REZERWY: Kompromitacja w Chojnicach (RELACJA)
fot.: Krystyna Pączkowska/slaskwroclaw.pl
To było traumatyczne 90 minut dla sympatyków drugoligowych rezerw Śląska Wrocław. Po trzech zwycięstwach z rzędu, które pozwoliły włączyć się do realnej walki o miejsce w barażach o I ligę, zespół trenera Piotra Jawnego został brutalnie zweryfikowany na stadionie Chojniczanki.
Chojniczanka do meczu z rezerwami Śląska przystępowała po dwóch kolejnych porażkach (1:3 ze Skrą i 1:2 z Garbarnią), które znacznie ograniczyły jej szanse na bezpośredni awans do I ligi. Trener Adam Nocoń po sobotnim potknięciu w Krakowie zdecydował się na cztery zmiany. W miejsce Marcina Grolika, Martina Klabnika, Michała Sacharuka i Serhija Napołowa wskoczyli Paweł Czajkowski, Mateusz Bartosiak, debiutujący w pierwszym składzie Peter Klescik oraz Mateusz Klichowicz. Chojniczanka celowała nie tylko w kolejne ważne punkty, ale i rewanż za jesienne spotkanie ze Śląskiem II przy Oporowskiej. W połowie października podopieczni trenera Piotra Jawnego niespodziewanie pokonali we Wrocławiu faworyta 2:0.
Szkoleniowiec drugiego zespołu zielono-biało-czerwonych po wydartych rzutem na taśmę punktach w spotkaniu z Bytovią (3:2) przeprowadził trzy zmiany w wyjściowym składzie. Między słupki kosztem Bartłomieja Frasika wskoczył Paweł Budzyński, po odcierpieniu jednomeczowej pauzy za kartki do defensywy w miejsce Szymona Lewkota wrócił Bartosz Boruń, a tym razem zawieszonego Macieja Pałaszewskiego zastąpił Mateusz Młynarczyk, którego kapitalny gol po wejściu z ławki w niedzielę pozwolił zainkasować komplet punktów. Śląsk II chwilę przed wyjściem na murawę w Chojnicach dowiedział się o zwycięstwie jednego z bezpośrednich rywali do miejsca w barażach KKS Kalisz, który pokonał na wyjeździe Bytovię 3:2. Wobec takie obrotu spraw w innym dzisiejszym meczu 27. kolejki rezultat spotkania z Chojniczanką jeszcze bardziej zyskiwał na znaczeniu.
Już pierwsza akcja meczu na stadionie spadkowicza z zaplecza ekstraklasy wywołała niemałe zamieszanie w polu karnym Śląska II. Po nieporozumieniu Budzyńskiego i Wyparta, piłka trafiła pod nogi Klichowicza, który trafił do bramki wrocławian, sędzia Karol Arys słusznie odgwizdał jednak faul na obrońcy gości. Pierwszą akcję zielono-biało-czerwonych oglądaliśmy pięć minut później. Umiejętności Pawła Sokoła strzałem z dystansu sprawdził Adrian Łyszczarz, mający na swoim koncie ekstraklasowe doświadczenie bramkarz Chojniczanki przytomnie odbił jednak piłkę na rzut rożny. Po dziesięciu minutach trener Jawny zmuszony był przeprowadzić pierwszą zmianę. W starciu z przeciwnikiem ucierpiał Wypart, a jego pozycję zajął Igor Maruszak.
Właśnie blondwłosy obrońca Śląska II w 25. minucie nie nadążył jednak za zawodnikiem Chojniczanki, a z tej akcji wzięła się bramka na wagę prowadzenia dla gospodarzy, gdy rajd lewym skrzydłem spod linii środkowej rozpoczął Mudra. Czeski obrońca zespołu Adama Noconia wyrwał się spod kontroli Maruszakowi, fatalną interwencję zanotował również Boruń, który postanowił zatrzymać przeciwnika pójściem na raz, a precyzyjnie dośrodkowana piłka trafiła w pole karne na głowę Skrzypczaka. Były napastnik Górnika Zabrze zaskoczył Budzyńskiego i Chojniczanka prowadziła 1:0.
Wrocławianie po straconym golu próbowali odgryzać się kontrami, w ich akcjach brakowało jednak dokładności, a dobrze zorganizowana defensywa przeciwnika nie pozwalała na stwarzanie dużej liczby sytuacji. Drugi kwadrans meczu został zwieńczony bardzo niecelnym strzałem z dystansu Młynarczyka, zaś zadowolona z uzyskanego prowadzenia Chojniczanka nie zamierzała forsować tempa i cierpliwie czekała na kolejne sytuacje. Po jednej z nich, w 36. minucie koncentrację musiał zachować bramkarz Śląska II. Kontrę gospodarzy wyprowadzili Skrzypczak z Mikołajczakiem, podanie zdobywcy bramki okazało się jednak zbyt mocne, a sytuację opanował Budzyński.
Cztery minuty przed przerwą Chojniczanka podwyższyła prowadzenie. Niepotrzebny faul tuż przed polem karnym popełnił Maruszak, który wytrącił z równowagi Tomasza Mikołajczaka, piłkę ustawił sam poszkodowany i bardzo ładnym technicznym strzałem z rzutu wolnego podwyższył prowadzenie swojego zespołu. Dla napastnika zespołu z Chojnic był to dopiero drugi gol w tym roku, jednak w drugim meczu z rzędu, a dziś już mało kto pamięta, że w przeszłości właśnie Mikołajczak… rywalizował o miejsce w składzie Lecha Poznań z Robertem Lewandowskim. Przy Bułgarskiej kariery jednak nie zrobił, latem 2012 roku trafił do Chojniczanki i zdążył już zapracować na miano lokalnej legendy.
Po zupełnie nieudanej pierwszej połowie szkoleniowiec rezerw Śląska zdecydował się na zmianę w przerwie, a Mateusza Maćkowiaka zastąpił Paweł Fediuk. Zanim jednak zdążyliśmy ocenić efektywność roszady w defensywie, goście w kuriozalnych okolicznościach stracili gola na 0:3. Po sprawnie rozegranym wrzucie z autu i dośrodkowaniu Klichowicza z prawej strony boiska, na piątym metrze skiksował co prawda Skrzypczak, sytuacji nie byli w stanie wyjaśnić jednak defensorzy wrocławian, a napastnik Chojniczanki praktycznie siedząc na murawie skierował piłkę do siatki. Odpowiedź Śląska II mogła nastąpić już kilka minut później, jednak groźny strzał Łyszczarza minął słupek.
Tymczasem gospodarze kontynuowali swój koncert. Osiem minut po przerwie kapitalną piłkę w pole karne posłał kolejny piłkarz Chojniczanki z ekstraklasowym doświadczeniem Ryczkowski, defensywę Śląska II wymanewrował Mikołajczak i podwyższył rezultat na 4:0. Obrońcy wrocławian pozwalali sobie na błędy zupełnie nieprzystające do ich ostatnich wyników, a swoboda z jaką w pole karne przeciwnika mogli wdzierać się podopieczni trenera Noconia wzbudzała niemałe zaskoczenie. I tym razem reakcja wrocławian na straconego gola mogła przynieść im wymierną korzyść, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Krocz uderzył jednak obok bramki.
Kolejną okazję po stałym fragmencie gry Śląsk miał na koniec pierwszego kwadransa drugiej połowy. Faulowany przed polem karnym, praktycznie w tym samym miejscu, co na koniec pierwszej odsłony Mikołajczak, był Łyszczarz i również faulowany ustawił futbolówkę. Uderzenie zawodnika wrocławian okazało się jednak zdecydowanie mniej dokładne od jego przeciwnika, lider rezerw Śląska przeniósł piłkę nad poprzeczką i nawet nie zbliżył się do jakości strzału, którym zaimponował w poprzednim meczu wyjazdowym na Arenie Lublin (3:2). Chojniczanka natomiast w tym czasie niestety zbierała siły na kolejny atak.
Wrocławianom po fatalnym wejściu w drugą połowę na stadionie spadkowicza z I ligi nie udawało się nic, a kolejna akcja gospodarzy w 63. minucie przyniosła im już pięciobramkowe prowadzenie. Bukowski pozwolił na dośrodkowanie Skrzypczaka z prawej strony boiska, a obecny na środku pola karnego Klichowicz dołożył kolejnego gola. I to cały czas nie był koniec! Cztery minuty później na tablicy świecił się już wynik 6:0. Zdezorganizowaną defensywę Śląska najpierw dośrodkowaniem z prawej strony zaskoczył Czajkowski, później strzał Klichowicza zamienił się w podanie do Skrzypczaka, a napastnik gospodarzy skompletował hat-tricka.
Wrocławianie mieli szczęście, że w ostatnich dwudziestu minutach Chojniczanka postanowiła już oszczędzać amunicję, a sędzia litościwie nie dorzucił do regulaminowych 90 minut ani jednej sekundy. Śląsk II powrotu do równowagi po zdecydowanie najgorszym meczu w sezonie, w którym nie wychodziło mu kompletnie nic, poszuka w niedzielnej arcyważnej rywalizacji ze Stalą Rzeszów przy Oporowskiej. Chojniczanka efektownym zwycięstwem wywiera presję na pauzujących dziś z powodu zakażeń koronawirusem Górniku Polkowice i GKS Katowice, a za cztery dni zagra w Kaliszu z KKS.
Chojniczanka Chojnice - Ślask II Wrocław 6:0 (2:0)
Bramki: Skrzypczak 25', 47', 67', Mikołajczak 41', 53', Klichowicz 63'
Chojniczanka: Sokół - Czajkowski, Bartosiak, Klescik, Mudra, Ryczkowski (65' Napołow), Kona (79' Kurs), Rakowski, Klichowicz (71' Emche), Mikołajczak (65' Ziętarski), Skrzypczak (71' Nowak)
Śląsk II: Budzyński - Boruń, Caliński (68' Trepczyński), Bukowski, Wypart (10' Maruszak), Maćkowiak (46' Fediuk) - Młynarczyk, Bargiel - Łyszczarz (68' Jezierski), Bergier, Krocz (68' Michalski)
Sędzia: Karol Arys (Szczecin)