REZERWY: Pokaz ofensywnej siły (RELACJA)
fot.: Paweł Kot
Na taki występ rezerw Śląska Wrocław warto było czekać cały weekend! Podopieczni trenera Piotra Jawnego kolejny raz zaprezentowali się ze świetnej strony na wyjeździe i po dubletach Sebastiana Bergiera oraz Adriana Łyszczarza pokonali Olimpię Grudziądz 4:2.
Walcząca o utrzymanie na szczeblu centralnym Olimpia Grudziądz ma za sobą udane tygodnie. Zespół pracującego niegdyś w ekstraklasie trenera Zbigniewa Smółki wygrał 4 z poprzednich ligowych spotkań, a dzięki remisowali Lecha II Poznań we wcześniejszym dzisiejszym meczu, do starcia z wrocławianami przystępował mając punkt przewagi nad strefą spadkową. Drużyna z Grudziądza w poprzedniej kolejce efektownie odwróciła losy wyjazdowego meczu z Garbarnią (zwycięstwo 3:2 mimo wyniku 0:2 po 22 minutach), a jej szkoleniowiec przeprowadził dziś dwie zmiany w podstawowym składzie. Grzegorza Gulczyńskiego i Jakuba Nawrockiego zastąpili Joao Augusto oraz Oskar Kalenik.
Marzenia poza zasięgiem
Śląsk II Wrocław wygrał tylko jedno z ośmiu spotkań poprzedzających przyjazd na Stadion Centralny. Drugi zespół zielono-biało-czerwonych mógł już odpuścić sobie naiwne marzenia o dołączeniu do walki o premiowane miejscem na zapleczu ekstraklasy baraże, jego celem po takiej serii stało się raczej jak najspokojniejsze przypieczętowanie utrzymania w II lidze. Trener Piotr Jawny musiał się dziś zmierzyć z dwoma poważnymi osłabieniami swojego wyjściowego składu, bo po żółtych kartkach obejrzanych w środowym meczu z Pogonią Siedlce (1:2) wypadli mu Szymon Krocz i Patryk Caliński. Ich miejsce zajęli powracający po miesięcznej przerwie Mateusz Maćkowiak, a także 18-letni Maksymilian Trepczyński. Dla tego drugiego był to debiut w podstawowym składzie na szczeblu centralnym. Do tej pory w kończącym się sezonie zanotował zaledwie kilkanaście minut w pamiętnym wyjazdowym meczu przeciwko Chojniczance (0:6). Na ławce Śląska II dziś znowu siedziało zaledwie czterech rezerwowych, w tym bramkarz.
Wrocławianie w dwóch poprzednich meczach wyjazdowych zdobyli łącznie pięć bramek i również w Grudziądzu nie zamierzali czekać na to, jakie warunki podyktuje im przeciwnik. Pierwszym ostrzeżeniem dla Olimpii była już sytuacja z 10. minuty, gdy po ładnej wymianie piłki Przemysława Bargiela z Adrianem Łyszczarzem okazję do oddania strzału miał ten drugi, z interwencją zdążyli jednak obrońcy trenera Zbigniewa Smółki. Dwie minuty później drużyna z Grudziądza tyle szczęścia już jednak nie miała. Po dynamicznym wbiegnięciu w pole karne z lewej strony Maćkowiaka, piłka trafiła pod nogi Sebastiana Bergiera, a napastnik Śląska II bez większych kłopotów pokonał Nikodema Sujeckiego. Dla snajpera wrocławian było to już dziewiętnaste trafienie w bieżących rozgrywkach, po raz ostatni na listę strzelców wpisał się jednak trzy tygodnie temu w wyjazdowej konfrontacji z GKS Katowice (3:1).
Skuteczność na wagę złota
Śląsk II po zdobytej bramce wyraźnie zyskał na pewności siebie. Zawodnicy trenera Piotra Jawnego starali się dłużej utrzymywać przy piłce, umiejętnie rozbijali akcje ofensywne przeciwnika, a praktycznie jedynym zagrożeniem po stronie gospodarzy był Jose Embalo. Urodzony w Lizbonie napastnik Olimpii Grudziądz kilka razy zagościł w polu karnym wrocławian, a najbardziej godna zapamiętania była jego próba przewrotką pomimo asysty dwóch defensorów. Skuteczności jednak brakowało, a na tę nie mogli w pierwszej odsłonie meczu na Stadionie Centralnym narzekać zawodnicy trenera Jawnego. Przyjezdni w 39. minucie przeprowadzili zabójczą kontrę po rzucie rożnym Olimpii. Zagrana z lewej strony piłka trafiła w pole karne pod nogi Łyszczarza, a ten ze spokojem minął golkipera spadkowicza z I ligi i podwyższył prowadzenie swojego zespołu.
Pierwsze akcje drugiej połowy stanowiły jednak sygnał, że ten mecz nie będzie spacerkiem dla wrocławian. Już dwie minuty po zmianie stron Olimpia powinna cieszyć się z bramki kontaktowej, Oskar Kalenik mając przed sobą pustą bramkę z pięciu metrów trafił jednak tylko w boczną siatkę! Co się odwlecze, to nie uciecze. W akcjach ofensywnych drużyny z Grudziądza niezmiennie największe niebezpieczeństwo stanowił przede wszystkim Embalo i to on w 51. minucie zdobył bramkę kontaktową. Po zagraniu z lewej strony boiska kontrolę nad snajperem Olimpii stracił Embalo, ten zachował zimną krew i precyzyjnym strzałem pokonał Frasika. Odważnym wejściem w drugą połowę podopieczni trenera Smółki zasłużyli na bramkę, a biorąc pod uwagę kolejne minuty można było spodziewać się jeszcze większych nieprzyjemności.
Łyszczarz - pan piłkarz
Wtedy sprawy w swoje ręce wziął jednak Łyszczarz. Zawodnik, który tej wiosny wyspecjalizował się w zdobywaniu pięknych bramek z rzutów wolnych, w 58. minucie podszedł do piłki ustawionej tuż przed linią pola karnego i huknął w poprzeczkę. Jak się okazało dwie minuty później, to było tylko ostrzeżenie dla Olimpii! W kolejnej sytuacji, pomimo tego, że odległość do bramki stanowiła dobrych trzydzieści metrów, Łyszczarz uderzył w samo okienko i ponownie zapewnił swojemu zespołowi dwubramkowe prowadzenie na stadionie w Grudziądzu. Gospodarze również w tej sytuacji nie potrzebowali jednak dużo czasu na ripostę. Już w 63. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego strzał głową Szymona Jarosza przełamał ręce Bartłomieja Frasika i na tablicy świecił się już wynik 2:3.
Ostatnie słowo dzisiejszego wieczoru należało jednak do zespołu trenera Piotra Jawnego! Śląsk II na kwadrans przed końcem regulaminowego czasu gry przeprowadził kolejną zabójczą kontrę. Łyszczarz z łatwością minął obrońcę gospodarzy po prawej stronie pola karnego i wyłożył futbolówkę na piąty metr do Bergiera, który dopełnił formalności kierując ją do pustej bramki. Po czwartym golu strzelonym przez wrocławian, z zawodników Olimpii Grudziądz wyraźnie uszło już powietrze. Embalo co prawda ciągle starał się szarpać w akcjach ofensywnych, podobnej wiary w uniknięcie porażki z rezerwami Śląska brakowało jednak jego kolegom. Charakterystyczne, że dopiero w doliczonym czasie na zmiany w składzie zdecydował się trener Piotr Jawny. Raz, że korekt nie nakazywał wynik, dwa, że wśród rezerwowych nie bardzo było w kim wybierać. Pomimo niełatwej sytuacji zielono-biało-czerwoni kolejny raz pokazali jednak kawał dobrej piłki w meczu wyjazdowym i udanie zakończyli weekend.
Olimpia pod presją
Śląsk II po dzisiejszym zwycięstwie traci cztery punkty do strefy barażowej, a do końca sezonu pozostały mu jeszcze domowe mecze ze Zniczem Pruszków i Błękitnymi Stargard rozdzielone wyjazdem na stadion innej drugoligowej Olimpii z Elbląga. Drużyna trenera Zbigniewa Smółki ciągle musi mocno uważać, by za trzy tygodnie nie znaleźć się w tercecie ekip, które będą musiały pożegnać się z II ligą. Terminarz nie będzie jednak rozpieszczał Olimpii Grudziądz, bo w dwóch najbliższych kolejkach zagra z plasującymi się jeszcze wyżej od rezerw Śląska KKS Kalisz i Wigrami Suwałki, a sezon zakończy wyjazdem na Arenę Lublin.
Olimpia Grudziądz - Śląsk II Wrocław 2:4 (0:2)
Bramki: Embalo 51', Jarosz 63' - Bergier 12', 76', Łyszczarz 39', 60'
Olimpia Grudziądz: Sujecki - Witasik, Obst (90+2 Romero), Jarosz (72' Ciechanowski), Gabor, Graczyk (72' Andronic), Augusto (64' Płatek), Popalzay, Widejko, Kalenik (64' Nawrocki), Embalo
Śląsk II Wrocław: Frasik - Maruszak, Boruń, Trepczyński, Wypart, Maćkowiak, Młynarczyk, Bukowski, Bargiel (90+5 Jakubiak), Łyszczarz (90+3 Fediuk), Bergier (90+3 Michalski)
Sędzia: Grzegorz Kawałko (Białystok)