REZERWY: Śląsk lepszy od Lecha (RELACJA)
fot.: Rafał Sawicki
W meczu piątej kolejki drugiej ligi byliśmy świadkami starcia rezerwistów. Druga drużyna Śląska miała to spotkanie pod kontrolą i pewnie ograła rezerwy Lecha Poznań 2:0. Zachęcamy do przeczytania relacji z tego meczu.
Niewiele czasu minęło od ostatniego starcia obu ekip na ul. Oporowskiej. 8 maja, pod koniec ubiegłego sezonu, Śląsk II Wrocław podejmował rezerwy Lecha i przegrał 0:1. Był to wtedy wynik lekko rozczarowujący, bo Śląsk wciąż miał w zasięgu strefę baraży, a Lech dość rozpaczliwie walczył o utrzymanie. Minęły 3 miesiące i te same drużyny w kompletnie innych zestawieniach personalnych wyszły na murawę stadionu przy ul. Oporowskiej w meczu 5 kolejki. Przed tym spotkaniem obie drużyny miały na swoim koncie po 6 punktów.
Jaki był ten mecz w pierwszej połowie? Senny z krótkimi przebłyskami na przebudzenie nielicznie zgromadzonych widzów. Po stronie gości najgroźniejszy był Jakub Karbownik, który w 3 minucie odnalazł się z piłką w polu karnym i uderzył w boczną siatkę, zaś w minucie 11 był o centymetry od przecięcia świetnego dośrodkowania i skierowania piłki do siatki. Po stronie Śląska najaktywniejszy był Bukowski, który pracował na łatkę „potrafi uderzyć z dystansu”. Jego dwie pierwsze próby zostały jednak obronione przez bramkarza Lecha.
W 15 minucie ten sam zawodnik znalazł się z piłką już w polu karnym, przytomnie położył rywala na ziemię markując uderzenie i ale będąc oko w oko z bramkarzem trafił w niego. Fakt, że kąt był ostry i nie była to łatwa sytuacja. Gra toczył się głównie w środkowej części boiska, obie drużyny były zdyscyplinowane taktycznie, ale dynamika tego widowiska nie powalała widza na kolana. Następna sytuacja to dopiero 33 minuta i celny, ale zbyt lekki strzał Młynarczyka z 20 metrów. Rezerwy Lecha odpowiedziały strzałem głową w wykonaniu Pacławskiego – niecelnym. Minutę później znowu Karbownik zagroził bramce Burty, ale jego strzał minął światło bramki.
Po drugiej stronie ponownie z dystansu spróbował Bukowski – była to najlepsza z jego prób, mocny strzał z około 25 metrów z trudem do boku sparował Mrozek. Podopieczni Wołczka w końcówce pierwszej części uaktywnili się w ofensywie. W 43 minucie Bargiel wbiegł z piłką w pole karne, ale zdecydował się na strzał z ostrego kąta, gdy lepszą opcją, przynajmniej z poziomu trybun, wydawało się podanie. Patrząc po reakcji trenera Wołczka, z perspektywy ławki wyglądało to podobnie. Chwilę później strzału z dystansu spróbował Caliński – znowu na posterunku był Bartosz Mrozek. Tym sposobem do przerwy utrzymał się bezbrakowy remis.
Po zmianie stron lepszy był Śląsk. Choć zaczęło się od strzału z dystansa Wilaka, który odnotowujemy jedynie z dziennikarskiego obowiązku. Działo się za to w minucie pięćdziesiątej. Po ładnej akcji zespołowej Bargiel znalazł się z piłką z prawej strony boiska, świetnie dograł wzdłuż pola karnego, a tam Hubert Konstanty bezbłędnie dołożył nogę i wyprowadził Śląsk na prowadzenie. Było to pierwsze trafienie wychowanka Śląska dla zespołu rezerw.
Śląsk szedł za ciosem i w 60 minucie powinien wykorzystać kontratak, wychodząc w sytuacji 4 na 2, ale akcja nie została nawet zakończona strzałem. Dwie minuty później Konstanty miał wymarzoną okazję do podwojenia swego dorobku strzeleckiego, ale przegrał pojedynek 1 na 1 z dobrze dysponowanym Mrozkiem. A wszystko wzięło się ze świetnego prostopadłego podania od Bukowskiego, co należy odnotować, bo zawodnik ten rozgrywał spotkanie na bardzo przyzwoitym poziomie.
W 65 minucie gospodarze znów zawitali w polu karnym gości i znów nie byli tam wystarczająco bezwzględni. Najpierw Kotowicz uwikłał się w zbyt długi drybling, następnie Marchewka dwukrotnie obijał piłką obrońców Lecha i nie skierował jej do siatki. 3 minuty później Bargiel świetnie obsłużył podaniem włączającego się lewą stroną Krocza, ten niestety przegrał pojedynek sam na sam z Mrozkiem. Mrozek był dzisiaj dobrze dysponowany i gdyby nie on, rozmiary porażki Lecha byłyby większe.
W 71 minucie bramkarz Lecha świetnie obronił strzał z dystansu Bargiela. Na 10 minut przed końcem kunsztem wykazał się również jego vis-a-vis. Burta pewnie zatrzymał strzał Spławskiego i dobitkę Kriwca. W drugiej połowie Śląsk był drużyną lepszą i przypieczętował to w 84 minucie. Po asyście Bukowskiego sam na sam z bramkarzem znalazł się Marchewka i przy małym udziale szczęścia wygrał ten pojedynek. 2:0!
Gospodarze mieli łatwość w dochodzeniu do sytuacji strzeleckich i trudność w ich kończeniu. W 86 minucie Kotowicz świetnie wymanewrował obrońców, ale gdy doszło do finalizacji, pomylił się. Najgroźniejszą akcją gości był kontratak w 90 minucie, gdy o centymetry strzał Malca minął bramkę Burty.
Zaraz potem sędzia zagwizdał po raz ostatni. Śląsk II Wrocław w pełni zasłużenie pokonał Lech II Poznań i wskoczył na piąte miejsce w tabeli pozostając niepokonaną drużyną. Na pochwałę zasługuje również defensywa Śląska, która dowodzona przez Tamasa i Radkowskiego wyglądała dziś bardzo solidnie. Z przodu wciąż widoczny jest brak prawdziwego egzekutora, ale dopóki Śląsk stwarza sobie tyle sytuacji co dziś, nie jest to problem palący.
Śląsk II Wrocław 2:0 (0:0) Lech II Poznań
Bramki: Konstanty 50', Marchewka 83'
Śląsk II Wrocław: (stroje: białe) Burta - Caliński (Celeban 85'), Radkowski, Tamas, Krocz (Szmigiel 74') - Bukowski, Michalski (Jezierski 64'), Młynarczyk - Konstanty (Kotowicz 64'), Marchewka (Gerstenstein 85'), Bargiel
Lech II Poznań: (stroje: niebieskie) Mrozek - Pereira, Skrzypczak Pingot, Palacz - Norkowski, Kozubal, Krivets (Kryg 65') - Wilak (Borowski 65'), Pacławski (Spławski 59'), Karbownik (Kołtański 65')