Rezerwy gromią: AKS Strzegom - Śląsk II 0:8 (0:2)
Prawie trzy lata temu zespół Śląska II pokonał Polar II w stosunku 8:0. Nikt przed sobotnim meczem w Strzegomiu nie spodziewał się, że padnie podobny rezultat. W wyjściowym składzie pojawili się grający wtedy P. Dąbrowski, który znów zachował czyste konto, a także K. Biliński, który podobnie jak wtedy dwukrotnie trafił do siatki. Gdyby podopieczni trenera Wisława Urycza wykorzystali jednak wszystkie sytuacje bramkowe, które sobie wypracowali, mecz mógłby się zakończyć nawet wynikiem dwucyfrowym! Choć rezerwy WKS-u miały ułatwione zadanie – w zespole rywali do gry nie byli zdolni obaj bramkarze i między słupkami stanął nominalny napastnik. W pierwszych 45 minutach Góral bronił poprawnie, w drugiej części meczu musiał jednak przełknąć gorzką pigułkę i aż 6 razy wyciągać piłkę z siatki. Niestety już po 20 minutach gry murawę opuścił Marek Gancarczyk, który narzekał na uraz, ale nim opuścił boisko zdołał jeszcze zapisać na swoje konto bramkę. Na przedmeczowej rozgrzewce ból poczuł Tomasz Rudolf, ale znany z twardego charakteru zawodnik nie zamierzał rezygnować z gry i także trafił do siatki. Dzięki wygranej Śląsk II awansował na 3. pozycję w tabeli IV ligi, a wrocławianie po 12 kolejkach z 30 golami na koncie są najskuteczniejszą drużyną. W poprzednim sezonie wrocławianie przegrali z AKS-em 0:1, tym razem podobnego scenariusza piłkarze rezerw WKS-u nie przewidywali. Wrocławska ekipa wzmocniona 5 graczami z pierwszej drużyny – T. Rudolfem, K. Kaczmarkiem, S. Dudkiem, M. Gancarczykiem i G. Wanem – jechała do Strzegomia, by kontynuować serię wygranych meczów. W meczowej osiemnastce Śląska II zabrakło natomiast z różnych względów B. Gula, K. Witkowskiego, P. Danka i M. Wyszyńskiego. I choć gospodarze pierwsi zaatakowali – dwukrotnie uderzał Kozioł – to z czasem uwidoczniła się przewaga wrocławian. W 11 minucie z dystansu uderzył Biliński, golkiper wypuścił futbolówkę, ale ta trafiła tylko w słupek. Chwilę później składną akcję wrocławian zakończył uderzeniem Pędzich, bramkarz odbił piłkę, ale uczynił to wprost pod nogi nadbiegającego Marka Gancarczyka, który ulokował ją w siatce. Szczęśliwy strzelec po kilku minutach siedział już jednak na ławce rezerwowych, bowiem z powodu bólu miał coraz większe trudności z bieganiem i trener zdecydował się na zmianę.
W 22 minucie piłkarze Śląska II ponownie byli bliscy podwyższenia prowadzenia, gdy Dudek prostopadłym podaniem uruchomił Kaźmierczaka, znów błąd popełnił bramkarz, ale wrocławski napastnik zbyt lekko uderzył piłkę i obrońca zdołał ją wybić z linii bramkowej. W 33 minucie golkiper nie miał jednak zbyt wiele do powiedzenia, gdy z 25metrów huknął Krzysztof Kaczmarek, a piłka wpadła w okienko bramki. Dwubramkowe prowadzenie pozwoliło wrocławianom na spokojną grę. Kilka minut później po prostopadłym podaniu Bilińskiego do Dudka, ten będąc w odległości 5 metrów od bramki nie zdołał skierować piłki do siatki. W odpowiedzi w 41 minucie groźnie z ostrego kąta uderzył Rogowski, ale czujny Dąbrowski zdołał sparować piłkę. Końcówka należała do gospodarzy – w doliczonym czasie gry z 5 metrów przestrzelił jednak Konarski.
Druga połowa rozpoczęła się dla wrocławian wyśmienicie, gdy w 54 minucie znów uderzył Pędzich, bramkarz odbił piłkę, a czujny Biliński dopełnił formalności. Gospodarze mieli sporo pretensji do arbitra i zaraz po stracie gola żółtą kartką ukarany został kapitan AKS-u Sebastian Bęś. Nie minęły dwie minuty, gdy arbiter ponownie upomniał zawodnika ze Strzegomia i tym samym musiał on udać się do szatni. Podopieczni trenera Artura Sary, którzy w tym sezonie nie zaznali jeszcze smaku zwycięstwa, grając w osłabieniu niewiele mogli zdziałać przeciwko rozochoconym na bramki wrocławianom. W 57 minucie nie po raz pierwszy źle piłkę wybił Góral, ale Kaźmierczak nie wykorzystał prezentu. Gospodarze walczyli o honorową bramkę i bliski szczęścia był Konarski, ale Dąbrowski w ostatniej chwili tracił futbolówkę i ta poszybowała nad poprzeczką. W 65 minucie Wan, który pojawił się po przerwie na murawie, zagrał do aktywnego Rudolfa, a ten silnie uderzył i piłka zatrzepotała w siatce po raz czwarty. - Nie pamiętam, kiedy po raz ostatni udało mi się strzelić bramkę nie głową? - zastanawiał się defensor. - Piłka naszła mi idealnie na nogę i padł ładny gol - dodał Rudolf. Po chwili znów Wan, który wystąpił na pozycji środkowego pomocnika, popisał się dobrym podaniem - tym razem Kaźmierczaka, który dopełnił formalności. Dominacja wrocławian nie podlegała dyskusji, a strzegomianie myśleli już chyba tylko o końcowym gwizdku arbitra. W 77 minucie ładnie z dystansu przymierzył Wan i podwyższył prowadzenie wrocławian na 6:0. Pomocnik tą bramką okrasił swój dobry występ, choć brawa za ten mecz należą się całej drużynie. W końcówce bezlitośni piłkarze rezerw WKS-u jeszcze dwukrotnie zmusili bramkarza do kapitulacji. Najpierw Pędzich po ładnej akcji dośrodkował idealnie do Kaźmierczaka, a po chwili napastnik wypatrzył Bilińskiego, który ustalił wynik meczu. W ostatnich minutach meczu bliski szczęścia był także Kaczmarek, ale bramkarz zdołał obronić jego silny strzał z rzutu wolnego i wkrótce sędzia zakończył to jednostronne spotkanie.
AKS Strzegom – Śląsk II Wrocław 0:8 (0:2)
Bramki: M. Gancarczyk 13’, K. Kaczmarek 33’, Biliński 54’, 85’, Rudolf 65’, Kaźmierczak 66’, 84’, Wan 77’.
AKS: Górka – Kochanowski, Wójcik, Sudoł (66’ Miętkiewicz), Beś – Kaźmierczak, Matuszak (63’ Arendarczyk) , Konarski, Rogowski – Wiśniewski, Kozioł (82’ Młocek).
Śląsk II: Dąbrowski – Tarasiewicz, Mróz, Rudolf (70’ Parada), Gawron – M. Gancarczyk (20’ Frey (72’ Janczak)), Dudek (46’ Wan), K.Kaczmarek, Pędzich – Biliński, Kaźmierczak.
