zawodnikiem gospodarzy wiedli najczęściej skuteczni Szymon Krocz czy Piotr Celeban, a z biegiem czasu animusz podopiecznych trenera Rachwała zdawał się słabnąć. Problem wrocławian polegał jednak na tym, że sami dodawali im wiatru w żagle.
Po dwóch kwadransach gry fatalnie we własnym polu karnym zachował się Kacper Radkowski, który nie zdołał wybić piłki dośrodkowanej z lewego skrzydła, a ta trafiła pod nogi aktywnego Sołtysińskiego. Młody zawodnik Brunatnych nie zachował jednak zimnej krwi i w dogodnej sytuacji przeniósł piłkę wysoko nad poprzeczką bramki Burty. Chwilę później nerwowo reagował również sam bramkarz drugiego zespołu zielono-biało-czerwonych, który na raty bronił strzał Mateusza Gancarczyka, a swoją niepewność mógł przypłacić urazem, bo został boleśnie kopnięty przez rywala, który ruszył do dobitki. Bardzo zacięta i wyrównana pierwsza połowa przy Sportowej zakończyła się skromnym prowadzeniem gości, jednak GKS nie wyglądał na zespół, który tego dnia odda punkty bez walki.
Nie przetrwali kwadransa
Po wyjściu z szatni podopieczni trenera Rachwała kontynuowali dobrą grę sprzed przerwy. Najpierw we własnym polu karnym mocno natrudzić się musiał Krocz, który ostatecznie ostro, ale zgodnie z przepisami zdołał odebrać piłkę Waldemarowi Gancarczykowi. Niedługo później prawą stroną rozpędził się Sołtysiński, jednak jego uderzenie powędrowało obok słupka bramki Ślaska II Wrocław. Na nieszczęście piłkarzy trenera Wołczka bez strat nie udało się jednak przetrwać nawet pierwszego kwadransa drugiej połowy. GKS Bełchatów był konsekwentny w swojej grze, stwarzał sobie kolejne sytuacje i w końcu dopiął swego w 56. minucie. Precyzyjne dośrodkowanie z prawego skrzydła spokojnym strzałem spuentował aktywny Sołtysiński i na GIEKSA Arenie było już 1:1.
Stracony gol nieco pobudził wrocławian, którzy chwilę później stworzyli sobie dwie całkiem niezłe sytuacje do odzyskania prowadzenia. Krótko po upływie godziny gry w polu karnym Komara znalazł się Bartosz Marchewka, uderzenie napastnika gości po ciekawej wrzutce z lewego skrzydła było jednak zdecydowanie zbyt lekkie, by można było liczyć na drugiego gola. O swojej smykałce do zdobywania pięknych bramek z rzutów wolnych w Bełchatowie przypomnieć chciał również Łyszczarz – ten w 67. minucie pokusił się o uderzenie z większej odległości, które sprawiło nadspodziewanie wiele kłopotów bramkarzowi gospodarzy. Piłka wymknęła się spod kontroli Komarowi, na jego szczęście została jednak podbita w taki sposób, że mógł jeszcze poprawić swoją interwencję i zapanował nad sytuacją.
Zmarnowana piłka meczowa
GKS Bełchatów ciągle potrafił się jednak groźnie odgryzać. Na kwadrans przed końcem regulaminowego czasu gry po dośrodkowaniu z prawej strony pola karnego Burta odsłonił światło bramki dla dwóch zawodników gospodarzy, jednak żaden z nich nie sięgnął futbolówki. Jeszcze groźniej zrobiło się natomiast w 84. minucie! Po szybkim przetransportowaniu piłki w pole karne wrocławian do pozycji strzeleckiej doszedł mniej widoczny we wcześniejszych fragmentach Dawid Flaszka, a futbolówka po jego uderzeniu przeleciała bardzo blisko bramki drużyny trenera Wołczka. Piłkę meczową GKS Bełchatów zmarnował w pierwszej minucie doliczonego czasu gry, gdy po dośrodkowaniu z rzutu wolnego zakotłowało się w polu karnym Śląska II, a Olejniczak w ostatniej chwili zdążył wybić futbolówkę z linii bramkowej! Gospodarze mogą sobie pluć w brodę, bo mocno się napracowali, by zdobyć komplet punktów, jednak wrocławianie zagrali odpowiedzialnie w defensywie, a jednocześnie znali sposoby na wytrącenie przeciwnika z rytmu. W efekcie notują kolejny mecz bez porażki w nowym sezonie.
GKS Bełchatów 1:1 (0:1) Śląsk II Wrocław
Bramki: Sołtysiński 56' - Bukowski 6'
GKS Bełchatów: Komar - M. Gancarczyk, Klabnik, Kunka, Szymorek - Warnecki, W. Gancarczyk, Ryszka (74' Michał Graczyk), Golański (74' Radionow), Flaszka - Sołtysiński (89' Bielka)
Śląsk II Wrocław: Burta - Celeban, Poprawa, Radkowski (65' Olejniczak), Krocz - Caliński (81' Szmigiel), Bukowski (71' Mateusz Młynarczyk), Hyjek, Marchewka (71' Hubert Konstanty), Łyszczarz - Bargiel (81' Michalski)