REZERWY: Przebudzenie last minute

REZERWY: Przebudzenie last minute

fot.:

Gdyby nie efektowny finisz sezonu, mogłoby nie być utrzymania Śląska II Wrocław na szczeblu centralnym. Niedzielnym zwycięstwem w Elblągu zawodnicy trenera Arkadiusza Batora przedłużyli serię, której kibice rezerw nie oglądali od początku sezonu. Zapraszamy na tekst w ramach #EchaMeczu.



 

Cztery kolejne spotkania bez porażki i tylko jeden stracony w tym czasie gol to nie lada wyczyn Śląska II Wrocław w ostatnich kolejkach zakończonego już sezonu. Wrocławianie od początku maja pokonali Wisłę Puławy (3:0), Znicz Pruszków (1:0) i ostatnio Olimpię Elbląg (1:0), a potknęli się tylko w przedostatniej kolejce w rywalizacji z Ruchem Chorzów (1:1). Takie wyniki drużyny prowadzonej przez trenera Arkadiusza Batora robią wrażenie, bo przez dużą część rundy wiosennej samo punktowanie, nie mówiąc o wygrywaniu, przychodziło jej z ogromnym trudem. Dość powiedzieć, że Śląsk II na drugoligowe zwycięstwo czekali od 5 marca (4:0 na stadionie Lecha II) do 1 maja, jednak przebudzili się w najlepszym możliwym momencie, dzięki czemu przypieczętowali utrzymanie, gdy sytuacja nie była jeszcze gorąca. Niedzielna kropka nad i miała też wyjątkowo przyjemny smak, bo w wygranej w Elblągu nie przeszkodziła nawet gra w osłabieniu od 20. minuty po wykluczeniu Filipa Gryglaka.

KLAMRA SEZONU

Warto pamiętać, że niewiele brakowało, a majowe punktowanie Śląska II byłoby bezbłędne, jednak komplet punktów w ostatnim domowym występie sezonu przeciwko Ruchowi uciekł w ostatniej akcji meczu. By znaleźć ostatnią, tak długą serię meczów bez porażki drugiego zespołu wrocławian, trzeba cofnąć się do… samego początku sezonu. Wówczas drużyna prowadzona przez Krzysztofa Wołczka rozpoczęła granie od pięciu kolejnych występów z punktami, a potknęła się dopiero w szóstej próbie na stadionie Garbarni Kraków (1:6 pod koniec sierpnia). Można więc powiedzieć, że dobre punktowanie na ostatniej prostej sezonu stanowiło swoistą klamrę dla sezonu, który rozpoczął się w podobnie udany sposób, a dopiero później fundował bardziej lub mniej spodziewane przeszkody na czele z tą marcową w postaci przenosin Wołczka do nowego sztabu pierwszego zespołu. Wrocławian w zakończonych rozgrywkach prowadziło trzech szkoleniowców (między Wołczkiem a Batorem była przegrana 0:4 z Garbarnią pod wodzą tymczasowego Dawida Gomoli), najważniejszy jest jednak pozytywny finał w postaci utrzymania na szczeblu centralnym.

POTRZEBNA POPRAWA

Znamienne, że lepsze punktowanie Śląska II zbiegło się w czasie ze znacznie solidniejszą niż wcześniej grą w defensywie. Jeszcze przy okazji kończącego kwiecień wyjazdowego meczu z Radunią Stężyca zespół trenera Batora pozwolił sobie na stratę trzech bramek do przerwy, a ostatecznie przegrał na stadionie beniaminka 2:4. W pozostałych czterech meczach sezonu Oskar Mielcarz musiał wyjmować piłkę z siatki tylko raz, a i to nie zdarzyło się po żadnej sprytnie przeprowadzonej akcji, a rzucie wolnym wykonanym przez Ruch w 33. kolejce przy Oporowskiej. O tym, jak bardzo potrzebna była poprawa w bronieniu dostępu do własnej bramki świadczy fakt, że nawet mimo ostatniej niezłej serii, więcej bramek od Śląska II (53) straciło tylko sześciu rywali z drugoligowych boisk. Gdyby rywale wbili mu o dwa gole więcej, gorsze byłyby tylko Sokół Ostróda (77), który praktycznie od początku sezonu był pogodzony ze spadkiem i stawiał na młodzież oraz wycofany z rozgrywek, przegrywający wiosną wszystko walkowerami GKS Bełchatów (74).

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.