Rezerwy na piątkę! Śląsk II - Czarni 5:0

Wreszcie wrocławianie zagrali tak jak na początku rundy wiosennej, gdy pokonali 4:1 Piasta Żmigród i 4:0 Ognisko Przeworrno. Szybko strzelone przez Bilińskiego bramki ustawiły losy spotkania. Rywale próbowali walczyć, jednak tego dnie nie byli w stanie zdobyć nawet honorowego gola. Podopieczni Janusza Jedynaka grali na luzie i w sumie pięciokrotnie zmusili golkiperów (w trakcie meczu nastąpiła zmiana obsady bramki Czarnych) do kapitulacji. Na stadion przy ul. Oporowskiej zawitała spora grupa kibiców z Jelcza-Laskowic, którzy okrzykami zagrzewali swoich pupili do walki.


 

Mecz ledwo się rozpoczął, a wrocławianie prowadzili 1:0. Z rzutu wolnego w pole karne zacentrował Wilusz, głową strzelał Mróz, futbolówka trafiła jednak w poprzeczkę, dobitka Bilińskiego była już skuteczniejsza. Gospodarze poszli za ciosem i po chwili piłka zatrzepotała w siatce po raz drugi. Mróz przebiegł z piłką kilkanaście metrów i prostopadle podał do Bilińskiego, a napastnik nie zmarnował takiej okazji i z łatwością pokonał bramkarza. Rozluźni wrocławianie nie zadowolili się prowadzeniem i nadal atakowali. Śmiało można powiedzieć, że pierwsza połowa była popisem jednego aktora. W 41 minucie na uderzenie z 20 metrów zdecydował się Biliński, przy interwencji błąd popełnił golkiper i tym samym młody napastnik skompletował hat-trick. Przy odrobinie szczęścia atakujący mógł zdobyć jeszcze więcej bramek. Aktywny gracz uderzał jeszcze kilkukrotnie z dystansu, ale zabrakło odrobiny precyzji by piłka wpadła do siatki. W 39 minucie gospodarze przeprowadzili akcję w wielkim stylu. Wiśniewski zagrał do Pędzicha, a ten popędził lewą flanką, wbiegł w pole karne i odegrał do Bilińskiego. Piłkę po soczystym uderzeniu tuż sprzed linii bramkowej wybił jednak obrońca Czarnych.



W przerwie w zespole Śląska nastąpiły dwie zmiany. Lipiński zastąpił Janczaka, a Kaźmierczak Kosztowniaka. Podobnie jak w pierwszej części, tak i tym razem kilka minut po rozpoczęciu wrocławianie zdobyli gola. Witkowsk mając przed sobą tylko bramkarza nie zmarnował okazji i skierował futbolówkę do bramki. W 59 minucie goście zmarnowali najlepszą okazję na pokonanie Dąbrowskiego, Kośmider przegrał jednak pojedynek z bramkarzem WKS-u. Niewykorzystane sytuacje lubią się mścić, jednak fatalnie zachował się Kaźmierczak, który będąc w wybornej sytuacji przed bramką zamiast strzelać próbował podawać do Witkowskiego. W 65 minucie nastąpiła zmiana bramkarza w ekipie Czarnych. Zanim jednak golkiper dobrze się rozgrzał musiał wyjmować piłkę z siatki po uderzeniu Witkowskiego. W doliczonym czasie gry okazję przypieczętowanie zwycięstwa miał Wróbel, jednak tym razem bramkarz gości był górą.



W meczu nie zagrał chory Hajdamowicz, zabrakło także Hryńczuka i kontuzjowanego Małeckiego. Wreszcie na ławce usiadł Kaźmierczak, a możliwości gry od pierwszej minuty świetnie wykorzystał Biliński . Kibice obserwowali zupełnie inne oblicze drużyny, niż w niedzielę w Łanach. Oby podobnie jak dziś rezerwy zaprezentowały się w niedzielę w spotkaniu z Dębem i w środę z Gawinem II. Dzięki zwycięstwu z Czarnymi WKS powrócił na fotel lidera ligi okręgowej i miejmy nadzieję, że usadowi się na nim aż do końca sezonu.




Śląsk II – Czarni Jelcz-Laskowice 5:0 (3:0)

1:0 – Biliński 5’


2:0 – Biliński 7’


3:0 – Biliński 41’


4:0 – Witkowski 53’


5:0 – Witkowski 69’



Śląsk: Dąbrowski – Galuś, Wiśniewski, Tarasiewicz, Pędzich – Janczak (46’ Lipiński), Wilusz, Mróz, Witkowski (71’ Danek) – Kosztowniak (46’ Kaźmierczak), Biliński (62’ Wróbel).

źródło: własne

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.