REZERWY: Lider zatrzymany! (RELACJA)
fot.: Krystyna Pączkowska / slaskwroclaw.pl
W niedzielne południe przed Śląskiem II Wrocław stało niełatwe zadanie. Na stadion przy ulicy Oporowskiej zawitał bowiem aktualny lider 2. Ligi - Górnik Polkowice. Goście przyjechali z jasnym zamiarem zdobycia trzech punktów oraz przedłużenia serii ośmiu zwycięstw z rzędu. Oczekiwania wobec rezerw nie były przed tym meczem duże, lecz w walce o utrzymanie liczy się każdy punkt, więc wyrwanie punktu faworytowi byłoby satysfakcjonującym osiągnięciem.
Porażka z GKS-em Katowice w środku tygodnia była dla drugiego zespołu Śląska już drugą z rzędu. Po całkiem solidnym początku sezonu przyszedł czas na dołek, z którego podopieczni trenera Piotra Jawnego muszą jak najszybciej wyjść. W związku z czerwoną kartką w poprzednim meczu pauzować musiał Konrad Poprawa, a na środku obrony eksperymentalnie ustawiony został Szymon Lewkot.
Mimo braków w defensywie można było patrzeć z pewną dozą optymizmu na nadchodzące 90 minut. Do kadry po niezłym występie w ekstraklasie wrócił Piotr Samiec-Talar, a w wyjściowej jedenastce mogliśmy zobaczyć również powracającego po kontuzji Adriana Łyszczarza i próbującego złapać formę Guillermo Cotugno.
Goście od początku meczu próbowali narzucić tempo. Wyszli wysokim pressingiem próbując odebrać piłkę już pod bramką Michała Szromnika. Śląsk nie pozostawał dłużny i próbował wyprowadzać szybkie ataki. Szczególnie aktywny był dobrze dysponowany Samiec-Talar. To jednak goście jako pierwsi stworzyli dobrą okazję na zdobycie gola. Po dobrym dośrodkowaniu z rzutu wolnego i groźnym strzale głową interweniować musiał Szromnik.
Chwilę później byliśmy świadkami świetnej akcji Śląska. Z lewego skrzydła dośrodkowywał Sebastian Bergier. Płaską wrzutkę na szesnastym metrze przyjął Samiec-Talar, następnie przerzucił sobie piłkę nad dwoma obrońcami gości i uderzył na bramkę Jakuba Szymańskiego. Golkiper Górnika dobrze poradził sobie jednak ze strzałem i zażegnał zagrożenie.
Spotkanie było bardzo wyrównane. Akcje miały miejsce głównie w środku pola, a rywalizacja o piłkę była bardzo zawzięta. Mecz niestety tracił na tempie przez liczne faule w okolicy środkowego koła. Obie drużyny grały przede wszystkim bardzo solidnie w defensywie i czekały na błąd rywala.
W 38 minucie po rzucie rożnym do dobrej sytuacji doszedł Marcin Szpakowski. Po dośrodkowaniu zagotowało się w polu karnym, a piłka została wybita w okolice szesnastego metra. Szpakowski dopadł do futbolówki i uderzył bardzo mocno z powietrza, lecz niestety minimalnie przestrzelił.
Po pierwszej połowie zawodnicy Śląska mogli schodzić do szatni w dobrych nastrojach. Nawiązali walkę z faworytem, a miejscami wyglądali nawet jak lepszy zespół. Przy nieco lepszej skuteczności mogli nawet wyjść na prowadzenie, lecz podobnie mówić możemy o zespole gości. Kolejne 45 minut zapowiadało się naprawdę ciekawie.
Druga połowa rozpoczęła się od bardzo groźnego ataku Śląska. Prawą stroną rajd przeprowadził Samiec-Talar. Przerzucił piłkę na drugą stronę boiska, gdzie po szybkiej wymianie podań do świetnej okazji doszedł Bergier. Jego strzał wybił jednak wślizgiem jeden z obrońców Górnika. Młody napastnik próbował jeszcze dobić piłkę, ale jego strzał z najbliższej odległości trafił w słupek.
W 58 minucie fantastyczną interwencją popisał się Szromnik. Piotr Azikiewicz podszedł do rzutu wolnego z okolic 18 metra i przymierzył idealnie w prawy róg bramki, lecz świetnie zachował się golkiper Śląska i sparował piłkę na rzut rożny.
W końcówce spotkania przed świetną sytuacją stanął Filip Michalski, który dopiero pojawił się na boisku. Po nieudanym rzucie wolnym bardzo wysoko piłkę zawiesił Samiec-Talar. W zamieszaniu w polu karnym najlepiej odnalazł się właśnie Michalski, lecz jego strzał z bliskiej odległości świetnie obronił Szymański. Dosłownie chwilę później w okolicach trzeciego metra od bramki rywala piłkę otrzymał Samiec-Talar, który w ciężkiej sytuacji uderzał z prawej nogi, ale minimalnie się pomylił.
Śląsk zdobył bardzo cenny punkt w meczu z liderem, lecz trzeba powiedzieć, że rezerwy mogą odczuwać pewien niedosyt. Widzieliśmy solidne spotkanie, w którym więcej szans na rozstrzygnięcie meczu miał właśnie Śląsk, lecz niestety zabrakło skuteczności.
Na wyróżnienie zasłużył kolejny już raz Samiec-Talar, który rozegrał kolejne zawody na przyzwoitym poziomie. Pochwalić trzeba również Lewkota, bo mimo występu na nienaturalnej dla siebie pozycji nie popełniał błędów i dyrygował grą od tyłu. Dobrze wyglądał również Szpakowski, lecz drobnym kamyczkiem do jego ogródka jest z pewnością nierozważny faul, który zakończył się żółtą kartką.
Śląsk II Wrocław - Górnik Polkowice 0:0 (0:0)
Śląsk II Wrocław: Szromnik - Boruń (61' Krocz), Kucharczyk, Lewkot, Cotugno - Szpakowski, Młynarczyk - Bergier (82' Michalski), Bargiel (82' Caliński) - Łyszczarz (68' Kotowicz), Samiec-Talar. Trener: Piotr Jawny
Górnik Polkowice: Szymański - Magdziak, Kowalski-Haberek, Borkowski (58' Terpiłowski), Fryzowicz - Żołądź, Wacławczyk, Azikiewicz - Szuszkiewicz (77' Baranowski), Sobków, Piątkowski (77' Radziemski). Trener: Sebastian Szymański