REZERWY: Kolonia karna Śląska

REZERWY: Kolonia karna Śląska

fot.:

Już piąta z rzędu porażka drugiej drużyny Śląska w lidze skłania do wielu przemyśleń. Wrocławianie po raz kolejny w tym sezonie stracili gola po rzucie karnym, a ten element okazuje się jedną z ważniejszych składowych przeciętnego wizerunku zespołu. Zapraszamy na tekst w ramach #EchaMeczu po porażce z Wigrami Suwałki.



 

A przecież nic od początku tegorocznej edycji drugoligowych zmagań nie wskazywało na to, że to w dużej mierze strzały z wapna okażą się zmorą wrocławian. To przecież w premierowym spotkaniu sezonu Adrian Łyszczarz uratował punkt dla WKS-u w 97. minucie meczu przeciwko Hutnikowi Kraków (1:1), wygrywając pojedynek z wypożyczonym właśnie ze stolicy Dolnego Śląska Bartłomiejem Frasikiem. W następnym spotkaniu wrocławianie kontynuowali passę, a na listę strzelców w emocjonującym kibicowsko starciu z Motorem (2:2) wpisał się Przemysław Bargiel. I wtedy zaczął się koszmar jedenastometrowej odległości od bramki Śląska. 

DWÓJKOWY TRÓJPAK 

Gol stracony z Wigrami w ubiegłą niedzielę przy Oporowskiej był już siódmym pomyślnie egzekwowanym przez rywali Śląska rzutem karnym w tym sezonie. Abstrahując już od kuriozalnych okoliczności jego podyktowania (Mariusz Pawelec on fire), aż 6 wykorzystanych przez drużynę przeciwną jedenastek rozłożyło się zaledwie na 3 starcia. Fatalna seria swój początek miała na słynnej krakowskiej Rydlówce, gdzie Śląsk zebrał jak dotąd największy w tym sezonie oklep (1:6), a rywale “karny dublet” ustrzelili po uderzeniach Bartłomieja Purchy i Daniela Morysa. Powtórka takiego scenariusza miała miejsce stosunkowo niedawno, bo w marcu, gdy Garbarze urządzili powtórkę z rozrywki, tym razem dając gospodarzom srogą lekcję futbolu w postaci czterech zaaplikowanych bramek. Dwa pierwsze gole tamtego spotkania to skuteczne karne Michała Kleca. Dwumecz z krakowianami skończył się dla Śląska aż jedenastoma straconymi golami. 

A przecież to nie był jeszcze koniec. Proste faule, przypadkowe dotknięcia ręką zawodników w białych strojach zakończyły się także dwoma “karniakami” w ostatniej wyjazdowej rywalizacji w Kaliszu, gdy katami okazali się Nestor Gordillo i Piotr Giel. No cóż, nie mają wrocławianie szczęścia do liczby 2, ale w tym całym bagnie można odnaleźć kilka pozytywów. A z pewnością są nimi 2 (ehh, znowu) obronione rzuty karne przez Maksymiliana Boruca. Najpierw zatrzymał on uderzenie Sebastiana Deji ze stężyckiej Radunii, trzymając wrocławian przy życiu, ale dobrze wiemy, jak to się skończyło (w domyśle: 2-5). Wyczuł także intencje Macieja Górskiego z Pogoni Siedlce, ale ten wykazał się refleksem i dobił swój strzał, dając zespołowi zwycięstwo (2:1).  

STUPROCENTOWA SKUTECZNOŚĆ 

I tak jak na karne przeciwko Śląskowi mogliśmy narzekać, tak w ich strzelaniu podopieczni Arkadiusza Batora są specjalistami. W tej klasyfikacji prym wiedzie najlepszy snajper drużyny, czyli Sebastian Bergier, mający na swoim koncie 9 bramek. Aż 5 z nich zdobył zimnokrwistym wykonaniem jedenastek. Co ciekawe, od październikowego pojedynku ze Zniczem Pruszków (3:0) niczym precyzyjny chirurg karał z 11. metra rywali aż 4 kolejki pod rząd. Jego fenomenalna seria zakończyła się pod koniec listopada, gdy zapewnił zespołowi wygraną z krakowskim Hutnikiem w pierwszej kolejce rundy wiosennej (1:0). Niedawno Bergier otworzył przy Oporowskiej rezultat meczu z Chojniczanką (1:2), ale ostatecznie po dwóch szybkich ciosach wrocławianie niczym bokser ogłuszony prawym prostym, zasnęli snem głębokim. 

Stuprocentowa skuteczność rezerw Śląska z jedenastego metra (8/8) podreperowana była także trafieniem młodego Huberta Konstantego w szalonej końcówce spotkania ze Stalą Rzeszów (3:4), kiedy to w ostatnim kwadransie padły 3 gole, w tym dwa dla zespołu z Wrocławia. Gdyby policzyć procentowy udział karnych w zdobytych golach, wyszłoby, że dzięki temu stałemu fragmentowi gry wrocławianie zdobyli ponad 20% swoich wszystkich bramek. Jeśli chodzi o straty, wkład procentowy jest o 5 procent mniejszy, co prowadzi do jasnej konkluzji, twierdzącej, iż bez wpadek, w których zespół traci z karnych 2 bramki w jednym meczu, wszystko da się nadrobić skuteczną egzekucją z jedenastego metra. 

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.