REZERWY: Przyjacielski remis (RELACJA)

REZERWY: Przyjacielski remis (RELACJA)

fot.:

W meczu trzeciej kolejki drugiej ligi Śląsk II Wrocław zremisował z Motorem Lublin 2:2. Gospodarze dwukrotnie odrabiali starty, a w końcówce mogli pokusić się nawet o zwycięstwo. Mecz z trybun stadionu przy Oporowskiej oglądało ponad tysiąc widzów.



 

Mecze Śląska na ul. Oporowskiej z fanatycznym dopingiem? Lubimy, cenimy. Przyjazd Motoru Lublin do Wrocławia to zawsze kibicowskie święto, niezależnie od poziomu rozgrywkowego. Dziś było to spotkanie trzeciej kolejki drugiej ligi przeciwko rezerwom Śląska. W niedzielne południe mecz ten wypełnił niemal całą trybunę krytą na Oporowskiej.  Na ławkach trenerskich było to spotkanie dwóch, jeszcze całkiem niedawno czynnych, piłkarzy – Wołczek vs Saganowski. Podopieczni tego pierwszego nieźle weszli w sezon i po dwóch kolejkach mieli na swoim koncie 4 punkty. Piłkarze Marka Saganowskiego po efektownej wygranej 4:1 w Pruszkowie na inaugurację sezonu, tydzień temu musieli przełknąć gorycz porażki w prestiżowym spotkaniu u siebie z Ruchem Chorzów.

Gospodarzy na ten mecz z opaską kapitańską wyprowadził Mariusz Pawelec. Kibice na Oporowskiej często skandowali nazwisko doświadczonego gracza, który pierwszy wślizg wykonał w 3 minucie spotkania. Pierwszy strzał w tym meczu to minuta szósta – gdy z dystansu spróbował wstrzelić się Ceglarz, ale był daleki od trafienia w bramkę. Kilkanaście sekund po tej sytuacji Vitinho urwał się Pawelcowi na boku, dograł piłkę wzdłuż pola karnego, ale Fidziukiewicz w kapitalnej sytuacji źle dostawił stopę do piłki i nie trafił w bramkę.

W 11 minucie aktywny w ofensywie Śląska Bargiel przeprowadził ładną akcję lewym skrzydłem, zbiegł z piłką w pole karne i oddał strzał, obroniony przez Kiełpina. W odpowiedzi poszedł atak Motoru, Fidziukiewicz przytomnie znalazł niepilnowanego Ryczkowskiego, który w stuprocentowej sytuacji nie zdołał pokonać Boruca. Obrona dowodzona przez Mariusza Pawelca miała problemy z utrzymywaniem krycia i pilnowaniem swoich stref, goście dość łatwo dochodzi do dogodnych sytuacji strzeleckich. W 13 minucie po rzucie rożnym do strzału głową najwyżej wyskoczył Wawszczyk i niewiele się pomylił. Mijała 20 minuta spotkania i wciąż piętrzyły się problemy Śląska w defensywie – tym razem po spóźnionej interwencji na Vitinho żółtą kartką ukarany został Mariusz Pawelec.

Zaraz po tej sytuacji na strzał z dystansu zdecydował się Młynarczyk, mocne uderzenie sparował do boku bramkarz i piłki po chwili wróciła pod nogi Młynarczyka. Tym razem środkowy pomocnik Śląska zachował się bardzo nieodpowiedzialnie, stracił piłkę na rzecz Vitinho, który ruszył z dynamiczną kontrą, świetnym prostopadłym podaniem otworzył drogę do bramki Fidziukiewiczowi, który nie pomylił się w sytuacji 1 na 1 z Borucem. Śląsk 0:1 Motor.

Victor Guilherme dos Santos Carvahlo, w skrócie „Vitinho”, to zawodnik, który nieustannie sprawiał problemy defensywie Śląska. Po tym jak zanotował asystę, w 26 minucie świetnym strzałem zza pola karnego trafił w spojenie słupka z poprzeczką. W 35 minucie wspomniany Brazylijczyk został wycięty przy kontrataku przez Michalskiego i kolejny obrońca Śląska trafił do notesu sędziego z żółtą kartką. Motor był stroną przeważającą w pierwszej części spotkania, dziwi więc zachowanie ich kapitana w 40 minucie. Dobrze do ofensywy podłączył się po prawej stronie Caliński, wbiegł w pole karne i został powalony na murawę przez Moskwika. Kapitan Motoru zaatakował Calińskiego wślizgiem, dynamika ataku była duża, nieproporcjonalna do sytuacji i sędzia wskazał na „wapno”. Pewnym egzekutorem „jedenastki” okazał się Przemysław Bargiel i Śląsk wyrównał stan meczu. Jeszcze w doliczonym czasie tej pierwszej połowy ponownie groźnie zaatakował Motor – Fidziukiewicz wbiegł w pole karne, oddał strzał w kierunku dalszego słupka i dobrze odbił to uderzenie Boruc, a przed dobitką przytomnie uchronił swój zespół wybijający piłkę Pawelec. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 1:1.

Druga część meczu zaczęła się od kontrowersji. Ładnie wymienili piłkę na jeden kontakt Krocz z Bargielem, ten pierwszy wbiegł w pole karne i był zahaczony przez obrońcę. Chyba niepotrzebnie próbował biec dalej i wywrócił się dopiero po kilku krokach, wobec czego sędzia nie zinterpretował tego jak faul, choć kontakt był w tej sytuacji ewidentny. Gdy wydawało się, że Śląsk powoli wraca do swojego grania, goście zaskoczyli stałym fragment. Dośrodkowanie z rzutu rożnego na pierwszy słupek, wobec bierności całej defensywy, trafił na głowę Dudzińskiego, który skierował ją do siatki. 1:2.

 Po tej bramce mecz nam się wyrównał, Śląsk próbował budować ataki pozycyjne, ale brakowało konkretów w ostatniej fazie akcji. W 60 minucie gry w sytuacji sam na sam z Borucem znalazł się Fidziukiewicz. Po długim podaniu piłka spadała na około 20 metr przed bramką Boruca, wydawało się, że bramkarz Śląska będzie do niej wybiegał, co zapewne skończyło się by się faulem na Fidziukiewiczu. Boruc jednak mądrze zatrzymał się w odpowiednim momencie, czym trochę zaskoczył gracza Motoru, który kopnął piłkę w jego ręce. Następne 20 minut to mały impas, który przełamał się dopiero na 10 minut przed końcem. W 80 minucie ponownie dobrą interwencją ponownie popisał się Boruc, który wygrał pojedynek z Ryczkowskim, dobrze wyczekując jego ruch. Zawodnik Motoru wcześniej popisał się efektowną akcją, przeskakując nad wślizgiem Pawelca.

W 81 minucie w końcu się udało – świetną akcję przeprowadził Śląsk na prawej stronie. Zaczął ją wprowadzony w drugiej połowie Olejniczak, zagrał do Bargiela, który podprowadził piłkę i idealnie odegrał ją w tempo do Olejniczaka. Ten zakończył całą akcję świetnym strzałem i zdobył swoją pierwszą bramkę dla Śląska. 2:2. Śląsk poszedł za ciosem, a niemal wszystko co groźne dział się za sprawą Bargiela. Tym razem będąc na prawej stronie znalazł w polu karnym Konstantego, ale młody zawodnik Śląska strzelił prosto w bramkarza. Końcówka należała do Śląska – w 87 minucie świetna, wielopodaniowa akcja zakończyła się dograniem Michalskiego na lewo do Szmigiela, który miał tam mnóstwo miejsca. Niestety wprowadzony w drugiej połowie zawodnik nie zdołał pokonać Kiełpina w sytuacji 1 na 1. Dwie minuty później jeszcze raz spróbował Bargiel, który dopadł do piłki w polu karnym i mocno uderzył z powietrza. Strzał był bardzo dobry, ale Kiełpin ponownie był na posterunku. Więcej bramek nie padło – mecz przyjaźni zakończył się remisem 2:2.

Z występów indywidualnych na pewno należy wyróżnić Bargiela, który był najjaśniejszą postacią w ofensywie Śląska, raz po raz nękając obrońców. Wychowanek Ruchu Chorzów pokazuje, że jeszcze nie powinniśmy do skreślać w kontekście walki o pierwszy zespół. Warto zaznaczyć, że kolejny bardzo przyzwoity mecz na prawym wahadle rozegrał Caliński i kto wie, czy trener Magiera nie powinien sięgnąć do rezerw wobec problemów na tej pozycji. Sprowadzony przed sezonem Radkowski może imponować warunkami fizycznymi, ale dziś cały blok obronny, szczególnie w pierwszej połowie, grał nerwowo i nie można powiedzieć, by Radkowski na tle reszty czymś specjalnym się wyróżnił. Widać u niego potencjał, ale wciąż chyba musi łapać minuty w rezerwach zanim przyjdzie mu zagrać w pierwszej drużynie, tym bardziej, że tam rywalizacja na jego pozycji jest spora. 

Śląsk II Wrocław 2:2 (1:1) Motor Lublin

bramki: Bargiel (k.) 41', Olejniczak 81' - Fidziukiewicz 20', Dudziński 50'

Śląsk II Wrocław: Boruc - Caliński, Radkowski, Pawelec, Krocz (74' Szmigiel), Młynarczyk (70' Olejniczak), Sz.Michalski, Bukowski, Kotowicz (74' Konstanty), Marchewka (70' F. Michalski), Bargiel Trener: Krzysztof Wołczek
Motor Lublin:  Kiełpin - Dudziński, Błyszko, Wawszczyk, Moskwik (58' Rozmus) - Kusiński, Swędrowski, Ceglarz, Ryczkowski, Vitinho (70 Wójcik) - Fidziukiewicz Trener: Marek Saganowski

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.